Kilka niezależnych od siebie odkryć dotyczących błędnej chronologii 607 p.n.e. - 1914 n.e., zostało pod koniec lat 1970. stłamszonych przez Ciało Kierownicze w celu utrzymania przez nie swojej władzy. Gdy wszystkie te informacje stały się znane wielu członkom rodziny Betel w latach 1979-1980, i niektórzy rozmawiali o tym z innymi, rozpoczęło się istne polowanie na czarownice, by ich uciszyć.

 

Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe: Krytyczne Lata 1975-1997

autor: Randall Watters

źródło: FreeMinds.org
tłumaczenie: Marek Boczkowski
chronometr

 

Charles Taze Russell doznałby zapewne sporego szoku, gdyby mógł zobaczyć jak wygląda obecnie organizacja, którą założył w 1879 roku. Chociaż początkowo niewielkie, Watchtower Bible & Tract Society [Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe] gwałtownie się rozrosło, zwłaszcza od początku lat 1970. Przed rokiem 1900 czasopismo Strażnica ukazywało się w granicach 6000 egzemplarzy, a obecnie wydaje się go ponad 20 milionów egzemplarzy, natomiast czasopismo Przebudźcie się! wychodzi w około 19 milionach egzemplarzy. Co było powodem takiego oszałamiającego wzrostu?

Przede wszystkim, Świadkowie Jehowy oferują atrakcyjne opakowanie. Oferują domownikowi życie wieczne w raju na ziemi, i aby to uzasadnić cytują Pismo Święte. Proponują zainteresowanym osobom studium Biblii i posługują się przy tym jedną z publikacji Towarzystwa Strażnica, takimi jak Prawda, która prowadzi do życia wiecznego. Ponieważ Biblię wyjaśnia się prostą terminologią, domownik cieszy się znajdując odpowiedzi na pytania, których kościoły mu nie udzielają. Nowo zainteresowana osoba jest teraz gotowa, by kwestionować tradycyjne religijne wierzenia swoich przyjaciół i krewnych, chociaż z ledwością potrafi wyjaśnić to, co im przekazuje. Jego przyjaciele i krewni przyjmują postawę obronną, ponieważ zagrożone są ich poglądy. Neofita jest ostrzegany, że nawet jego rodzina może go prześladować i mówić obelżywie o nim, zgodnie z 1 Piotra 4:4. W dalszej kolejności zabrania się obchodzenia Bożego Narodzenia i Wielkanocy, które odtąd stają się świętami pogańskimi. Oddawanie hołdu fladze jest bałwochwalstwem, a transfuzja krwi jest przeciwna zasadom, nawet w obliczu sytuacji z pogranicza życia i śmierci. W zaledwie sześć miesięcy, zycie takiej osoby ulega tak zupełnej przemianie, że nie poznają jej byli przyjaciele.

Ale na początku tak nie było. C. T. Russell był przeciwny zorganizowaniu swojej własnej religii, albo przynajmniej tak mówił (zobacz Zion's Watch Tower z 15 września 1895, s.216; także WT z 1 grudnia 1894, s.384 i z września 1893, s.266). Zauważył on też, że:

*** Zion's Watch Tower z września 1893, s.264 ***

Usiłowanie przymuszenia wszystkich ludzi, by myśleli podobnie we każdym temacie, doprowadziło ostatecznie do wielkiego odstępstwa i rozwoju wielkiego systemu papistycznego, i tym samym "ewangelia", "jedna wiara" przekazana przez Pawła i innych apostołów, zaginęła - zasypana masą nienatchnionych dekretów papieży i soborów. Jedność pierwotnego kościoła, oparta na prostej ewangelii i związana jedynie miłością, ustąpiła miejsca niewoli ze strony kościoła Rzymskiego. (...) Każdy nowy ruch reformatorski zawiódł wprowadzając coś więcej niż było to zamiarem pierwszych działaczy.

Nie formowano organizacji, gdyż...

*** Zion's Watch Tower z 15 marca 1893, s.84 ***

...wskazywaliśmy już na nieustanną skłonność ku jednoczeniu się ludzi w Chrześcijaństwie, ukazując także, że takie jednoczenie się zostało przewidziane w Piśmie; niemniej jego skutki - chociaż początkowo mogą zdać się dobre - w rzeczywistości będą złe, a to dlatego, że będzie to mechaniczna jedność, a nie jedność serc.

"Badacze Pisma Świętego", jak byli początkowo nazywani, mogli należeć do innych kościołów i obchodzić Boże Narodzenie. Jednakże, po pięciu prezesach i dziewięćdziesiąt lat później, Watchtower Bible & Tract Society zmieniło się nie do poznania od czasu jego początków. Szczycąc się ponad pięciomilionową rzeszą aktywnych członków i posiadaniem olbrzymiej ilości nieruchomości, za sprawą swojej wewnętrznej polityki Strażnica jest jedną z największych oficyn wydawniczych, które plasują się na szczycie finansowych dochodów.

Trupy w szafie

Mniej więcej w połowie lat 1970. niektórzy członkowie Strażnicy zaczęli zadawać pytania odnośnie ich systemu datowania, a szczególnie ich wyliczeń "Czasów Pogan". Kłopoty zaczęły się, gdy kilku mężczyznom zlecono napisanie książki Aid To Bible Understanding, słownika terminów biblijnych dla Świadków. W poszukiwaniu poparcia dla ich systemu chronologicznego datowania prowadzącego do "dni ostatnich", ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że z historycznego punktu widzenia ich fundamentalna data 1914 (przypuszczalny rok niewidzialnego powrotu Chrystusa) nie była niczym więcej, jak rokiem rozpoczęcia I wojny światowej. Data ta brała się z całego szeregu niezwiązanych z sobą obliczeń, licząc 2520 lat od zburzenia Jerozolimy w 607 p.n.e. do roku 1914 n.e. Ale wynik na czasomierzu był taki: Według wszelkich zapisków historycznych Jerozolima została zniszczona w latach 587-586 p.n.e., czyli pełne 20 lat później niż datowali to Świadkowie. Nie znaleziono także w Biblii żadnych podstaw na trwające 2520 lat "Czasy Pogan". Daty i pojęcia stosowane przez Russlla legły w podstawach jako niedokładne historycznie. Fala wstrząsu w organizacji była nieunikniona. Obojętnie jak mocno by tego chroniono, wcześniej czy później wyciekłoby to. 'Strużka' zaczęła sączyć się w latach 1970., a 'tama' pękła w roku 1980.

Większość Świadków Jehowy nie uzmysławia sobie krytycznego znaczenia daty 1914 w ich całej organizacyjnej strukturze i doktrynach. Chociaż pierwotnie powrót Chrystusa ogłaszano na rok 1874, a w roku 1914 miał nastąpić koniec świata, to współcześni Świadkowie przyjmują rok 1914 za rok powrotu Chrystusa (chociaż oficjalnie nie wyrażono tych zmian przed rokiem 1929). Ciało Kierownicze wyjaśniło Świadkom, że kiedy Chrystus powrócił w 1914 roku, przez trzy i pół roku następowało "oczyszczanie organizacji", czego punktem kulminacyjnym było osądzenie przez Chrystusa organizacji i w końcu wybranie ich w roku 1918 na swojego "niewolnika wiernego i roztropnego", który pouczałby ludzkość o prawdach Bożych w obecnych dniach ostatnich. Miał to być także rok niewidzialnego "pochwycenia", od którego zmarli Świadkowie (i przypuszczalnie także pierwsi chrześcijanie) mieli być zmartwychwzbudzani i przenoszeni do nieba. Całe pojęcie "jedynej prawdziwej organizacji Bożej" jest chronologicznie uzależnione od dokładności daty 1914.

Ale to jeszcze nie wszystko. Ustanowienie drugiej "klasy" chrześcijan, którzy mieliby żyć na ziemi, ale nie byli ponownie narodzeni czyli namaszczeni Duchem świętym, także opierało się na tej kluczowej dacie roku 1914. W ciągu lat biegnących do roku 1935 prezes Joseph Rutherford szukał wytłumaczenia na to, dlaczego tak wiele osób przychodzi do organizacji, podczas gdy Biblia (według jego przekonania) mówi jedynie o 144,000 mających iść do nieba i panować z Chrystusem. Zaczął on przeszukiwać księgę Objawienia, aby znaleźć jakieś wyjaśnienie i trafił na Obj. 7:13-17. Było to niczym zrządzenie opatrzności, gdyż wydawało się także rozwiązywać inny z jego wielkich problemów - jak wzmóc kontrolę nad poszczególnymi zborami. Do tego czasu nadzorcy zborów (zwani starszymi) byli wybierani na urząd poprzez głosowanie, i wielu z nich miało pełną kontrolę nad swoimi zborami, co wielce przerażało Rutherforda. Teraz dwutorowa interpretacja tego fragmentu mogła pomóc "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu". Po pierwsze, "starsi" z wersetu 13 zostali utożsamieni ze specjalną grupą 144,000 (reprezentowana przez Radę Dyrektorów [Zarząd WTS]), a nie z nadzorcami zborów. Tym samym termin "starszy" stracił na swoim znaczeniu, i wszyscy nadzorcy zborów utracili swoje odpowiedzialne stanowiska. To przemianowanie było odtąd zwane nową nazwą "słudzy zastępów". Oczywiście równocześnie ustalono nową metodę wybierania tych kluczowych mężczyzn - byli oni wyznaczani przez Radę Dyrektorów! Oznaczało to, że wielu z poprzednich "starszych" nie zostało ponownie wyznaczonych na urząd, a Rutherford przejął całkowitą kontrolę nad tymi, którzy zostali liderami. Sporo z byłych "starszych" popadło w rozgoryczenie i opuściło organizację, pociągając za sobą innych.

Według Rutherforda, dzięki zmienionej interpretacji Objawienia 7:13,14 można było odtąd wyraźnie rozgraniczyć od siebie klasy "144,000" (pomazańców) oraz "Wielkiej Rzeszy". Rutherford rozumował w ten sposób: Ponieważ starsi pytają tam "Kim są ci z wielkiej rzeszy?", a Jan odpowiada starszym "Wy wiecie, kim oni są", więc starsi (144,000 reprezentowane przez Rutherforda i jego dyrektorów) mogą najwyraźniej podejmować decyzje, kim oni będą! Rutherford zatem wyjaśnił im, że będą ziemską klasą wierzących, którzy nie dostąpili "ponownego narodzenia", natomiast będą żyli wiecznie pod nadzorem 144,000 "pomazańców", ale otrzymają pełne prawa do życia dopiero po 1000-letnim wypróbowaniu i oczyszczeniu umysłów. Potrzebę zaistnienia reprezentującego ową klasę Ciała Kierowniczego podkreślono przez dodatkowe wyjaśnienia, mianowicie iż (1) Biblia została napisana dla "namaszczonych" chrześcijan mających iść do nieba, aby przebywać z Chrystusem, który napełnił ich duchem świętym (1 Jana 2:20,27), oraz (2) że ci, z nowo rozpoznanej "wielkiej rzeszy" nie są objęci nowym przymierzem, a Chrystus nie jest ich pośrednikiem (porównaj The Watchtower z 1 kwietnia 1979, s.31; Strażnica nr2 z 1980, s.24), co nasuwa wniosek, że Biblia nie była napisana dla nich, i że zawsze powinni oni posłusznie wierzyć w interpretacje Ciała Kierowniczego, biorąc je za "nowe światło" i "pokarm na czas słuszny" (porównaj The Watchtower z 1 października 1967, s.587; Strażnica nr22 z 1968). Werset z 1 Jana 2:27, który mówi: "A w was pozostaje namaszczenie, któreście od niego otrzymali, i nie potrzebujecie, żeby was ktoś nauczał; ale jak namaszczenie od niego (od Ducha świętego) uczy was o wszystkim", nie ma do nich zastosowania. Pozbawiono ich możliwości nadnaturalnych relacji z Bogiem i bezpośredniego oddziaływania Ducha świętego na ich życie (Jana 14:15-27). Ciało Kierownicze stało się w oczywisty sposób klasą 'kleru', a oni stali się 'laikatem'. Tym samym prawda zaczęła płynąć z Brooklynu, a nie od Ducha świętego.

I dopiero z tej pozycji możemy dostrzec prawdziwe znaczenie daty roku 1914. Jeżeli ona jest niepoprawna, to tak samo jest z latami 1918 i 1935. Jeżeli data 1914 jest zła, to Chrystus nie powrócił niewidzialnie. Jeżeli rok 1918 jest błędny, to Chrystus nie namaścił Strażnicy na swojego specjalnego proroka. Jeżeli rok 1935 jest niepoprawną datą, to nie ma żadnego rozgraniczenia na klasy - wszyscy chrześcijanie są jednakowi, wszyscy muszą być ponownie narodzeni (Jana 3:3,5,7), wszyscy muszą spożywać chleb i wino (Jana 6:53,54), i wszyscy muszą mieć za swojego pośrednika Chrystusa, a nie ludzką organizację (1 Tym. 2:5).

W powietrzu wiszą kłopoty

Łukasza 22:52,53, BT

Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności.

Drobnostka, która ostatecznie wywołała katastrofę, stanowiąc kulminację wcześniej narastających problemów zaczęła się materializować w roku 1965. Od pewnego czasu trzeci prezes Strażnicy N. H. Knorr, nosił się z zamiarem wydrukowania słownika biblijnego, wydanego później i znanego jako Aid To Bible Understanding. Do zgromadzenia materiałów dla tego dzieła pierwotnie wyznaczono Raymonda Franza, bratanka Freda Franza (czwartego prezesa WTS). W późniejszym czasie zaszła konieczność przydzielenia do tego projektu dodatkowo czterech kolejnych mężczyzn, którzy stworzyli pięcioosobowy komitet. Dwóch z nich, Ray Franz i Lyman Swingle, zostali potem członkami Ciała Kierowniczego. Zbieraniem materiału dla tego przedsięwzięcia zajmował się także Edward Dunlap, sekretarz Szkoły Gilead.

W swojej książce Kryzys Sumienia (ss. 22-40) Raymond Franz opowiada o dociekaniach, jakim poddał on system datowania, który - niczym na kamieniu węgielnym - opierał się na roku 1914 jako końcu "Czasów Pogan", okresie biegnącym przypuszczalnie przez 2520 lat od roku 607 p.n.e. Franz mówi, jak wysłał on swojego osobistego sekretarza (Charlesa Ploegera) z wizytą po nowojorskich bibliotekach, by zbadać temat i znaleźć dowody na zburzenie Jerozolimy w tym roku. Nie natrafiono na żadne potwierdzające to dowody. Przeciwnie, umocniła się data 587-586 p.n.e. Później, w roku 1977, starszy Świadków ze Szwecji, wysłał sporą dokumentację opartą na tabliczkach klinowych (ponad 10,000) znalezionych na obszarze Mezopotamii, pochodzących ze starożytnego Babilonu, z których wynikało, że Jerozolima nie została zburzona w roku 607 p.n.e., ale 20 lat później. Pan Franz wyjaśnia to w swojej książce: "Przygotowując artykuł do słownika [pod nagłówkiem 'Chronologia' w książce Aid] wiele miejsca i czasu poświęciłem osłabieniu siły wymowy archeologicznych i historycznych dowodów, które niezbicie wykazywały błędność przyjętej przez nas daty roku 607 p.n.e., a tym samym dawały inny punkt wyjścia dla naszych dalszych wyliczeń i w konsekwencji prowadziły do innej daty końcowej niż rok 1914". Franz i jego sekretarz udali się nawet do Brown University w Rhode Island, w celu przeprowadzenia wywiadu z prof. Abrahamem Sachs'em, specjalistą w dziedzinie starożytnych tekstów klinowych, aby znaleźć jakiś słaby punkt lub błąd owych historycznych dowodów. Nie doszukano się jednak ani jednego błędu w tych materiałach. Pomimo tego, Franz czuł się zobowiązany napisać artykuł do książki Aid, bez ujawnienia w nim wszystkich faktów, gdyż reszta Ciała Kierowniczego odrzuciła możliwość ponownego rozważenia sprawy.

Pewien starszy Świadków ze Szwecji został wykluczony za mówienie innym o swoich odkryciach odnośnie błędnej chronologii Strażnicy i jej skupianiu się na dacie 1914. Napisał on później książkę opartą na swoich listach do Towarzystwa i przytłaczających tą doktrynę dowodach.

Jako wspomniano powyżej, kilka z kluczowych doktryn Świadków Jehowy opartych jest na 1914 roku, między innymi wybranie organizacji w roku 1918 na "niewolnika wiernego i roztropnego" i rozdzielenie organizacji na dwie klasy w 1935 roku. Zniszczenie wiarygodności roku 1914 jako daty niewidzialnego powrotu Chrystusa mogło w rzeczywistości zdewastować całą autorytarną strukturę Ciała Kierowniczego. Nie mogliby wskazywać na siebie jako na "namaszczony kanał" łączności (czyli tak naprawdę pośrednika) pomiędzy Bogiem a nieposłuszną ludzkością. Osoby w organizacji czytające Biblię mogłyby dojść do wniosku, że wszyscy prawdziwi chrześcijanie będą z Chrystusem i muszą się ponownie narodzić, jak wymagał Jezus (Jana 3:3,7). Nie mieliby potrzeby posiadania jakiegokolwiek człowieka lub organizacji, by ich pouczać, bo - jak mówi 1 Jana 2:27 - Duch święty ich pouczy, co obiecywał nawet Jezus w Jana 14:16-26. "Drobnostka" autentycznych dowodów historycznych zaczęła zwiastować katastrofę.

Kiedy wydawało się, że na przestrzeni tych kilku lat nic się nie działo, to jednak w powietrzu wisiały spore problemy. Zmiany w strukturze organizacyjnej włożyły w ręce kilku kluczowych mężczyzn z Ciała Kierowniczego więcej uprawnień, a oni nie chcieli pozwolić by ich struktura władzy została podkopana takim samo-destrukcyjnym dowodem. Mimo, że wieko nad jakąkolwiek dyskusją na ten temat zostało oficjalnie zapieczętowane, to niemniej pewne osoby w organizacji stawiały pytania, zwłaszcza w Betel, jak Świadkowie nazywają swoje biuro główne. W tamtym czasie tylko parę osób w Betel znało te sprawy, jednak tych kilku zapoznawało z nimi innych pytających.

Do roku 1979 dowody stały się znane kilkunastu osobom w hiszpańskiej społeczności ŚJ z Nowego Jorku i powróciły do Ciała Kierowniczego w okresie Pamiątki w roku 1980. Ci, którzy "sypali" byli ciągani przed specjalne komitety zwołane kilka godzin wcześniej w odosobnionych częściach drukarni przy 117 Adams Street. Cris i Norma Sanchez, którzy pomagali w tłumaczeniu New World Translation z angielskiego na hiszpański, i którzy mieszkali w Betel od wielu lat jako wierni słudzy, zostali obwinieni o "spiskowanie przeciwko organizacji" i zostali zwymyślani przed innymi obecnymi tam osobami, nawet przez członka Ciała Kierowniczego, Dana Sydlika. Potępieni jako pijawki, nowotwór i robaki, dostali kilka godzin na spakowanie swoich rzeczy osobistych w całkowitej ciszy i opuszczenia biura głównego - od tej pory byli wykluczeni. Odwołali się od swojego wykluczenia, ale odwołanie zostało natychmiast odrzucone.

Ich obecność w Brooklynie była zbyt niebezpieczna - inni mogli odkryć sekrety, które oni znali i rozdmuchać je na całą organizację. Wplątano w to także innych i oni również zostali wykluczeni, np. pracujących z nimi tłumaczy Nestora Kuilana i jego żonę, jak też Rene Vazqueza. Miejscowi starsi, którzy od początku dawali wiarę świadectwom tych osób, zostali potem zdjęci z urzędów po donosie do Działu Służby, "prawej ręki" Ciała Kierowniczego. Członkowie rodziny Betel pozostawali w zasadzie w niewiedzy o całej sprawie, a większość pozostaje w takiej nieświadomości po dziś dzień, wierząc po prostu w wyjaśnienia podawane przez Ciało Kierownicze, że był to zaplanowany spisek przeciwko organizacji Jehowy, oraz że ci mężczyźni i kobiety byli odstępcami i "duchowymi cudzołożnikami", byli "chorzy mentalnie" i "zepsuci". Ale nie domyślali się oni nawet, że prawdziwe problemy dopiero się zaczną.

Reakcja Ciała Kierowniczego przeciwko prywatnemu studiowaniu Biblii i odkrycia znaczenia Listów do Rzymian i Galatów, była następująca: (1) upolować wszystkich, którzy kwestionują interpretację Towarzystwa, (2) powstrzymać innych Świadków przed słuchaniem ich i (3) wzmocnić ich osobliwe wierzenia, że istnieją dwie klasy chrześcijan - ci, do których odnosi się zwrot "nowo narodzeni" ("namaszczeni") i reszta, która musi polegać na wciąż korygowanych interpretacjach organizacji Strażnicy. (Na ilustracji Karl Klein ze Strażnicy z 1 marca 1980, s.9.)

Zapanowała paranoja

*** Strażnica z 1 lutego 1996, ss.23,24 ***

Gdyby w twym sercu pojawiły się nawet najmniejsze oznaki wątpliwości co do Jehowy, Jego Słowa lub organizacji, niezwłocznie zacznij działać, by się ich wyzbyć, zanim narosną i doprowadzą do zrujnowania twej wiary. (...)

Później możesz bez wahania poprosić o wsparcie życzliwych nadzorców w zborze. (...) Pomogą ci ustalić, skąd się biorą twe wątpliwości, niekiedy bowiem wynikają one z dumy lub z niewłaściwego sposobu myślenia. (...)

Powinieneś niezwłocznie wykorzeniać z umysłu wszelkie skłonności do narzekania czy do kwestionowania sposobu załatwiania pewnych spraw w zborze chrześcijańskim. Odrzuć wszystko, co podsyca takie wątpliwości.

Naturalnie, wiele osób z rodziny Betel było tym zaniepokojonych i szlochali przy stole śniadaniowym, kiedy usłyszeli, co stało się z hiszpańskimi braćmi. Tymczasem Dział Służby był zajęty szukaniem jakiegokolwiek dowodu, który mógłby posłużyć za powód wykluczenia Raymonda Franza, gdyż według ich przeczucia on i Edward Dunlap spiskowali przeciwko organizacji. Lee Waters z Działu Służby wyraził się nawet, że "Oni ('odstępcy') budowali tą platformę (z której mieli zaatakować) od wielu lat". Chociaż Lyman Swingle stawał w obronie Raya Franza i powstrzymał ich wtedy od wykluczenia go (Lyman znał wszystkie fakty dotyczące roku 1914), Franz był od tego czasu szpiegowany, a następnie wykluczony za spożycie posiłku ze swoim szefem, byłym Świadkiem (zobacz Time Magazine z 22 lutego 1982, s.66). Edward Dunlap został wykluczony po tym, jak członkom Ciała Kierowniczego nie udało się uprosić go, by zignorował fakty i podtrzymał ich obecne zrozumienie dla zachowania jedności. Tuziny innych opuściły rodzinę Betel lub zostało wykluczonych w ciągu kolejnych miesięcy, gdyż najwidoczniej "wiedzieli zbyt dużo". Pomimo tego, że rodzina Betel słyszała doniesienia o "odstępcach", to tylko niewielu znało wydarzenia, jakie się rozegrały.

W międzyczasie, liczne grupy członków rodziny Betel w dalszym ciągu kontynuowały regularne studium biblijne każdego poniedziałkowego wieczora, po rodzinnym studium Strażnicy. Posługiwano się różnymi przekładami Biblii, jak też różnorakimi komentarzami biblijnymi. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się listy Pawła do Rzymian i Galatów, ponieważ kierowały one uwagę na lepsze i wyższe zrozumienie życia i relacji z Chrystusem, niż te, którym pozwalano się cieszyć Świadkom. Ale strach przed ujawnieniem i wykluczeniem powstrzymywał wielu przed rozmowami z osobami postronnymi o tych odkryciach. W poniedziałkowe wieczory mieli oni przy sobie Strażnice do studiowania, na wypadek gdyby do ich drzwi zapukał "szpieg".

"Zbawienie przez Prawo" wg Schroedera

Albert Schroeder (wpływowy rzecznik Ciała Kierowniczego), podczas zebrania ze starszymi rodziny Betel w dniu 29 maja 1980 roku (w odniesieniu do tych, którzy kwestionowali ich absolutną władzę) powiedział: "Wszystko, czego oni nauczają, pomija strukturę, jaką wznieśliśmy przez te wiele lat".

Wielu Świadków z biura głównego najpierw zaczęło uzmysławiać sobie, że chrystianizm nie jest religią opartą na regułach i przepisach (tak jak Prawo Mojżeszowe), ale że chrystianizm to więź z Jezusem Chrystusem, oraz że chrześcijanie chodzą dzięki Duchowi świętemu. Apostoł Paweł w Liście do Galatów 2:21,22 oświadczył:

Wraz z Chrystusem zawisłem na palu. Już nie ja żyję, lecz w jedności ze mną żyje Chrystus (...) bo jeśli prawość osiąga się dzięki prawu, to Chrystus właściwie umarł na darmo.

Galatów 5:18

Co więcej, jeśli was duch prowadzi, to nie jesteście pod prawem.

Warto wiedzieć, że w każdym miejscu Przekładu Nowego Świata (i we wszelkich innych przekładach), tam, gdzie słowo 'prawo' nie jest z dużej litery, to niekoniecznie musi ono odnosić się do Prawa Mojżeszowego, ale do Zbioru Praw Czyli Zasad Wymaganych Od Chrześcijan. I to jest kluczowe orędzie dobrej nowiny, które powoduje krach Strażnicy: Jeżeli jesteśmy zbawieni poprzez wiarę w Jezusa, to czy wzorem osób 'judaizujących' z pierwszego wieku musimy do tego dodawać zasady i przepisy jakiejś organizacji? (Gal. 5:1-4)

Pojawienie się tej kwestii miałoby poważniejsze skutki, niż Ciało Kierownicze Świadków Jehowy mogłoby znieść. Pojawiły się ostre jak żądła odpowiedzi skierowane do rodziny Betel, takie jak to, które do starszych rodziny Betel w dniu 29 maja 1980 roku wypowiedział Albert Schroeder:

Służymy nie tylko Jehowie Bogu, ale podlegamy także naszej 'matce' (organizacji). Nasza 'matka' ma prawo dawać nam reguły i przepisy (...) Nasza "matka" ma prawo, by dawać nam wytyczne i przepisy. (...) Ta książka, Branch Organization Procedure [Zorganizowane Funkcjonowanie Oddziału] zawiera 28 tematów; jej podrozdziały mieszczą w sobie przepisy i sprawy administracyjne. Znajdziemy tutaj 1,177 pomocy i przepisów (...) są one usprawnieniem świetnie zestrojonej organizacji, a od nas oczekuje się podążania za tymi wytycznymi. Jeśli są tu jakieś osoby, które nie potrafią poddać się obowiązującym teraz prawom i przepisom, to tacy mogą odejść i nie muszą brać udziału w dalszym rozwoju dzieła.

Niektórzy odpadają od organizacji - NIE OD BIBLII - mówiąc, że nie ma żadnej potrzeby PODLEGANIA PRAWU (...) Ten wspaniały program organizacyjnych procedur gromadzi rzeczy niebiańskie i ziemskie.

Jak potraktuje ta 'świetnie zestrojona' organizacja 'matka' tych, którzy szczerze wierzą, że zbawienie nie następuje poprzez przestrzeganie organizacyjnych praw, ale dzięki wierze w Jezusa Chrystusa?

Kiedy paranoja wobec osób o innych poglądach sięgnęła szczytu, Ciało Kierownicze opublikowało artykuł podtrzymujący ich stanowisko o istnieniu dwóch klas chrześcijan, a nawet pod #6 przedstawiono "trzech buntowników" (zapewne Raya Franza, Eda Dunlapa i Reinharda Lengtata, współautorów książki "Aid To Bible Understanding"), co widać obok, utożsamiając ich z "obcym", "złodziejem" i "najemnikiem", tzn. z odstępcami i fałszywymi pasterzami (ilustracja pochodzi z The Watchtower z 15 lipca 1980, s.26 [Strażnica nr15 z 1981, s.16]).

Taktyka zastraszania

Podczas gdy Ray Franz był nieobecny z powodu urlopu, powołano specjalny komitet w celu wyciagnięcia zeznań od jego bliskich przyjaciół i znajomych, aby ustalić wszystko, co mówił on prywatnie i co można by wykorzystać przeciwko niemu. Przez dwa tygodnie komitety te zastraszały członków rodziny Betel i nagrywały ich zeznania. Po tym wszystkim Ray został nagle wezwany do Betel i zmuszony do wysłuchania tych taśm w obecności Ciała Kierowniczego. Raymond Franz został usunięty i pozbawionych swoich przywilejów. Przez dziesięciolecia usługiwał on na wszelkich możliwych odpowiedzialnych stanowiskach i odbywał po świecie podróże odwiedzając biura oddziałów, ale nie miało to znaczenia.

Kilku innych zostało poddanych wielogodzinnym intensywnym przesłuchaniom, podczas których "komitety Strażnicy" zadawały "specjalne pytania", aby dowiedzieć się od każdej podejrzanej osoby co sądzi o Ciele Kierowniczym. Wielu zostało wykluczonych z organizacji jedynie dlatego, że nie wierzyli w niektóre doktryny Świadków i nie mogli się z nimi zgodzić w swoich sumieniach. Takie osoby były odtąd przez innych uważane za "duchowo martwe" i nikomu nie wolno nawet z nimi rozmawiać. Wielu innych odeszło pod byle pretekstem, żeby tylko uniknąć wykluczenia.

W ciągu następnych tygodni i miesięcy zauważyłem, że członkowie Ciała Kierowniczego nie licząc się ze słowami szkalowali i obrzucali wyzwiskami te osoby. Nazywano ich "duchowymi cudzołożnikami", "chorymi pod względem umysłowym" i "obłąkańcami". Mówiono, że stało się tak na wskutek "nauk demonów". W jednym przypadku komitet spotkał się z małżeństwem, które wiernie usługiwało od dziesiątków lat i zostali oni wykluczeni, a jeden członek Ciała Kierowniczego nazwał ich "dzikimi odroślami" [użyte tu słowo "suckers" oznacza też "frajerów"] i "kłamcami". Jeden z betelczyków, Randy M., miał przekierowywane rozmowy telefoniczne przez Dział Służby, w celu szpiegowania jego zewnętrznych kontaktów. Członkowie rodziny Betel bywali wydawani przez swoich przyjaciół pod zarzutem odstępstwa. Warto wspomnieć, że niewielu członków rodziny wiedziało, co się tak naprawdę dzieje; Ciało Kierownicze trzymało to w zupełnej tajemnicy i odpowiadało niszczeniem reputacji tych, których usunięto.

Jak już wspomniano, pewni członkowie rodziny nie zaprzestali pomocnych im w zrozumieniu Pisma Świętego bez dogmatyki Strażnicy studiów Biblii we własnym gronie. Te grupy wkrótce zostały odkryte i powiedziano im, by tego zaprzestali, o ile nie będą używać odpowiednich publikacji Towarzystwa. 30 kwietnia 1980 roku Karl Klein z Ciała Kierowniczego oświadczył wobec całej rodziny:

Jeśli masz skłonności ku 'odstępstwu', to zajmij się jakimś hobby, by zająć sobie czas i odsunąć to od swego umysłu. Trzymaj się z daleka od głębokiego badania Biblii, żeby ustalać znaczenie Pism.

Inny członek Ciała Kierowniczego, Lloyd Barry, powiedział 29 maja 1980 do starszych rodziny Betel tak:

Kiedy mówimy o prawie, mówimy o organizacji. Z całego naszego serca musimy dociekać tego prawa. Jehowa nie daje interpretacji poszczególnym osobom. Potrzebujemy przewodnika, a jest nim 'niewolnik wierny i roztropny'. Nie powinniśmy zbierać się w klikach by dyskutować o poglądach sprzecznych z poglądami 'niewolnika wiernego i roztropnego'. Musimy uznawać źródło naszych pouczeń. Musimy być jak osioł - być pokorni i stać przy żłobie; wtedy nie dostaniemy żadnej trucizny.

To tylko kilka z wielu szokujących rzeczy, które można było zobaczyć i usłyszeć w biurze głównym. Wyobraź sobie siebie jako jednego ze starszych Betel, który dopiero co odkrył, czym przede wszystkim naprawdę jest chrystianizm, a potem wyobraź sobie, jak musisz wysłuchiwać tych bluźnierczych wypowiedzi, które stoją w wyraźnej sprzeczności z cały przesłaniem Listów do Rzymian i Galatów, jak również ze słowami naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział: "Poznacie prawdę, a prawda sprawi, że będziecie wolni" (Słowo Życia).

Odpowiedź Ciała Kierowniczego na wydarzenia z 1980

Chociaż Ciało Kierownicze nie komentowało szczegółów wydarzeń z lat 1979-1980 ze strachu aby szeregowi członkowie nie zaczęli zadawać zbyt wielu pytań, na przestrzeni lat 1980. nie zabrakło publikowanych na łamach Strażnicy odwetowych artykułów, które stanowiły bezpośrednią odpowiedź na podnoszone kwestie (np. wolność w Chrystusie, władza Ciała Kierowniczego czy doktryna o "dwóch klasach"). Ostrzeżenie: Poziom dojrzałości uwidaczniający się w owych odpowiedziach może być niezamierzenie komiczny!

Chcę zapoznać się z tymi wypowiedziami Ciała Kierowniczego

 

"Dokąd mielibyśmy pójść?"

Jana 6:67-69

Jezus rzekł więc do dwunastu: "Czyż i wy chcecie pójść?" Szymon Piotr odpowiedział mu: "Panie, do kogo odejdziemy? Ty masz wypowiedzi życia wiecznego; a myśmy uwierzyli i poznali, że ty jesteś Świętym Bożym". (PNŚ)

Ukierunkowane na sprawowanie kontroli religie (czesto zwane "sektami") lubią wprowadzać etyczne rozterki, mające na celu powstrzymanie pozyskanych członków przed odejściem. W twój umysł głęboko wpaja się strach, co mogłoby się stać gdybyś opuścił organizację, tak, iż jakiekolwiek próby polegania na własnym osądzie lub rozeznaniu będą zazwyczaj skutkowały poczuciem winy przy każdym kwestionowaniu przywódctwa.

"Dokąd mielibyśmy pójść?" to ulubiony zwrot stosowany przez Strażnicę, przebiegle mylnie przenoszący lojalność Świadków Jehowy z Jezusa na organizację. Jednakże wypowiedź Piotra wskazuje, że był on gotów znosić cierpienia z rąk ludzi i instytucji dla przywileju naśladowania Jesusa, swego Pana.

Na przestrzeni ostatnich 2000 lat historii Kościoła, ludzie żywiący większą bojaźń wobec Bogiem niż wobec ludzi częstokroć czuli się przymuszeni odłączyć się od zorganizowanych religii, kiedy zaczynało toczyć je zepsucie. W rezultacie, w naszym życiu stajemy w obliczu kryzysu sumienia, kiedy ludzie i instytucje, które znaliśmy i szanowaliśmy, okazują się złe. Zajęcie stanowiska wiąże się z ostracyzmem i unikaniem, może nawet z utratą bliskich przyjaciół, partnera małżeńskiego czy własnych dzieci. Dni po takim kroku mogą wydawać się puste i pozbawione celu. Ale mimo to, te same dni zmian mogą zapoczątkować nowe życie, zwłaszcza kiedy towarzyszą im modlitwy, rozmyślania i dokładna edukacja. Nie trać nadziei! Tysiące osób przechodzi w tej chwili przez taki sam proces. Jeśli to sobie uświadomisz, to wiesz, że nie jesteś sam.

"Kiedy spotykasz najbardziej przyjazne osoby, jakie do tej pory poznałeś, którzy zapoznają cię z najbardziej kochającą się grupą ludzi, na jaką kiedykolwiek się natknąłeś, i napotykasz przywódcę będącego najbardziej uduchowionym, troskliwym, pełnym współczucia i wyrozumiałości człowiekiem jakiego znasz, a następnie dowiadujesz się, że celem istnienia tej grupy jest coś, czego w inny sposób nie miałbyś nadziei osiągnąć, a wszystko to brzmi zbyt pięknie aby mogło być prawdziwe - to najprawdopodobniej tak właśnie jest! Nie porzucaj swojej edukacji, swoich nadziei i ambicji, żeby gonić za tęczą."

- Jeanne Mills, była członkini Świątyni Ludu i późniejsza ofiara masowej zbrodni, która nastąpiła rok później 18 listopada 1978 roku w Jonestown, gdzie samobójstwo popełniło lub zostało zamordowanych 911 dorosłych i dzieci.