Tajemnice i krętactwa: Nieczyste zagrywki Strażnicy w wojnie, jaką prowadzi z "odstępcami"

 

autor: John Cedars

źródło: JWsurvey
tłumaczenie: Marek Boczkowski

 

Nestor Kuilan

W swojej batalii przeciwko tym, którzy się jej sprzeciwiają, Strażnica posługuje się utajnianiem, wprowadzaniem w błąd, a nawet mową nienawiści.

Świadkowie Jehowy mają wdrukowany odruch strachu i braku zaufania wobec każdej informacji zamieszczonej w Internecie, która lustruje Towarzystwo Strażnica w krytyczny bądź obiektywny sposób. Przez lata mnie także nękała taka paranoja, a myśl o ryzyku wejścia na tzw. "odstępczą" stronę wywoływała ucisk w żołądku.

Działo się tak gdzieś do roku 2011, kiedy zebrałem się na odwagę, by usiąść i spisać listę dziewięciu "pretensji" przeciwko Towarzystwu i jego naukom, i wtedy coś we mnie pękło. Kiedy zobaczyłem wszystkie moje wątpliwości i obiekcje odsłonięte na kartce papieru, doszedłem do wniosku, że najprawdopodobniej Towarzystwo nie mówi mi wszystkiego. Gdyby chodziło tylko o jedną lub dwie dyskusyjne doktryny czy praktyki, to pewnie nie byłoby sprawy. Ale dziewięć? I to w religii, której poświęciłem moje życie na usługiwanie w kierowanej przez Boga organizacji? Coś było nie tak.

Wtedy wydarzyło się coś nie do pomyślenia. Świadomie "udzieliłem sobie pozwolenia" na złamanie zasad Strażnicy odnośnie odwiedzania odstępczych stron w Internecie. Na wstępie - lecz wciąż z wszechogarniającym poczuciem winy i lęku - rozpocząłem przeglądanie takich witryn jak JWfacts.com, aby zobaczyć, co krytycy Strażnicy mają do powiedzenia. Faktycznie, moje najgorsze obawy się potwierdziły. Wkrótce stało się jasne, że moje pretensje nie tylko były uzasadnione - były zaledwie czubkiem góry lodowej. Im bardziej stawało się oczywiste, że od dziesięcioleci byłem okłamywany, tym szybciej moje odczucia niepokoju i lęku przekształcały się w coraz silniejszy gniew i poczucie zdrady.

Zaskakująca otwartość i przejrzystość

Jedną z rzeczy, które wywarły na mnie bezpośrednie wrażenie odnośnie informacji przedstawionych na JWfacts.com był styl autora (Paul Grundy), który sprawdzał i analizował wszystko, i najwyraźniej usiłował zgromadzić możliwie najwięcej cytatów z literatury Towarzystwa aby uzasadnić swoje wnioski.

JWfacts

JWfacts.com jest znakomitym źródłem informacji o Towarzystwie zawierającym logiczną analizę jego nauk

Stało to w sprzeczności z tym, czego byłem wyuczony na temat "odstępczych" stron. Czyż w gruncie rzeczy odstępcy nie powinni być kłamcami upatrującymi okazji, żeby pociągnąć za sobą innych? A jeśli tak, to dlaczego ktoś miałby sobie zadawać trud, żeby cytować Towarzystwo na poparcie swoich spostrzeżeń, skoro wszelka literatura Towarzystwa zawiera bezsporną prawdę? Czyż jako paskudny zdeklarowany odszczepieniec i oszczerca, Grundy nie powinien odciągać mnie od czytania litertury Towarzystwa, zamiast zachęcać mnie do tego?

Wciąż całkiem sceptyczny - co wynikało z mojej indoktrynacji - pomyślałem, że powinienem sprawdzić cytaty podane przez Grundy'ego w jego artykułach, aby upewnić się, że nie zostały one w jakikolwiek sposób przekręcone. Jeśli natrafiłbym nawet na postawiony w złym miejscu przecinek, to odrzucam cała tą sprawę jako zmyślne oszukaństwo. Jednakże, kiedy porównałem cytaty podane na JWfacts.com, odkryłem, że rzeczywiście każdy z nich był dokładny słowo w słowo. Paul Grundy nie usiłował zamydlić mi oczu. Dowodził swoich argumentów i podpierał się w nich publikacjami Towarzystwa.

Różnica w taktyce

Jest coś, co dostrzega się natychmiast i podkreśla wyraźny kontrast pomiędzy strategiami tych dwóch ścierających się frakcji - Towarzystwo Strażnica na jednym krańcu pola bitwy, a ich "odstępczy" przeciwnicy na drugim.

Z jednej strony mamy Towarzystwo, które pozwala ci zapoznawać się JEDYNIE z tymi informacjami, które samo zaaprobowało. Z drugiej mamy takie strony internetowe, jak JWfacts.com (nie wspominając o tej), które trafnie ukazują OBIE strony argumentacji. Moja ilustracja poniżej podkreśla to zróżnicowanie:

Powyższe porównanie powinno natychmiast zapalić czerwoną lampkę w głowie każdego myślącego Świadka, który zastanawia się, czy Towarzystwo naprawdę postępuje z nimi uczciwie i w przejrzysty sposób. Tak zwane "odstępcze" witryny dają Ci możliwość przeczytania argumentów obu stron, ale Towarzystwo chce, być słuchał tylko jednej strony - i udają, że ich oponenci nie istnieją. Ale dlaczego tak ma być? Jeżeli prawda jest nią w rzeczywistości, to czy nie powinna wytrzymać próby nawet najbardziej wnikliwego przebadania? Co z taką determinacją próbują ukryć?

Szkalowanie i obrzucanie błotem

Poniższe cytaty podkreślają prawdziwość tego, że Towarzystwo przez kilka ostatnich dziesięcioleci okazuje pogardę tym, których sklasyfikowało jako "odstępców", nie wspominając o sprytnym obstawaniu przy tym, że Świadkowie nie powinni nawet sprawdzać, aby zobaczyć czy pisma byłych współwyznawców (bez względu czy są to książki czy materiały zamieszczone online) są oparte na prawdzie:

*** Nasza Służba Królestwa z listopada 1999, ss.4,5 ***

Warto zauważyć, że sporo osób utworzyło strony w Internecie — rzekomo po to, by głosić dobrą nowinę. Jest wśród nich wielu nierozważnych braci. Inne mogą zakładać odstępcy, którzy chcieliby zwieść niczego niepodejrzewające jednostki (2 Jana 9-11). W Naszej Służbie Królestwa z listopada 1997 roku na stronie 3 wyjaśniono, czy należy tworzyć takie strony: „Nie ma potrzeby, żeby ktoś samodzielnie przygotowywał materiały o działalności lub wierzeniach Świadków Jehowy i zamieszczał je w Internecie. Na naszej oficjalnej stronie internetowej [www.watchtower.org] podano wiarogodne wiadomości dostępne dla każdego”.

*** The Watchtower z 1 listopada 1987, s.20 [Strażnica nr8 z 1988, s.19] ***

Pewien nadzorca obwodu z Francji poczynił ciekawe spostrzeżenie: „Niektórzy bracia dają się zwieść, ponieważ brak im dokładnej wiedzy”. Dlatego w Księdze Przysłów 11:9 powiedziano: „Sprawiedliwi dzięki wiedzy zostają uratowani”. Nie znaczy to, że trzeba się przysłuchiwać odstępcom lub zgłębiać ich pisma. Należy raczej posiąść „dokładną wiedzę o świętej tajemnicy Bożej” przez pilne studiowanie Biblii i opartych na niej publikacji Towarzystwa. Czy po nabyciu tej dokładnej wiedzy warto poświęcać jakąkolwiek uwagę pompatycznej mowie odstępców? Oby „żaden człowiek was nie omamił przekonującą argumentacją”! (Kol. 2:2-4). Wszelkiej fałszywej propagandy religijnej trzeba unikać jak trucizny! Skoro do przekazywania „wypowiedzi życia wiecznego” nasz Pan posługuje się „niewolnikiem wiernym i rozumnym”, to dlaczego mielibyśmy się zwracać gdzie indziej? (Jana 6:68).

*** Strażnica z 15 lipca 1992, ss.12,13 ***

Obowiązek nienawidzenia bezprawia obejmuje też nienawidzenie wszelkiej działalności odstępców. Powinniśmy odnosić się do nich tak jak Dawid, który oświadczył: „Jahwe, czyż nie mam nienawidzić tych, co nienawidzą Ciebie oraz nie brzydzę się tymi, co przeciw Tobie powstają? Nienawidzę ich pełnią nienawiści; stali się moimi wrogami” (Psalm 139:21,22, BT). Nowożytni odstępcy stają po stronie „człowieka bezprawia”, czyli kleru chrześcijaństwa (2 Tesaloniczan 2:3, NW). Toteż jako lojalni świadkowie na rzecz Jehowy absolutnie nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego. Wskutek niedoskonałości nasze serca łatwo mogły się skłaniać do krytykowania braci. Poszczególni członkowie „niewolnika wiernego i rozumnego” są niedoskonałymi ludźmi (Mateusza 24:45-47, NW). Ale klasa ta jest wierna i rozumna. Odstępcy dla własnych celów wyolbrzymiają pomyłki lub rzekome błędy braci sprawujących przewodnictwo. Nasze bezpieczeństwo zależy od wystrzegania się odstępczej propagandy niczym trucizny, którą faktycznie jest (Rzymian 16:17,18).

*** Strażnica z 1 października 2000, s.10 ***

Mądry król Salomon napisał: „Usłuchaj przestrogi: Sporządzaniu wielu ksiąg nie ma końca, a nadmierne oddawanie się im męczy ciało” (Kaznodziei 12:12). Można by dodać, że czytanie wielu współczesnych książek nie tylko męczy ciało, ale szczerze mówiąc, jest niebezpieczne dla umysłu.

*** Strażnica z 15 kwietnia 2008, s.6 ***

Ich [duchownych chrześcijaństwa] wypowiedzi w zasadzie nie mają wartości. Tak samo można ocenić słowa odstępców, którzy utrzymują, że są mądrzejsi od [w ang.: ustanowionego] „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45-47). Wysuwane przez nich twierdzenia odzwierciedlają ich własną mądrość, są więc pozbawione wartości. Tego, kto słucha takich poglądów, mogą one zgorszyć, czyli przywieść do upadku.

*** The Watchtower z 15 marca 1986, s.20 [Strażnica nr15 z 1986, s.15] ***

Pewni jesteśmy, że dla wszystkich, którzy wiernie i lojalnie trwają na drodze chrześcijańskiej, prawda Jehowy jest w dalszym ciągu piękna i daje im zadowolenie — nawet jeszcze większe niż wtedy, gdy po raz pierwszy ją usłyszeli. Dlatego postanów sobie w sercu, że nigdy nawet nie tkniesz trucizny podsuwanej przez odstępców. Zważaj na mądre, ale i stanowcze polecenia Jehowy, aby całkowicie stronić od tych, którzy chcą cię oszukać, wprowadzić w błąd, skierować na drogę śmierci. Jeżeli miłujemy Jehowę całym sercem i umysłem, całą duszą, a przy tym bliźnich jak samych siebie, to odstępczy sposób myślenia nie będzie miał gdzie się wcisnąć (Mat. 22:37-39). ‛Nie pozostawimy miejsca Diabłu’ i nie zechcemy się rozglądać za czymś innym. Żadnej zakłamanej nauce nie damy pochopnie „wstrząsnąć swoim rozumowaniem” (2 Tes. 2:1,2).

*** Strażnica z 15 stycznia 2003, s.23 ***

W przemówieniu „Strzeż się wszelkich form zwodzenia” wykazano, że rozpowszechniane przez odstępców zniekształcone fakty, półprawdy lub jawny fałsz mądrze jest traktować jak truciznę.

Nawet dla najbardziej zagorzałego Świadka trudnym musi być czytanie powyższych cytatów bez odczucia co najmniej cienia zażenowania z powodu skrajnej nienawiści i jadu sączonego przez Towarzystwo wobec tych, którzy ośmielają się sprzeciwiać jego naukom. Odstępców przedstawia się w fałszywym i nieprawdziwym świetle, jakoby byli to ludzie automatycznie "nienawidzący Jehowy", a Towarzystwo z rozmysłem pomija informację, że aby zostać odstępcą, wystarczy, że będziesz myślał inaczej niż Organizacja. Jak omówiono to w innym artykule, nie ma żadnego znaczenia, czy kochasz Jehowę i Jezusa. Jeżeli nie zgadzasz się chociażby z JEDNĄ nauką Towarzystwa, to jesteś - zgodnie z ich poglądami - odstępcą.

W jaskrawym kontraście wobec takiego obrzucania błotem, strony w rodzaju JWfacts.com nie prezentują niczego takiego, lecz okazują raczej miłość i szacunek względem osób, które wybrały wiarę w nauczanie Świadków Jehowy. Podany niżej cytat z witryny JWfacts jest typowym wyrazem tolerancji ukazywanym na tej stronie:

Bycie Świadkiem Jehowy korzystnie wpłynęło na życie wielu osób, gdyż podążanie za chrześcijańskimi miernikami moralnymi i miłością może być pożyteczne. Nie ma tu potrzeby wskazywać palcem na kogokolwiek, jako że ogół Świadków Jehowy szczerze wierzy, iż czynią to, co jest dobre i są autentycznie miłymi ludźmi.

Następujący e-mail od osoby odwiedzającej ten serwis wykazuje, że opiera się on raczej na informacjach z publikacji Strażnicy, aniżeli jest napisany w sposób usiłujący coś zataić lub błędnie przedstawiający słowa Towarzystwa:

“Twoje piśmiennictwo jest pierwszym materiałem ŚJ, który przeczytałem - te za, jak i przeciw - odkąd wróciłem z Betel. Twój niezwykły zbiór prac jest naprawdę inspirujący. Nadającym prawdziwego znaczenia punktem jest dla mnie wykorzystywanie przez ciebie podawanie informacji z własnych publikacji Strażnicy jako przeważającej części twoich dociekań.” (E-maile od czytelników)

Znajduje się tam nawet propozycja autora, Paula Grundy'ego, skierowana do czytelników, aby pisali do niego, jeśli natkną się na cokolwiek błędnego, aby mógł to skorygować:

Powodem, dla którego powstała ta strona jest ustalenie w możliwie najprostszy sposób, czy Świadkowie Jehowy mają "prawdę". Starałem się być dokładnym we wszystkim, co tu zamieszczono. Jeżeli uważasz, że cokolwiek tutaj nie jest poprawne - proszę o e-mail.

I znowu, trudno wyobrazić sobie wyraźniejszy kontrast z publikacjami Towarzystwa, które zakazują ci czytać wszystkiego, co stoi z nimi w sprzeczności oraz nie zezwalają ci na wskazywanie czegokolwiek, co jest fałszem. Oczywiście, nikt nie powstrzyma cię przed napisaniem do Biura Głównego, aby zwrócić uwagę na jakąś nieścisłość, lecz kiedy ostatnio widziałeś w literaturze wydrukowane zdecydowane odwołanie lub przeprosiny za jakieś kwestie doktrynalne?

Co prawda, w Strażnicy z 1 stycznia 2013 roku na stronie 8 (wydanie do rozpowszechniania) opublikowano cytowane poniżej "przeprosiny", lecz zwrócmy baczną uwagę, w jakie ubrano je słowa:

CZY ŚWIADKOWIE JEHOWY PODAWALI BŁĘDNE DATY KOŃCA ŚWIATA?

Świadkowie Jehowy mieli niekiedy mylne oczekiwania co do nadejścia końca. Podobnie jak uczniowie Jezusa w I wieku n.e., tak bardzo pragnęliśmy spełnienia proroctw, że wyprzedzaliśmy Boży harmonogram wydarzeń (Łukasza 19:11; Dzieje 1:6; 2 Tesaloniczan 2:1,2). Podzielamy jednak odczucia naszego długoletniego współwyznawcy Alexandra Macmillana, który powiedział: „Pojąłem, że powinniśmy przyznawać się do błędów i w dalszym ciągu badać Słowo Boże, aby uzyskać jaśniejsze zrozumienie”.

Dlaczego nadal kierujemy uwagę na bliskość końca? Ponieważ poważnie traktujemy słowa Jezusa: „Stale patrzcie, wciąż czuwajcie”. Gdybyśmy tak nie postępowali, mógłby on uznać nas za „śpiących” i ocenić negatywnie (Marka 13:33, 36).

Rozważmy przykład: Strażnik na wieży obserwacyjnej podnosi czasem fałszywy alarm, bo dostrzeże na horyzoncie coś, co weźmie za smużkę dymu. Kiedy indziej jednak jego czujność może ocalić komuś życie.

Na podobnej zasadzie i my miewaliśmy w przeszłości błędne oczekiwania dotyczące końca. Mimo to dalej pragniemy ostrzegać innych przed nadchodzącymi wydarzeniami, ponieważ ważniejsze od uniknięcia krytyki jest dla nas posłuszeństwo wobec nakazu Jezusa, by „dawać dokładne świadectwo” (Dzieje 10:42).

W naszym przekonaniu jeszcze istotniejsze od tego, kiedy przyjdzie koniec, jest to, że przyjdzie on na pewno i że musimy uwzględniać ten fakt w swoich działaniach. Bierzemy sobie do serca wypowiedź z Księgi Habakuka 2:3: „Jeśli [wydaje ci się, że koniec] się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie” (Biblia Tysiąclecia).

Zauważ, że:

  1. W żadnym miejscu powyższego tekstu Towarzystwo tak naprawdę nie przeprosiło; przyznano jedynie, że mieli “mylne oczekiwania”.
  2. Ani słowem nie wspomniano o kosztach, jakimi okupione były konsekwencje błędnych interpretacji doktrynalnych - np. przed rokiem 1975 bracia sprzedawali swoje domy i porzucali pracę, a osoby niezgadzające się z jednostronną interpretacją proroctw Strażnicy bywały wykluczane ze społeczności i unikane.
  3. Nie dano żadnego zapewnienia, że zaprzestaną popełniania tych samych błędów przy publikowaniu kolejnych omyłkowych interpretacji. Zamiast tego, stosują wymówkę mówiąc, że "dalej pragniemy ostrzegać innych przed nadchodzącymi wydarzeniami, ponieważ ważniejsze od uniknięcia krytyki jest dla nas posłuszeństwo wobec nakazu Jezusa". To w gruncie rzeczy może być mantrą KAŻDEGO wyznania chrześcijańskiego. Dokładność i prawda, tak długo wydają się zbędne, dopóki - w oczach swojego kościoła - jesteś "posłuszny Jezusowi".

“Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”

Powyższe słowa, przypisywane Jezusowi (chcoiaż nie znajdują się we wszystkich przekładach Biblii), doskonale podsumowują zarozumiałą obłudę w krytykowaniu innych, podczas gdy samemu jest się niedoskonałym. Porównianie to jest szczególnie stosowne, gdy weźmie się pod uwagę nieustannie wysoki poziom krytyki Internetu stosowany przez Towarzystwo, bez względu na to, jak naprawdę mają się rzeczy. Oto trzy przykłady:

*** Nasza Służba Królestwa z listopada 1999, s.4 ***

Nie ma żadnych ograniczeń ani kontroli treści informacji zamieszczanych i dostępnych w Internecie.

*** Strażnica z 15 sierpnia 2011, s.4 ***

Nie stań się „internetową Ewą”. Wobec serwowanych informacji bądź krytyczny i ostrożny. Zanim im zaufasz, zastanów się: 1) Kto opublikował dany materiał? Jakie kwalifikacje ma autor? 2) Dlaczego zamieszczono te wiadomości? Czym kierował się ich twórca i czy mogły na nie wpłynąć jego przekonania? 3) Skąd autor czerpał informacje? Czy podał weryfikowalne źródła? 4) Czy dane te są aktualne?

*** Rocznik - 2011, s.9 ***

Dział Redakcyjny trzyma się zasady, by ‛wszystko dokładnie prześledzić’. Ale gdzie znaleźć rzetelne informacje? Łatwo i szybko można by to zrobić w Internecie, nie polegamy jednak na blogach ani na słabo udokumentowanych materiałach internetowych autorstwa anonimowych bądź niewykwalifikowanych osób. Na przykład internetowa encyklopedia Wikipedia ostrzega, że niektóre jej artykuły zawierają informacje z gruntu błędne, pozbawione wartości encyklopedycznej lub celowo zniekształcone, i dodaje, że jej użytkownicy powinni zawsze o tym pamiętać. Dlatego sięgamy do rzetelnych materiałów źródłowych, artykułów napisanych przez uznanych specjalistów oraz książek opublikowanych przez renomowane wydawnictwa.

JWfacts

Towarzystwo potępia strony internetowe takie jak Wikipedia za podpieranie się nienaukowymi źródłami informacji, podczas gdy jego właśni autorzy są anonimowi i zazwyczaj nie posiadają żadnych kwalifikacji, a w dodatku zostali wielokrotnie przyłapani na manipulowaniu cytatami ekspertów

Kuriozalne jest, że Towarzystwo bierze się za krytykowanie artykułów zamieszczanych w Internecie ze względu na brak weryfikowalnych źródeł i niemających "żadnych ograniczeń ani kontroli", co zapewniałoby im rzetelność, podczas gdy sami autorzy Strażnicy są niezwykle stronniczy w wywyższaniu Organizacji i nikomu nie dają prawa kwestionowania ich twierdzeń - nawet jeśli te w późniejszym czasie okazują się fałszywe.

Prócz tego, wspomniany Rocznik lekceważy Wikipedię za stosowanie odnośników z materiałów internetowych przez "anonimowe lub niewykwalifikowane osoby". Jednakże, każdy, kto jest zaznajomiony z publikacjami Strażnicy jest świadomy, że autorzy materiałów doktrynalnych nigdy nie są wymieniani z nazwiska ani znikąd nie można się dowiedzieć o ich akademickim wykształceniu i kwalifikacjach. Musimy po prostu "zaufać", że oni wiedzą, o czym mówią. Najwyraźniej dla Internetu są jedne zasady, a dla Strażnicy drugie.

W gruncie rzeczy - biorąc pod uwagę powyższe cytaty - mógłybyś czuć się usprawiedliwiony za założenie, iż wszelka literatura Strażnicy jest godna zaufania i dokładna. Jednak, jak to omówiono w poprzednim artykule, można przywołać liczne przykłady celowego fałszowania i wprowadzania w błąd na internetowej stronie Towarzystwa w dziale FAQ (Najczęściej zadawane pytania) z JW.org:

  • W odpowiedzi na pytanie "Czy uważacie, że tylko wy będziecie zbawieni?", autor rozpoczyna swoją odpowiedź słowem "Nie", a następnie przechodzi do ustalenia tożsamości tych, którzy zostaną zbawieni po Armagedonie (oprócz ŚJ): (1) ci, którzy żyli w przeszłości, zanim pojawili się ŚJ, oraz (2) ci, którzy zostaną ŚJ w przyszłości. Ostatecznie argumentacja kończy się wymijającym "osądzanie nie należy do nas" - ale ogólne przesłanie jest jasne. Jeżeli chcesz przeżyć unicestwienie w Armagedonie, to najlepiej abyś został ŚJ.
  • W odpowiedzi na pytanie "Czy jesteście tolerancyjni wobec innych religii?", autor odpowiada: "Biblia zachęca: 'Szanujcie ludzi wszelkiego pokroju' (1 Piotra 2:17). Stosujemy się do tej rady i dlatego szanujemy wszystkich — bez względu na ich poglądy religijne", dodając, że "jesteśmy tolerancyjni i cenimy sobie, gdy inni w taki sam sposób odnoszą się do nas". Ta odpowiedź całkowicie pomija przyklejanie przez Towarzystwo łatki byłym współwyznawcom, jakoby "chorują pod względem umysłowym" (w11 15.7 s.16) a ich przekonania są niczym "gangrena" (w13 15.4 s.11). Bez zająknięcia zapomniano także oszkalować Kościół Katolicki jako część "wielkiej nierządnicy", Babilonu Wielkiego, albo sugestii, że na skutek celibatu w tej religii "niejeden" katolicki ksiądz "nabawił się AIDS". Jeżeli jesteś katolikiem i przeczytasz książkę Finał Objawienia od deski do deski, to czy wyciągniesz wniosek, że ŚJ są tolerancyjni wobec twojej religii?
  • W odpowiedzi na pytanie "Czy zrywacie wszelkie kontakty z byłymi członkami waszej religii?", autor rozmyślnie unika podania bezpośredniej odpowiedzi i zmierza wprost do opisu kilku pretensjonalnych przypadków, w których były współwyznawca nie powinien być unikany przez swoją rodzinę. Odpowiedź ta jest doskonałym przykładem oszustwa przez zatajenie, gdyż zabrakło wyjaśnienia, iż ci, którzy opuszczają Organizację są rutynowo unikani przez członków rodziny, bez względu na to, czy dopuścili się złamania "biblijnych zasad moralnych", czy też nie. W jednym z ostatnich wydań Strażnicy napomniano nawet: "Nie szukaj wymówek, żeby móc kontaktować się z wykluczonym krewnym, na przykład za pośrednictwem SMS-ów czy e-maili" (w13 15.1 s.16). Odpowiedź zamieszczona na FAQ (Najczęściej zadawanych pytaniach) powinna zatem uczciwie i bezpośrednio brzmieć "tak" - ale nie brzmi. Powód? Autorzy nie są bezstronni i nie chcą by źle postrzegano ich religię.

Możesz poczuć się zaskoczony, że JW.org nie jest jedynym źródłem dezinformacji publikowanej przez Towarzystwo. Na swojej stronie internetowej Paul Grundy zebrał w jednym pogrupowanym tematycznie artykule liczne przypadki z dotychczasowej historii, w których Towarzystwo zostało przyłapane na gorącym uczynku fałszowania źródeł, kłamstw na temat swoich wcześniejszych wierzeń, a nawet plagiatowania materiałów z innych publikacji. Jeżeli jesteś Świadkiem Jehowy i wciąż jesteś przekonany, że Towarzystwo jest niezdolne do takich świńskich zagrywek, to zachęcam cię do zapoznania się z tym artykułem i samodzielnego sprawdzenia tych informacji. Przygotuj się na wielkie zdziwienie!

Ukrywanie własnych wydawnictw

Co ciekawe, Towarzystwo odwodzi (lub ogranicza im dostęp) szeregowych Świadków nie tylko od czytania książek i stron internetowych autorstwa nie-Świadków. Z różnorakich powodów zwykli głosiciele są ogólnie zniechęcani do czytania pewnych własnych publikacji, które przez dziesięciolecia wychodziły spod pras dukarskich Towarzystwa - a co najmniej jednej z nich przypisano rolę spełniającego się proroctwa. Przytoczę trzy przykłady.

W jednym z poprzednich artykułów zwróciłem uwagę na książkę Dokonana Tajemnica, opublikowaną po raz pierwszy w 1917 roku. Po książce zawierającej "duchowy pokarm", kiedy w roku 1919 Chrystus dokonywał osobistej inspekcji i wyrażenia uznania oczekiwałbyś, że będzie powszechnie dostępna dla dzisiejszych Świadków, aby mogli sami przekonać się, co sprawiło, że Badacze Pisma Świętego byli tak wyjątkowi podczas tego decydującego okresu inspekcji. Jednakże, chociaż wciąż można zdobyć jej kopię (na przykład ściągając ją stąd, bądź kupić wersję papierową na Amazonie za 50 do 200 $), książka ta nie jest już drukowana przez Towarzystwo. Powód? Bardzo wstydzą się ujawnienia szokujących komentarzy zawartych na jej stronach, między innymi takich:

  • Charles Taze Russell był "siódmym aniołem" wspomnianym w Księdze Objawienia
  • Jehowa oddzielił Russella od jego żony, Marii, i uczynił ją martwą w jego oczach
  • Russell przemawia spoza grobu na stronach Dokonanej Tajemnicy
  • Dokładna odległość, pomiędzy miejscami, gdzie Dokonana Tajemnica została napisana, i gdzie została wydrukowana ma znaczenie prorocze
JWfacts

Dokonaną Tajemnicę czyta się niczym list miłosny do Russella, napisany przez jego pogrążonych w żałobie naśladowców

Im bardziej wgłębiasz się w treść tej cudacznej książki, która w oczywisty sposób jest wytworem nadaktywnej wyobraźni dwóch zwolleników Russella, tym mocniej dociera do ciebie dlaczego Towarzystwo nawet w naśmielszych snach nie dopuści do jej udostępnienia współczesnym głosicielom. Gdyby nadal ją drukowali i rozpowszechniali, to myślący Świadkowie bardzo szybko połączyliby kropki i doszliby do całkowicie słusznego wniosku, że Chrystus w rzeczywistości nie wybrał tej Organizacji w 1919 roku spośród wszystkich innych.

Dlatego też Towarzystwo zrobiło coś bardziej przebiegłego. Nieustannie entuzjastycznie nadawano Dokonanej Tajemnicy poparcie, przypisując jej przy okazji rolę wypełnienia biblijnego proroctwa. Tym sposobem, głosiciele, którzy nigdy tej książki nie czytali, nabierali dla niej szacunku jako "dobitnego komentarza do Objawienia i Księgi Ezechiela" (Finał Objawienia, s.165), której rozpowszechnianie cieszyło się poparciem samego Chrystusa - a nawet zostało przepowiedziane w Piśmie Świętym! (Finał Objawienia, s.208, ramka)

Jak na ironię, nawet książka Finał Objawienia, która pod niebiosa wychwala swoją poprzedniczkę Dokonaną Tajemnicę, do pewnego stopnia została ocenzurowana przez Towarzystwo. Wielu z was pamięta, że w roku 2006 poddano ją licznym "zmianom" (spis, który został opublikowany we wrześniowym wydaniu Naszej Służby Królestwa z tamtego roku). Wielu uznało za rzecz osobliwą, że książka wydana w 1988 (w języku polskim w 1993), uznawana za ostatnie słowo w temacie nadciągającego Wielkiego Ucisku, musiała być zrewidowana z powodu pewnych apokaliptycznych wydarzeń, które nie nastąpiły tak "rychło", jak przewidywali jej autorzy.

JWfacts

Zwykli głosiciele mają nawet trudność lub wręcz brak możliwości zapoznania się z niektórymi książkami wydanymi przez Towarzystwo

Prócz tego, wielu głosicieli może być nieświadomych faktu, że nie tak dawno Towarzystwo wysłało do starszych dokument w tej sprawie, nakazujący im dokonanie przeglądu starszych wydań tej książki zalegających na składzie literatury, a następnie je "usunąć/zniszczyć". Rodzi to pytanie, jak to możliwe, iż książka, która w chwili wydania była wychwalana jako "pokarm na czas słuszny" tak szybko wypadła z łask, że musi zostać zniszczona (o ile nie nasiesie się do niej odpowiednich poprawek), i to zaledwie 18 lat później?

Po raz kolejny więc mamy do czynienia z książką, która swego czasu była zaaprobowana przez Towarzystwo i wyprodukowana na jej prasach drukarskich, a teraz została odrzucona w swojej pierwotnej formie, i którą szeregowi głosiciele powinni starannie usunąć ze swoich zasobów. Wydaje się, że "nowe światło" ze Strażnicy ma krótki okres trwałości. Zindoktrynowani Świadkowie mogą argumentować, iż jest to dowód na to, że "światło świeci coraz mocniej", ale bardziej obiektywna analiza prowadzi do wniosku, że Towarzystwo dopasowuje się do sytuacji w której się znajduje, i ogłasza nową interpretację proroctwa jedynie wtedy, gdy staje się oczywiste, że poprzednia zawiodła.

I w końcu dochodzimy do najbardziej utajnionej ze wszystkich książek Towarzystwa - podręcznika dla starszych Paście trzodę Bożą. Książka ta jest tak tajna, że z chwilą jej wydania w 2010 roku towarzyszył jej list do wszystkich starszych, gdzie we fragmencie czytamy:

*** List do wszystkich gron starszych z dnia 23 sierpnia 2010 ***

Pragniemy podkreślić, jak ważne jest przechowywanie nowych podręczników w bezpiecznym miejscu — zarówno przed ich rozdaniem, jak i wtedy, gdy już trafią do starszych. Nie należy ich zostawiać na biurku ani w innych miejscach, w których członkowie rodziny lub inne osoby miałyby do nich łatwy dostęp. Zawarte w książce myśli są przeznaczone wyłącznie dla nadzorców, w związku z czym inni nie powinni ich czytać.

Wiekszość szeregowych Świadków przyswaja sobie z biegiem czasu myśl, że jest rzeczą najzupełniej normalną i właściwą aby ich duchowi pasterze byli w posiadaniu regulaminu, którego czytanie im kategorycznie jest zabronione. Nikt ani przez chwilę nie zastanowi się, że w starożytnym Izraelu setki praw drobiazgowo regulujących codzienne życie nie było ukrywanych czy zatajanych przed ogółem Izraelitów - lecz odczytywano je na głos, by każdy mógł je usłyszeć (Jozuego 8:34; Nehemiasza 9:3). Nawet w czasach chrześcijańskich nie znajdujemy żadnych zapisków, jakoby starsi czy apostołowie posiadali sekretne wytyczne, które miały by być ukrywane przed innymi. Wszelkie informacje dotyczące przebiegu spraw sądowniczych były dostępne dla każdego.

Mówiąc w skrócie, tak naprawdę nie istnieje żadne biblijne uzasadnienie dla posiadania przez starszych JAKIEGOKOLWIEK tajnego podręcznika, jednakże jest to dokładnie coś, co wkorzeniło się w nasze przeświadczenie podczas pobytu w Organizacji. Powód? Tak jak w przypadku Dokonanej Tajemnicy, w książce tej są po prostu rzeczy mogące wprawić w zakłopotanie (a może nawet obciążać) szeregowych Świadków lub opinię publiczną, by je pokazywać. Jeden z najbardziej znanych przykładów przedstawia się następująco:

Wielu będących rodzicami Świadków nie mających wiedzy o tej polityce Organizacji będzie zaszokowanych myślą, że jeśli współwyznawca dopuści się molestowania ich dziecka i nie chce się do tego przyznać, to starsi po prostu "pozostawią sprawy w rękach Jehowy". Jest zatem zrozumiałe (chociaż całkowicie nikczemne) dlaczego Towarzystwo chciałoby ukryć i zataić taką informację przed zwykłymi głosicielami. Jest to zwyczajnie zbyt szkodliwe.

Ale książka dla starszych nie jest jedynym źródłem informacji pochodzących z Towarzystwa, które podlegają ścisłej tajemnicy. Osoby regularnie czytające stronę JWsurvey wiedzą, że niedawno Towarzystwu udało się z powodzeniem zamknąć ją na 24 godziny. Dlaczego? Ponieważ opublikowaliśmy List do gron starszych (z dnia 1 października 2012) podając kilka z bardziej szokujących elementów polityki Towarzystwa związanych z traktowaniem przypadków molestowania dzieci.

Ten incydent dostarczył znamiennego przykładu, z jak rozpaczliwie trudnym wysiłkiem tak zwane "odstępcze" strony internetowe starają się dostarczyć wiarygodnych informacji w ręce myślących Świadków, podczas gdy Towarzystwo wychodzi ze skóry, żeby im je na powrót wyrwać. Ponownie zadaj sobie pytanie, czy nie brzmi to zbyt podejrzanie? Jeżeli to jest prawda, to czemu tak bardzo są zainteresowani w ukryciu jej przed tobą?

Gdy przyjrzysz się innym organizacjom religijnym, z których wiele klasyfikuje się jako "kulty", to zauważysz dokładnie takie same skłonności do tajemnic i krętactw. Dla przykładu: Tak jak z obłędem zawartym na stronach Dokonanej Tajemnicy, tak też Kościół Scjentologiczny posiada żenujące pisma ze swoich początków, które próbuje zamieść pod dywan i skutecznie ukryć przed wzrokiem osób postronnych.

JWfacts

Strażnica nie jest jedyną organizacją religijną, która ucieka się się do oszustw i półprawd, gdy jej wierzenia zostają poddane analizie

Osoby, które dokonały w tejże religii postępu na "3 poziom O.T." posiadają pewne dzieła założyciela L. Rona Hubbarda, odkrywające przed nimi jakie podobno było prawdziwe pochodzenie człowieka. Szokującym objawieniem podawanym Scjentologom na tym poziomie jest to, że 75 milionów lat temu zamrożone ciała kosmicznych obcych zostały wrzucone do wulkanów na Hawajach, gdzie uciekające dusze zostały schwytane, poddane praniu mózgu, a w końcu wyszły przemierzając planetę i połączyły się z pierwszymi ludźmi.

Nauka ta jest oczywiście niedorzeczna i przez wiele lat była utrzymywana w najściślejszej tajemnicy, aż do chwili, kiedy została ujawniona podczas pewnego procesu sądowego w latach 1980., i od tej pory spotyka się z powszechnym pośmiewiskiem (w szczególności w odcinku 12 South Park z 2005 roku). Odkąd ta tajemnica wyciekła, Scjentolodzy robili co tylko mogli, by utrzymać to z dala od świateł reflektorów. Jeden z wybitnych przedstawicieli kościoła zaprzeczył temu nawet przed kamerą gdy został o to zapytany w wywiadzie telewizyjnym.

Moim zamiarem w przedstawieniu powyższych myśli jest ukazanie, że matactwo nie jest niczym niezwykłym wśród rygorystycznych organizacji religijnych, czyli "kultów". Mają one zwyczaj udzielania niejawnych informacji tylko w takim stopniu, w jakim są one niezbędne (tzw. "zasada wiedzy koniecznej"), i zatajają kłopotliwe lub potencjalnie obciążające szczegóły celem utrzymania wiekszości swoich zwolenników w całkowitej niewiedzy.

Według Biblii NIE tak zachowywały się wczesnochrześcijańskie zbory. Apostołowie udostępnili zborom "CAŁE Pismo" i w ten sposób ich pisma przyczyniały się do tego, że chrześcijanie byli "w pełni umiejętni, całkowicie wyposażeni do wszelkiego dobrego dzieła" (2 Tm 3:16,17). Nie było niczego takiego, jak tak zwane "stare światło", czyli nieaktualne nauki, których trzeba było się pozbyć. Z pewnością nie było też żadnych sekretnych dokumentów czy regulaminów rozprowadzanych jedynie wśród starszych.

Z drugiej strony, w zupełnym kontraście, większość stron internetowych krytycznych wobec Organizacji chciałoby, abyś zapoznał się ze WSZYSTKIMI dostępnymi informacjami, dzięki którym podejmiesz świadome decyzje czy dać im wiarę. Tego w gruncie rzeczy nigdy nie można powiedzieć o Towarzystwie.

Organizacja, która walczy nieczysto

Podsumowując, nikt nawet nie powinien przypuszczać, że osoby ośmielające się stawić czoło Towarzystwu Strażnica mogą walczyć z nim na równych zasadach. Mamy do czynienia z Organizacją, która chętnie w razie potrzeby ucieka sie do mowy nienawiści przeciwko swoim "zatrutym", "chorującym pod względem umysłowym" oponentom i ich "gangrenowatych" oskarżeń, zachęcając lojalnych Świadków do "brzydzenia się" nimi (w93 1.10 s.19, ak.15).

Towarzystwo nie powstrzymuje się także przed niczym, by zapobiec upowszechnianiu niejawnych informacji, które mogłyby wpaść w ręce jego zwolenników, uciekając się do gróźb wystąpienia na drogę sądową przeciwko różnym serwisom internetowym lub zasypując YouTube notatkami o naruszeniu praw autorskich jeśli te dostatecznie ich wzburzą. Myślący Świadkowie mają prawo pytać: dlaczego - skoro Organizacja jest prawdziwą spadkobierczynią wzorca z pierwszego stulecia - w ogóle ma posiadać jakieś poufne informacje?

Przez obecne piętnowanie Internetu w sercach Świadków pojawia się paniczny strach gdy zaczynają przeglądać informacje, które chociaż w minimalnym stopniu krytykują Organizację. Sam doznawszy nie tak dawno przebudzenia, aż za dobrze pamiętam jak przerażające było dla mnie odwiedzenie po raz pierwszy niedozwolonej strony w Internecie. Jest to wstrząsające przeżycie, wziąwszy pod uwagę, że Towarzystwo dzierży tak olbrzymią kontrolę nad umysłami ludzi, ale wiemy dlaczego tak robi. Jeśli kontrolujesz źródło informacji, kontrolujesz człowieka.

Rozważając powyższe kwestie, przypomina mi się końcowa scena z filmu Gladiator. Maximus, w którego postać wcielił się Russell Crowe, został schwytany przez swojego wroga Cesarza Kommodusa (grany przez Joaquina Phoenixa). Ci dwaj bohaterowie mają stoczyć ostateczny pojedynek na arenie - walczyć aż do śmierci. W zwykłych warunkach Maximus nie miałby problemu z wygraniem takiej walki, lecz Kommodus miał inne plany.

JWfacts

Tak jak fikcyjny bohater Kommodus z filmu Gladiator, Towarzystwo dopuszcza się nieczystych zagrywek aby osiągnąć zamierzone cele

Maximus jest skuty łańcuchem kiedy - z dala od wzroku publiczności - Kommodus zachodzi go znienacka i dźga nożem w bok. Następnie zaleca, by ranę zamaskować, tak, aby nikt nie mógł dostrzec, że walczy ze zranionym przeciwnikiem.

W moim przekonaniu jest to doskonałe streszczenie zmagań pomiędzy tak zwanymi "odstępcami" a Towarzystwem Strażnica. Walczymy z przeciwnikiem, który nie ma żadnych zasad przyzwoitości i nie conie się przed niczym, byle tylko zwyciężyć - nawet gdyby wiżało się to z kłamstwami, podłymi zniewagami i ukrywaniem informacji przed swoimi własnymi ludźmi.

Niezależnie od wszystkiego, osobiście postrzegam to jako właściwie nieuniknione, że prawdziwa "prawda" w końcu odniesie tryumf. Zawsze łatwiej jest toczyć wojnę informacyjną gdy fakty są po twojej stronie. Mogą upłynąć lata, może dziesięciolecia na walce z takimi "zranionymi w bok" ludźmi jak ja Paul Grundy. Jednakże ostatecznie Towarzystwo wpadnie w sidła własnych kłamstw i półprawd i zostanie ono zmuszone przyznać się do porażki. W międzyczasie mogą rzucać pod naszym adresem tyle zniewag ile tylko chcą. Nie robi nam to różnicy - a tylko wzmacnia nasze racje przeciwko nim. Podzielamy słowa innego fikcyjnego bohatera filmowego: "Nigdy nie pozbawią nas wolności!"