Nestor Kuilan - Przeżyć upadek z zapadni w Strażnicy

autor: Joanna Foreman

źródło: JWsurvey
tłumaczenie: Roberta

 

"Dlaczego ludzie, szczycący się swymi wspaniałymi chrześcijańskimi zasadami, rozpowszechniali takie złośliwe pomówienia, nie mając na ich uzasadnienie absolutnie nic prócz plotek?" — Raymond Franz

Nestor Kuilan

Nestor Kuilan był przyjacielem zmarłego Raya Franza. W roku 1980 został usunięty z Organizacji w związku z odmową składania wyjaśnień podczas przesłuchania.

W swojej książce Kryzys Sumienia, Raymond Franz opisał osobliwe wydarzenie w Betel, jakim było wykluczenie Nestora Kuilana. Zacytowane powyżej pytanie było jedyną odpowiedzią Franza na rozprzestrzeniające się w całym brooklyńskim Betel pogłoski, które pojawiły się w wyniku tej niespodziewanej decyzji.

Ludzie spekulowali, gdyż nikt nie znał przyczyny, dla której Nestor został zmuszony do odejścia. Niektórzy mówili, że błędnie przetłumaczył literaturę Towarzystwa, zmieniając jej sens. Inni podejrzewali, że miał romans. Piątkowy poranny wyjazd Kuilanów, 25 kwietnia 1980 roku, był na językach wszystkich. Tylko Ciało Kierownicze znało przyczynę ich wydalenia. Była nią odmowa ujawnienia przez Nestora treści jego prywatnych rozmów ze swoim przyjacielem, Raymondem Franzem.

Oczywiście tło tej historii jest bogatsze, ale pojawia się jedno oczywiste pytanie: Czego tak obawiało się Towarzystwo Strażnica, że tak bezwzględnie postąpiło z człowiekiem z ponad dwudziestoletnim stażem pełnoczasowej służby, którego przecież trzy lata wcześniej to samo Ciało Kierownicze osobiście zaprosiło do Betel? Ten artykuł jest próbą odpowiedzi na to, jak i inne pytania.

Człowiek oddany Organizacji

Kiedy razem z żoną zostali zaproszeni do pracy w dziale tłumaczeń w Betel, Nestor był od ponad piętnastu lat oddanym Świadkiem Jehowy. Zanim to jednak nastąpiło, mając 20 lat bezpośrednio po swoim chrzcie w roku 1961 podjął pełnoczasową służbę kaznodziejską w Puerto Rico.

Nestor i Toni w dniu swojego ślubu

Nestor poznał Toni na zgromadzeniu i od razu wiedział, że jest tą jedyną. Biorąc ślub, w 1964 był już pionierem specjalnym. Początkowo mieszkali w częściowo wyremontowanej piwnicy, w której czuć było zapach mokrego drewna i cementu. Utrzymywali się dzięki 32,50 $ na osobę, wypłacanym co miesiąc przez Towarzystwo Strażnica.

Para wkrótce przeniosła się do innego domu, w którym mogli spać, ale nie mogli gotować ani spożywać posiłków. "Tam spaliśmy, a posiłki jadaliśmy z członkami zboru" - wyjaśnia Nestor. "Nigdy nie byliśmy głodni i nawet nie postrzegaliśmy siebie jako biednych. Pranie robiliśmy u naszych rodziców. To nasze cygańskie życie to był chaos, zawsze w ruchu. Ale zaakceptowaliśmy je i byliśmy szczęśliwi, ponieważ myśleliśmy, że służymy Jehowie".

Minęły trzy lata i pojawiła się kolejna okazja - Szkoła Gilead. To zaproszenie było jak otwarcie drzwi do świata przygody, opuściwszy swoich przyjaciół, rodziny i ojczyznę - Puerto Rico, spędzili pół roku na szkoleniu misjonarskim w Betel. Nestor odbył również szkolenie dla nadzorców obwodu w Nowym Jorku, po którym mógł służyć w krajach, gdzie działalność Świadków jest zakazana. Prosto z Gilead zostali skierowani do pracy jako tajni misjonarze w frankistowskiej Hiszpanii. Kraju, który nie tolerował żadnej innej religii niż katolicyzm.

Para ponosiła wiele wyrzeczeń na nieprzyjaznym terytorium. "Wiedliśmy życie, które było nam obce. Ciężkie i surowe życie zgodne z tym, czego wymagała praca i przepisy prawa" - wspomina Nestor. "Wjeżdżaliśmy do kraju jako turyści i co sześć miesięcy wyjeżdżaliśmy, by następnego dnia wrócić znowu i podbić paszport. Wybieraliśmy różne miejsca, by nie zostać rozpoznanym. Jeśli policja zatrzymała nas, przynajmniej paszport wskazywał, że przebywamy tu zgodnie z prawem. Dziesięć lat żyliśmy w Hiszpanii nielegalnie jako turyści, mimo że pracowaliśmy dla zdelegalizowanej w tym kraju organizacji religijnej. Ciągle obawialiśmy się policji i zacieraliśmy nasze ślady, by nas nie aresztowano".

W Barcelonie, Nestor został przeszkolony i zamianowany jako nadzorca obwodu dla miasta Madryt. Później służył jako nadzorca okręgu na terenie całej całej Hiszpanii. Przez cztery lata prowadził szkolenia dla starszych zboru. Kiedy nie podróżował, pracował w Dziale Służby Biura Oddziału w Barcelonie.

Ujednolicone życie

Kiedy w roku 1977 Kuilanów przeniesiono do Betel, to było to dla nich niczym opuszczenie tego, co postrzegali jako "duchowy raj" w Hiszpanii i wkroczenie do napawającej złymi przeczuciami "duchowej dżungli", w której niełatwo było przeżyć. To była trudna zmiana, która otworzyła im oczy na otoczenie i rzeczywistość tak bardzo różne od tego, czego oczekiwali.

"Od razu zauważyliśmy panującą w tym miejscu dyscyplinę i surowość" - mówi Nestor. "Powszechna była tam jednolitość i szablonowość. Szybko traciło się indywidualność. Powiedziano mi, abym ubierał się skromnie, jak przystało na 'dojrzałego chrześcijanina', by dawać przykład innym. Bracia nie mogą zapuszczać wąsów ani brody i mają obowiązek nosić krótkie włosy. To było jak wkroczenie do więzienia lub wojska, gdzie golą ci głowę i wręczają mundur".

Chociaż nie noszą uniformów w sensie dosłownym, to Betelczyków było łatwo rozpoznać ze względu na ich ubiór i ogólną powierzchowność. Każdy był pod stałą obserwacją innych braci, zwanych nadzorcami, i mógł być zaraportowany w związku ze swoim zachowaniem lub podejściem do przydziałów służby (o których zawsze mówiło się, iż są to "przywileje").

"Widzieliśmy rasizm, snobizm, alkoholizm i niemoralność. Słyszeliśmy o skandalach seksualnych i samobójstwach, jednego samobójcę znałem osobiście" - komentuje Nestor. "W Hiszpanii to ja miałem kontrolę nad swoim życiem. Przez dziesięć lat odcisnąłem tam swoje osobiste piętno. Betel to był dla mnie inny świat".

"Główną rzeczą, jaką zobaczyłem w Betel, było to, że nie działają w sposób racjonalny; to było niczym polityka, ludzie zabiegający o pozycję, na przykład poprzez przeniesienia do sprzątania w innym miejscu. Niesutannie robiono różne sztuczki, by uzyskać inną pracę".

"Kiedy ludzie zmieniają swoje naturalne zachowanie, aby osiągnąć jakąś pozycję, to tracą swoje człowieczeństwo. Stają się mniej ludzcy kiedy posługują się przesłodzonymi słowami i zachowują się fałszywie, aby osiągnąć w Betel wyższą pozycję, zdając sobie sprawę, że cały czas są obserwowani przez nadzorców składających meldunki na ich temat. Sądziłem, że to świecki sposób postępowania, a nie Ducha Świętego, ale tak samo działo się tam".

Pojawienie się wątpliwości

Chris Sanchez pracował razem z Nestorem w hiszpańskim dziale tłumaczeń. Nestor i Toni zaprzyjaźnili się z Rene Vasquezem, Chrisem Sanchezem oraz ich żonami. Nestor poważnie zastanawiał się nad obecnością i działaniem Ducha Świętego w Betel z powodu oczywistego braku "owoców ducha".

Pewnego dnia, Nestor zwierzył się Rene Vasquezowi ze swoich wątpliwości. Rene i Chris rozważali biblijne zagadnienia z Rayem Franzem, więc Rene powiedział Nestorowi o pewnych błędnych interpretacjach Biblii. Omówili je w swoim gronie, ale Nestor chciał jeszcze poznać zdanie Raya Franza, więc zaprosił go na kolację.

Nestor kilkakrotnie rozmawiał z Franzem, który będąc członkiem Ciała Kierowniczego, zwrócił ich uwagę na te biblijne rozbieżności. Szczególną uwagę tej grupki przykuło to, że Ciało Kierownicze skupiało na sprawach biznesowych. Nestorowi otworzyły się oczy na to, co dzieje się w Organizacji i Dziale Redakcyjnym. Z jednej strony pisarze Towarzystwa posługują się Biblią, aczkolwiek manipulują nią aby wspierała nauki i działania organizacyjne, a z drugiej strony Towarzystwo prowadzi działalność biznesową na olbrzymią skalę. Dwa interesy, które nie mają ze sobą nic wspólnego.

Weryfikacja poglądów

"Raymond Franz zachęcał mnie do czytania niektórych fragmentów Biblii, nie próbując wykorzystać ich do poparcia jakichś szczególnych poglądów" - wyjaśnił Nestor. "Nie próbował wpajać mi jakiejś nowej doktryny. Ponieważ nie mam zamiaru analizować tu tych wersetów, gdyż Raymond Franz zrobił to gruntownie w swojej książce, powiem tylko, że pierwsze dwie doktryny, w które przestałem wierzyć, dotyczyły tego, że Bóg ma jakąś Organizację oraz że tylko 144 000 pójdzie do nieba. Byłem mocno wstrząśnięty kiedy odkryłem, że wierzenia, których broniłem i nauczałem, nie są prawdą, kiedy weźmie się pod rozwagę tylko i wyłącznie Biblię".

Kiedy Nestor zdał sobie sprawę, że Ciało Kierownicze już od dawna wdrażało w czyn mechanizm mający na celu przedstawienie Towarzystwa jako jedynego źródła prawdy, pomyślał o swoim poświęceniu, jakim była rezygnacja ze studiów na ostatnim roku psychologii.

W tamtym okresie Nestor tak zaangażował się religijnie, że przerwał studia w momencie, gdy wystarczyło jedynie zaliczyć piętnastogodzinny kurs, by uzyskać wykształcenie i tytuł. Zamykając drzwi do świeckiego świata i zawodu, Nestor wybrał pomaganie innym w zdobywaniu nadziei na wieczną przyszłość, i rozpoczął dzieło głoszenia.

Od tego momentu, wszystkie wysiłki i trudy głoszenia były usprawiedliwiane wyższymi celami. Jak pisze Nestor: "Wspólnie z Toni uznaliśmy te wszystkie szczegóły za głupstwa w porównaniu z wielkim przywilejem, jakim jest poświęcenie w 100% naszego życia dla pracy na rzecz ludzkości. Teraz widzimy, że pracowaliśmy dla przewrotnej organizacji, która nie ma nic wspólnego z Bogiem, a co więcej przeinacza Biblię do swoich potrzeb".

Para zaplanowała wakacje w Puerto Rico, na które Nestor zabrał tę samą Biblię, której używał w Gilead, zawierającą jego obszerne notatki. Oboje studiowali ją w czasie urlopu i odkryli fałszywe nauki Strażnicy. Postanowili zacząć nowe życie i po powrocie do Betel planowali złożyć rezygnację ze służby. Następnie powrócić do Puerto Rico i przyłączyć się do zboru z myślą o powolnym wycofywaniu się z działalności religijnej z uwagi na członków swoich rodzin, którzy byli wtedy aktywnymi Świadkami Jehowy. Ich odejście miało być subtelne i spokojne, a przynajmniej taki mieli zamiar.

Kiedy wrócili do Betel, nie byli już tymi samymi ludźmi. Wiedzieli, że Świadkowie Jehowy całkowicie rozmijają się z Biblią, że jest to jeden wielki szwindel. Ciało Kierownicze nie miało nic wspólnego z "niewolnikiem wiernym i roztropnym", za jakiego się podawało.

Większość swoich rzeczy zapakowali w pudła, gotowe, by wysłać je do domu. Przed powrotem do Puerto Rico, mieli złożyć kilkutygodniową wizytę rodzicom Toni w Atlancie. Ojciec Nestora przeniósł się do Naguabo i zostali zaproszeni, by z nim zamieszkać. Nestor chciał skończyć studia i uzyskać tytuł, by w końcu zacząć działalność na własną rękę.

Starali się być życzliwi i przetrwać ostatnie kilka tygodni w Betel z uśmiechami na twarzach. Nie wspominali o swoich wątpliwościach nikomu, podkreślali tylko, że pragną prowadzić tradycyjny styl życia. Wielu Betelczyków podziwiało ich odwagę, aby zacząć wszystko od nowa.

Przesłuchanie i banicja

Jednak Nestor otrzymał wezwanie od mężczyzn z samej góry. Podczas intensywnych przesłuchań przez wszechmocne Ciało Kierownicze wszystko wskazywało na to, że aż ich świerzbią ręce by nacisnać przycisk organizacyjnej zapadni, na której teraz znalazł się Nestor. Po wyczerpującym pięciodniowym okresie przycisk naciśnięto. Nestor i Toni polecieli w tą zapadnię z ogromną prędkością - zostali usunięci z Bethel, pozbawieni dachu nad głową, środków do życia i przyjaciół. Wraz z Chrisem Sanchezem, Rene Vasquezem i ich żonami, Nestor został wykluczony.

W swojej książce Kryzys sumienia, Ray Franz podał szczegóły "czystki" w brooklińskim Betel w roku 1980 - temat, o którym Organizacja uparcie milczy.

Nestor opisuje te wstrząsające wydarzenia następująco: "Każdy z czterech hiszpańskich tłumaczy miał małe biuro wydzielone przez ścianki działowe w dolnej połowie drewniane a w górnej ze szkła. Biuro Chrisa Sancheza był tuż obok mojego. Toni pracowała jako korektorka w rzędzie boksów z przodu przed biurami tłumaczy".

"Nagle zjawili się znikąd, byli wszędzie jak w telewizyjnym serialu policyjnym. Zabrali Chrisa. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale zostałem na miejscu i próbowałem dalej tłumaczyć".

"Przyprowadzili Chrisa z powrotem, byłem następny. Było ich z czterech, pięciu a może sześciu, więcej niż w zwykłym komitecie trzech. Znałem ich wszystkich. Zabrali Toni i mnie do przeszklonego pomieszczenia w rogu sali, gdzie pracowaliśmy, więc każdy mógł nas widzieć. Jeden z nich był członkiem Ciała Kierowniczego, znałem go dobrze z Gilead. Drugi nosił świetnie skrojony garnitur i był jednym z tych typów wspinających się po szczeblach kariery w Betel".

"Wszyscy byli starszymi tak jak ja, i poinformowali nas, że zostali przysłani jako przedstawiciele Ciała Kierowniczego. Tym pojawieniem się bez ostrzeżenia mieli na celu zastraszenie nas. Baliśmy się, bo mogli zrobić z nami to samo co z Chrisem. Mowa ich ciała wyrażała złość, wręcz wrogość. Na początku byłem naprawdę przerażony".

"Więc siedzieliśmy z tymi wściekłymi facetami gapiącymi się na nas. Byli szorstcy, ciągle podkreślając, byśmy współpracowali. To nie było jak zwykły komitet, gdzie starsi mówią ci, o co jesteś obwiniony. Zadawali pytanie za pytaniem o moje rozmowy z Raymondem Franzem. Powiedziałem im, że moje prywatne rozmowy z przyjaciółmi są moją prywatną sprawą. Zapytali mnie, co Franz powiedział na interesujący ich temat, a ja po raz kolejny odpowiedziałem, że nie zamierzam z nimi o tym rozmawiać".

"Potem inny zapytał mnie o kolejną sprawę, starając się mnie zmylić tak, by dowiedzieć się, co powiedział Franz. Ponieważ niczego nie osiągnęli, więc poinformowali nas o zakończeniu spotkania. Nie rozpoczęło się ono ani nie zakończyło modlitwą. Każdy dzień, wyglądał dokładnie tak samo. Zaraz po lunchu przychodzili po Chrisa i jego żonę, a następnie po Toni i mnie".

"Na koniec każdego spotkania grozili nam: 'Jeśli nie będziecie współpracować, będziecie mieli problemy. Przemyślcie to i wróćcie tu'. Po tych spotkaniach, Toni i ja byliśmy bardzo zdenerwowani, czuliśmy się jak na rozżarzonych węglach. Na koniec dnia wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Tak samo czułem się idąc rano do pracy, to były naprawdę trudne dni. W końcu powiedziałem im, że ze mną mogą nadal rozmawiać, ale mają dać spokój Toni".

"Pytali o kolację, na którą zaprosiliśmy do naszego pokoju Raymonda Franza i jego żonę. Odpowiedziałem im, że rozmawialiśmy o wielu rzeczach, że był to zwykły, codzienny posiłek. Mówili, że wiedzą to wszystko, nawet to, że był stek i wino. Byłem oburzony, bo wciąż pytali, w co wierzy Raymond".

"Powiedziałem im: 'Zapytajcie jego, w co wierzy. Nie powiem wam też, co Raymond myśli. Mogę powiedzieć, w co ja wierzę, jeśli chcecie'. Uważałem za niewłaściwe, by rozpowiadać o swoich rozmowach z przyjaciółmi. Mimo, że celem spotkania przy posiłku były tematy biblijne, to było to także swobodne spotkanie towarzyskie, pozwalające odpocząć i porozmawiać".

"Starszy w garniturze krążył po pokoju stosując metody rodem z gestapowskich przesłuchań. Siadał na stole, kładł nogi na krześle, więc aby patrzeć na niego, musiałem zadzierać głowę do góry. Na ostatnim spotkaniu powiedzieli mi, że jeśli moja postawa się nie zmieni, to skończę na ulicy poza Betel stojąc z transparentami i plakatami przeciwko Strażnicy; stanę się członkiem klasy Złego Sługi. Wtedy zezłościłem się i powiedziałem: 'Jestem starszym tak samo jak wy, więc powinniście okazać mi szacunek, a nie zwracać się do mnie w ten sposób'. Spotkanie się zakończyło i tej samej nocy zostałem wykluczony, o czym powiadomiono mnie listem przekazanym do naszego pokoju".

Nestor natychmiast odesłał im odpowiedź, że nie zrobił nic złego, więc nie będzie prosił o przebaczenie, ale chce tylko zapoznać się z całą sprawą. Następnego ranka odpowiedzieli pismem, że jeżeli Nestor okaże skruchę i zechce się przyznać, to może to uczynić jedynie przed Ciałem Kierowniczym, a nie zwykłym komitetem w zborze.

"Obawiali się, że mam zbyt duży wpływ na ludzi w Hiszpanii i w Puerto Rico" - wyjaśnił Nestor. "Wiedzieli, że gdybym napisał listy do nadzorcy oddziału w Hiszpanii, to zwróci to uwagę jego oraz innych w Hiszpanii i Puerto Rico. Ludzie będą mnie słuchać, ponieważ szanowali mnie i miałem wśród nich wysoką pozycję".

"W Puerto Rico wiele osób mnie znało, więc obawiali się, że gdybym wrócił po cichu, to mógłbym mieć na nich wpływ. Jednak najzabawniejsze jest to, że nigdy nie zapytali mnie, w co wierzę, a powtarzałem im wielokrotnie każdego dnia, 'Zapytaj mnie, w co ja wierzę, to ci powiem. Ale nie pytaj mnie, w co wierzy Ray Franz'. Jednak nigdy mnie o to nie zapytali. Mieli już wszystko zaplanowane, więc po co się mieli zajmować moimi przekonaniami? Wiedzieli, że odchodzę i moje pudła były gotowe do wysłania. Postanowili więc, że lepiej będzie się mnie pozbyć i uniknąć problemów. Chcieli przestraszyć innych, więc zrobili ze mnie kozła ofiarnego".

"To była ulga nie musieć już więcej odgrywać tej farsy. Jednak wiedzieliśmy, że to wywoła poważne problemy z rodzicami Toni. Jej ojciec usługiwał w obwodzie i zajmował wysoką pozycję. Zapytałem ją, czy chce przez to przechodzić, bo nie ona była wykluczona, tylko ja. Zgodziła się ze mną. Ale sama widziała tyle, że nie chciała już być częścią tej Organizacji".

Nowy początek

Po opuszczeniu Betel Kuilanowie skierowali się do domu siostry Toni w Long Island, a następnie do domu jej rodziców. Żadne z nich nie zapytało, co się właściwie stało. Nie byli zainteresowani jakimikolwiek szczegółami zakładając, że skoro Ciało Kierownicze wykluczyło Nestora, to Jehowa uzna unikanie ich za chwalebne. Ojciec Toni, kręcąc głową z dezaprobatą, uczynił tylko jeden komentarz wobec Nestora - "Straciłeś swoją pierwszą miłość, to dlatego postrzegasz sprawy w ten sposób. Nie mamy już ze sobą o czym więcej rozmawiać".

Nestor i Toni obecnie

Na szczęście ojciec Nestora chętnie im pomógł, oburzony, że zostali tak haniebnie potraktowani. Skorzystali z jego gościnności do czasu, gdy byli w stanie rozpocząć nowe życie.

Kuilanowie działają na rynku nieruchomości w San Juan. Nestor prowadzi również zajęcia Life Coaching (nastawione na relacje z innymi i życie osobiste) oraz warsztaty "Clear Thinking" ("Oczyszczanie Umysłu"). Jest wolontariuszem w AAWA (Advocates for Awareness of Watchtower Abuses), gdzie działa jako tłumacz. Kuilanowie rozwijali się, zdobywając kolejne doświadczenia i nie widzieli potrzeby opowiadania o swojej niefortunnej historii ze Strażnicą przez 33 lata, aż do tej chwili.

Zanim podjęłam się napisania historii Nestora, jeszcze raz się zapoznałam z Kryzysem sumienia. To pytanie Raymonda Franza zacytowane na początku tego artykułu przekonało mnie, że trzeba tę historię opowiedzieć. Byłam zaskoczona tym, że prywatna rozmowa była przedmiotem wielokrotnych przesłuchań, nie wspominając o plotkach, jakie krążyły po odejściu Nestora z Towarzystwa. Miałam podobne doświadczenia, kiedy pokazano mi drzwi i kazano opuścić coś, co wcześniej nazywałam "Prawdą". Dlatego zaangażowałam się emocjonalnie w opisanie całej historii Nestora, na którą wielu ludzi czekało od lat.

Nestor poprosił mnie, abym pracowała z nim nad książką o jego życiu, która ma na celu pomóc ludziom w znalezieniu drogi do własnego niezależnego myślenia. Co do Strażnicy, to uwolnił się spod jej wpływu w 1980 roku. Jak wyjaśnia: "Ta historia się skończyła. Nie będziemy jej przeżywać od nowa. Nie chcę być satelitą Strażnicy, krążącym wokół przeszłości. Nie można rozmawiać o tamtych wydarzeniach, cierpiąc i trzymając się ich kurczowo. Pozwoliliśmy naszej rodzinie praktykować ich religię - jeśli nas unikają, to jest to ich wybór. Pozwoliliśmy im odejść. Jeśli zaczynasz swoje nowe życie, to je masz. Chcesz być Świadkiem Jehowy? Nie? To nim nie bądź. Zostaw to wszystko. Możesz to zrobić".