Znaki dni ostatnich - "zarazy"

Na podstawie książki The Sign of the Last Days - when? (Znaki dni ostatnich - kiedy?) Carl Olof Jonsson i Wolfgang Herbst w tłumaczeniu Janusza Andrzeja Jopka.

autor: Joanna Czapska

korekta: Marek Boczkowski

 

Jon Mitchell

Wstęp

Obrazy mają głębszy wpływ na nasze umysły niż słowa i nawet błędne oświadczenia mogą wydawać się bardziej przekonywujące i prawdziwe jeśli towarzyszą im dramatyczne ilustracje. Na przykład okładka publikacji Awake! z 22 listopada 1983 r. pokazuje ludzi próbujących uciec przed olbrzymią morską falą. Litery na środku strony ogłaszają, że ludzkość jest dziś "zalana przez epidemie".

Trzeba przyznać, że wspomniana ilustracja jest zręcznym przedstawieniem twierdzeń Towarzystwa Strażnica, które twierdzi, że od roku 1914 ludzkość doznaje niezwykłego wzrostu zaraz i epidemii. Czy rzeczywiście wspomniana ilustracja daje nam właściwy pogląd na obecną sytuację?

Czym w ogóle są "wielkie epidemie" w naszym wieku? I czy rzeczywiście "zalewają" one ludzkość od roku 1914?

Największą plagą w naszym wieku była tzw. grypa hiszpanka, która w latach 1918–1919 zabiła 15-20 milionów ludzi na całym świecie. Towarzystwo Strażnica twierdzi jednak, że nie była to największa plaga tylko w naszym wieku, ale i w całej historii ludzkości. W swej książce pt. Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi (Brooklyn, 1989, 1990) piszą oni:

1983-Awake-Epidemics

Zaraz po pierwszej wojnie światowej więcej ludzi zmarło na hiszpankę niż na jakąkolwiek inną chorobę epidemiczną w dziejach ludzkości. Pochłonęła ona około 21 milionów ofiar!

Jako dowód na to twierdzenie Towarzystwo Strażnica przytacza amerykański magazyn The Saturday Evening Post z 26 września 1959, w którym można przeczytać, że "żadna z zarejestrowanych epidemii wcześniejszych albo późniejszych nie zebrała takiego żniwa śmierci, jak ta z lat 1918-1919". (por. The Watchtower z 15 października 1961, str. 628 i The Watchtower z 15 października 1975, str. 628).

Tego rodzaju stwierdzenie zamieszczone na łamach gazety odsłania jednakże fakt, że dziennikarz poczynił bardzo nikłe poszukiwania na temat wielkich, wyniszczających ludzkość, plag z przeszłości. Wystarczy bowiem wspomnieć "Czarną Śmierć", która nawiedzała ludzkość co jakiś czas, począwszy od XIV wieku. Szacuje się, że pochłonęła ona 25-40 milionów istnień w samej tylko Europie w czasie pierwszego swego ataku, tzn. od grudnia 1347 do grudnia 1350. Towarzystwo Strażnica samo mówi wprost, że w XIV wieku "Czarna Śmierć" zabiła 25% ludności w Europie (Strażnica z 15 lutego 1994, str. 12; Strażnica z 15 października 1989, str. 7). Grypa hiszpanka z 1918-1919 pochłonęła natomiast 2-3 milionów ludzi w Europie i to pomimo tego, że ludność Europy w tamtym czasie wzrosła czterokrotnie od 1347 roku (por. Awake! z 8 marca 1971, str. 6).

Poza "Czarną Śmiercią" kilka innych zaraz z przeszłości wpłynęło znacząco na historię człowieka, co omówimy w dalszej dyskusji.

A jakie inne jeszcze "zarazy", wg Towarzystwa Strażnica, zalały ludzkość po roku 1914? Wspomniany już podręcznik Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi kontynuuje:

Dalej szaleją różne choroby i zarazy. Miliony ludzi umierają co roku na serce i na raka. Szerzą się gwałtownie choroby weneryczne. Inne straszne choroby, jak malaria, bilharcjoza i ślepota rzeczna występują w jednym kraju po drugim, zwłaszcza w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. (str. 151)

To prawda, że choroby te są rozpowszechnione na pewnych obszarach. Ale my chcemy się dowiedzieć, czy są jakieś nowe lub inne czynniki zmieniające tę sytuację. Czy tego typu choroby stały się bardziej powszechne w XX wieku? Czy obecnie ludzkość doświadcza więcej i większych epidemii w porównaniu z innymi okresami naszej ludzkości?

A co z innymi plagami, które pozbawiły życia miliony ludzi z przeszłości, takimi jak ospa, dymienica czy cholera?

A co z chorobami serca i rakiem? Czy te schorzenia są rzeczywiście "zarazą" w takim sensie, jak podaje to Biblia (por. Łk 21:11)?

Zanim przyjrzymy się bliżej przerażającej historii zaraz, musimy odpowiedzieć na pytanie: Co to jest zaraza?

Znaczenie wyrazu "zaraza"

Świadkowie Jehowy, mówiąc o zarazach jako o części "znaku dni ostatnich", powołują się na Ewangelię Łukasza:

"...będą też wielkie trzęsienia ziemi, a w jednym miejscu po drugim zarazy i niedobory żywności". (Łk 21:11)

Greckim wyrazem przetłumaczonym jako "zarazy" jest loimos, liczba mnoga od loimoi. Wg W. E. Vine’a słowo to oznacza "zarazę, każdą zakaźną śmiertelną dolegliwość" (Vine’s Expository Dictionary of New Testament Words, wydanie pełne, McDonald Publishing Company /McLean, Virginia/, str. 862). Słowo to użyte jest tylko w jeszcze jednym miejscu w Nowym Testamencie, w Dziejach Apostolskich (24:5), gdzie żydowscy przywódcy oskarżają apostoła Pawła przed zarządcą Feliksem mówiąc:

Stwierdziliśmy bowiem, że ten mąż jest niczym zaraza (gr. loimos) i że wznieca rebelie wśród wszystkich Żydów po całej zamieszkanej ziemi, i że jest przywódcą sekty nazarejczyków.

Pomimo tego, że słowo loimos użyte jest w sposób metaforyczny, to oczywistym jest, że aluzja nie dotyczy zwykłej choroby, ale choroby zakaźnej, zarazy. W oczach żydowskich przywódców Paweł był niebezpiecznym zagrożeniem, zaraźliwym wywrotowcem, którego nauki rozpowszechniane na cały rzymski świat jak epidemiczna choroba, powodują wszędzie niepokoje wśród Żydów. Podobnie Albert Barnes, komentator Biblii, który cytowany jest w The Watchtower z 1 maja 1983, str. 3 (wyd. pol. Strażnica nr24 z 1983, str. 2) również podkreśla, że słowo loimos w Ewangelii wg Łukasza 21:11 odnosi się do "groźnych chorób zakaźnych".

Zatem słowo loimos było ograniczane do śmiertelnych, epidemicznych chorób lub zaraz.

Interesujące, że Towarzystwo Strażnica w swym słowniku biblijnym Aid to Bible Understanding również definiuje zarazę jako "chorobę zakaźną, która szybko się rozprzestrzenia, może przybrać rozmiary epidemii i powodować śmierć" (str. 617). Ta definicja doskonale oddaje znaczenie słowa loimos.

Kiedy Grecy mówili o chorobie w bardziej ogólnym sensie używali innych słów. Na przykład w Ewangelii wg Mateusza, w jednym zaledwie wersecie (4:23), odnajdujemy dwa określenia choroby:

Potem obchodził całą Galileę, nauczając w ich synagogach i głosząc dobrą nowinę o królestwie, i lecząc wszelką dolegliwość (gr. nosos) i wszelką niemoc (gr. malakia) wśród ludu.

Trzecim terminem na "chorobę" jest słowo astheneo, znaczące brak zdrowia. To słowo jest używane na określenie choroby Łazarza (Jn 11:1-6).

Przyczyna tych dywagacji lingwistycznych jest następująca: Towarzystwo Strażnica w swoich próbach udowodnienia, że ilość zaraz wzrosła od roku 1914, wlicza schorzenia serca i raka do zaraz, co ma rzekomo świadczyć o wypełnieniu się słów Jezusa zawartych w Ewangelii wg Łukasza, rozdziale 21 a wersecie 11. Cytowany powyżej podręcznik podaje w związku z tym, że "miliony ludzi umierają co roku na serce i na raka". W rzeczywistości Towarzystwo dąży do wliczenia wszystkich rodzajów chorób do zaraz, o których mowa w Ewangelii wg Łukasza, obojętnie czy są one zaraźliwe czy nie, czy powodują śmierć, czy nie.

Towarzystwo Strażnica daje wyraz takim staraniom np. w wydaniu The Watchtower z 1 maja 1983 (wyd. pol. Strażnica nr24 z 1983, str. 1-7). Znajdujemy tam na stronie 3 artykuł zatytułowany "Disease – A Sign of the Last Days?" ("Czy choroby stanowią znak dni ostatnich?"). Wykaz chorób w tym samym wydaniu na stronie 7 rozpoczyna się rakiem, a kończy stwardnieniem rozsianym. Poza tymi chorobami i grypą oraz malarią, wiele innych wymienionych chorób wspomnianych w tym wykazie powoduje w naszych czasach mało ofiar śmiertelnych, lub nie powoduje ich wcale.

Wymieniona w tymże artykule ślepota rzeczna może spowodować ślepotę, ale nie jest śmiertelna. Po dziesięcioletniej kampanii WHO odniosła sukces w opanowaniu ślepoty rzecznej w Zachodniej Afryce, gdzie ta choroba była najbardziej rozpowszechniona (por. World Health, październik, 1985, str. 6, 8, 19, 24).

Toczeń i gorączka ślimaczna, o których również była mowa w artykule, jeśli są leczone, rzadko kiedy są śmiertelne. Nie tylko śmiertelność gorączki ślimacznej jest nieznaczna w porównaniu z tą, jaka była we wcześniejszych wiekach, ale i geograficzne rozprzestrzenianie zostało gwałtownie ograniczone w wielu krajach, gdzie ta choroba występowała bardzo często – Chiny, Japonia, Filipiny, Brazylia, Wenezuela, Puerto Rico, Egipt, Maroko, Sudan, Kongo, Malawi, Zimbabwe i Mali (por. World Health, grudzień, 1984). Choroba Chagasa może doprowadzić do śmierci, ale nie występuje ona częściej niż w przeszłości. I pomimo, że 350 milionów ludzi cierpi dzisiaj na malarię, w rzeczywistości mamy do czynienia z gwałtownym spadkiem zachorowań. W poprzednich wiekach cierpiała na nią ponad jedna trzecia ludzkości i wiele milionów umierało każdego roku. W czasie wybuchu I Wojny Światowej 800 milionów ludzi – 45% ludności świata w tym czasie – nadal było nią zarażonych (Herbert L. Schrader, Und dennoch siegte das Leben, Stuttgart, 1954, str. 184). W roku 1986, pomimo gwałtownego wzrostu w ostatnich latach, tylko 7,5% ludzkości cierpi na tę chorobę.

Jakkolwiek rak i schorzenia serca mogą być chorobami śmiertelnymi, to nie są zarazą w biblijnym sensie. Nie są one zakaźnymi, "szalejącymi, epidemicznymi chorobami" nawet jeśli zdarzyło się, że The New York Times Encyclopedic Almanac z 1970 roku nazwał chorobę wieńcową "pandemią". Pomimo tego, że oczywiście powiedziane było to w sposób metaforyczny (pandemia w rzeczywistości odnosi się do zakaźnych chorób na dużym obszarze), Towarzystwo Strażnica szybko podchwyciło to stwierdzenie i zacytowało je w celu poparcia rzekomego wzrostu zaraz (por. The Watchtower z 15 października 1975, str. 634; wyd. pol. Strażnica nr5 z 1976, str. 17).

Jednakże Ewangelista Łukasz, który sam był lekarzem (por. Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne, Brooklyn, 1998, str. 187 – przyp. JC), wybrał greckie słowo loimos na określenie "zaraz". Możemy więc być pewni, że zrobił to celowo. Wiedział on, że Jezus nie mówił o zwykłych chorobach (nosos), ale o zakaźnych, epidemicznych chorobach lub zarazach. Fakt, że Towarzystwo Strażnica wlicza raka, schorzenia serca i inne rodzaje chorób, które nie są zakaźne, do przewidywanych zaraz, nie tylko stoi w sprzeczności z definicją podaną w ich własnym słowniku biblijnym. Wskazuje to także na to, że pisarze Towarzystwa Strażnica wiedzą, że prawdziwe zarazy (we właściwym, a więc i biblijnym) tego słowa znaczeniu nie wzrosły od roku 1914.

W swojej książce Approaching Hoofbeats, Billy Graham właściwie definiuje "zarazę" jako słowo znaczące "zakaźne choroby, które są śmiertelne" (str. 186). Następnie, kiedy odnosi się do słów Jezusa o zarazach w dwudziestym pierwszym rozdziale Łukasza, Graham używa słowa "plaga" jako synonim "zarazy".

Historycy i zarazy

Jeśli chodzi o prawdę to żyjemy w czasach, gdy epidemiczne choroby odgrywają stosunkowo małą rolę, jeśli porównamy ich zasięg i skutki we wcześniejszych wiekach. Z tego powodu ludziom dzisiaj ciężko wyobrazić sobie przerażający zasięg tych katastrof, które od czasu do czasu nawiedzały ludzkość w czasie minionych pokoleń. Jak wyjaśnia profesor William H. McNeil, jeden z najwybitniejszych amerykańskich historyków, śmiertelność w wielu wielkich zarazach w przeszłości była tak wielka, że wielu współczesnych historyków, którzy osądzają epidemie wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń, mają skłonność do pomijania starodawnych zapisów o masowym wymieraniu ludzi podczas wielu wielkich plag w przeszłości, traktując te zapisy jako przesadzone. Profesor ten stwierdza:

Epidemiczne choroby, jeśli rzeczywiście stawały się rozstrzygające w czasach pokoju czy wojny, były odsuwane na bok, aby uczynić przeszłość bardziej zrozumiałą. Historycy konsekwentnie odgrywali taką rolę. (William H. McNeil, "Plagues and Peoples", Anchor Press, Dubleday, Garden City, New York, 1976, wydanie pełne, str. 4).

Ale lekarze, czy inni badacze, którzy jak McNeil studiowali historię, nie zgadzają się z takim podejściem niektórych historyków, aby umniejszać skutki takich plag we wcześniejszych wiekach. Na przykład profesor Folke Henschen, lekarz patologii o międzynarodowej reputacji zauważa w swoim przeglądzie poświęconym chorobom zakaźnym:

Choroby zakaźne (...) były prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznym wrogiem ludzkości, o wiele większym niż wojny czy masowe morderstwa. Jeśli analizuje się stale obecne epidemie w przeszłości i choroby związane z awitaminozą na lądzie i na morzu można dojść do wniosku, że cała cywilizacja mogła wymrzeć i aż dziw bierze, że rodzaj ludzki przetrwał. (Folke Henschen, "The History of Diseases", London, Longman, Green and Co. Ltd., 1966, str. 21).

Przyjrzyjmy się zatem różnym okresom i wiekom rodzaju ludzkiego, które nastąpiły po Chrystusie. Będziemy mogli wówczas osiągnąć lepszą pozycję do ocenienia dzisiejszej sytuacji i warunków, które są związane z przedmiotem naszych badań.

Zarazy w okresie rzymskim

Wiele rozległych i obfitujących w ofiary śmiertelne zaraz nawiedziło świat w czasie cesarstwa rzymskiego. Podane poniżej należą do kilku najbardziej dotkliwych:

1. W roku 165 n.e. epidemia (prawdopodobnie ospy) została przeniesiona w obszar Morza Śródziemnomorskiego z Mezopotamii przez żołnierzy rzymskich. Wiadomo ze źródeł historycznych, że rozprzestrzeniła się ona na całe Imperium Rzymskie i szalała przez około 15 lat. Śmiertelność była olbrzymia. Zmarła jedna czwarta do jednej trzeciej populacji na terenach dotkniętych tą epidemią. Ta plaga "zapoczątkowała trwały proces wymierania ludności na obszarze śródziemnomorskim, który trwał, pomimo kilku okresów polepszenia sytuacji, przez okres dłuższy niż połowa tysiąclecia" (McNeil, str. 116)

2. Kolejna wielka plaga nawiedziła świat rzymski w latach 251-266 n.e. Tym razem śmiertelność była jeszcze większa. W punkcie kulminacyjnym epidemii w samym tylko mieście Rzym umierało 5 000 ludzi dziennie. Inne nieszczęścia również nawiedziły to stulecie: wojny domowe, inwazje barbarzyńców i powtarzające się okresy głodu. Ogólne spustoszenie było tak olbrzymie, że ekspert do spraw zaludnienia, J.C. Russel, szacuje, że populacja Imperium Rzymskiego została zmniejszona o 50% pomiędzy czasami Augusta i rokiem 543 n.e. (McNeil, str. 116-118, 321)

3. W latach 310–312 w Chiny uderzyła zaraza, która dosłownie zmiotła ludność w północno-zachodnich prowincjach, zabijając 98-99% całej tamtejszej populacji. Dziesięć lat później, w 322 roku, kolejna epidemia pochłonęła 20-30% populacji na jeszcze szerszym obszarze tego kraju.

4. W latach 542-543, podczas panowania bizantyjskiego cesarza Justyniana (527-565), tzw. "Plaga Justyniana" doszła do Europy. Pochodziła ona albo z północno-wschodnich Indii, albo z centralnej Afryki. Posiadamy dobre informacje na temat tej plagi, ponieważ współczesny, naoczny świadek lekarz, historyk i prefekt Procopius, zostawił rzetelny i szczegółowy opis tych nieszczęsnych dni. Dzięki jego opisom możliwe było zidentyfikowanie epidemicznych chorób: płucnych i/lub morowych. Ta sama plaga szalała na świecie w XIV wieku i później została nazwana "Czarną Śmiercią" (Procopius, Persian Wars, II, 22.6-39; McNeil, str. 322). Zanim dotarła ona w roku 542 do Europy, nawiedziła miasto rodzinne Procopiusa, Konstantynopol:

"W Konstantynopolu zabijała ona 5000-10000 ludzi dziennie. Poprzez Grecję dotarła do Włoch i po piętnastu latach dosięgła Rhine. Tam zawróciła i w drodze powrotnej przeszła ponownie przez Konstantynopol, tracąc przy tym swą zjadliwość. Oszacowano, że Wschodnie Cesarstwo straciło połowę swoich mieszkańców. Wiele wielkich miast wymarło". (Matta Bergmark, "Fran pest till polio", wyd. III, Sztokholm, 1983, str. 11).

Sądzi się, że "plaga Justyniana" ogółem pochłonęła 100 milionów istnień (por. The Watchtower, z 15 czerwca 1977, str. 359; wyd. pol. Strażnica nr12 z 1978, str.23). McNeil i Henschen podkreślają, że plagi w trzecim i szóstym wieku odegrały podstawową rolę w upadku Imperium Rzymskiego (McNeil, str. 120; Henschen, str. 78). Plaga morowa powróciła i szalała okresowo aż do roku 750 n.e. McNeil porównuje ją z "Czarną Śmiercią", jeśli chodzi o zasięg i śmiertelność:

Historyczne dowody wskazują, że te plagi w szóstym i siódmym wieku miały analogiczne znaczenie dla ludności z obszaru śródziemnomorskiego jak ta, bardziej znana, "Czarna Śmierć" z czternastego wieku. Te choroby spowodowały wymarcie wielkich części mieszkańców miast w zaatakowanych regionach i poprawa ogólnego zmniejszenia zaludnienia zajęła wiele wieków. (McNeil, str. 127)

Plaga morowa (dymienica morowa) nawiedziła również Azję w kilku gwałtownych falach. Najwcześniejszy, chiński jej opis, datuje się od roku 610 n.e. W roki 642 zniszczyła ona prowincję Kwantung. W 762 roku wybuchła ona w prowincjach wybrzeża i "zmarła wtedy więcej niż połowa ludności prowincji Shantung" (McNeil, str. 134). W 806 roku plaga ta zabiła więcej niż połowę populacji prowincji Chekiang (McNeil, str. 134, 135).

W ciągu tego samego okresu Japonia przeszła szereg bardzo srogich epidemii. W rezultacie zarazy, która wybuchła w 808 roku n.e. "ponad połowa populacji zginęła i notuje się podobne zniszczenie dla epidemii, która miała miejsce w latach 994-995" (McNeil, str. 140, 141).

Zarazy stale atakowały wiele krajów z krótkimi przerwami. Źródła anglosaskie wspominają nie mniej niż 49 wybuchów epidemii w latach 526-1087. Arabskie źródła wymieniają ponad 50 różnych zaraz w Egipcie, Syrii i Iraku pomiędzy 632 i 1301 r. n.e. Chińskie zapisy podają aż 288 zaraz od roku 37 n.e. do roku 1911. Jak zauważa McNeil, źródła te oczywiście nie są kompletne.

Późne lata średniowiecza – czas "Czarnej Śmierci"

Okropna, płucno–morowa plaga (dżuma) ponownie nawiedziła Europę pod koniec roku 1347. Zanim tu przybyła, nawiedziła całą Azję. Już w roku 1331 epidemia wybuchła w prowincji Hopei w Chinach, gdzie, jak zanotowano, umierało 9 na 10 mieszkańców. W roku 1353 i 1354 szalała ona w ośmiu innych, rozległych częściach Chin. Współczesne kroniki notują, że "dwie trzecie populacji na tych regionach zmarło" (McNeil, str. 162).

Wieści, które dotarły do Europy w 1346 roku, mówiły o okropnej pladze rozciągającej się z Chin "poprzez centralną Azję do Indii i Persji, Mezopotamii, Syrii i Egiptu i całej Azji Mniejszej". Jak opowiada historyk Tuchman, mówiły one o "tak wielkiej ilości ofiar, że Indie miały być wyludnione, całe terytoria pokryte były martwymi ciałami, na innych obszarach nie pozostał ani jeden żywy człowiek" (Barbara W. Tuchman, A Distant Mirror. The Calamitious 14th Century, London; MacMillam London Limited, 1979, str. 93; por McNeil, str. 190).

Zaraza została przyniesiona na zachód przez karawan i dotarła do Crimea w 1346 roku. Stąd rozprzestrzeniła się przez statki na cały obszar śródziemnomorski. "Zdaje się, że jedna trzecia Egiptu zmarła w czasie pierwszego ataku (1347-1349)" (McNeil, str. 187). "Poprzez Sycylię, gdzie zmarło pół miliona ludzi, plaga dotarła do Włoch, zabijając ponad połowę ludności" (George Deaux, The Black Death 1347 w serii „Turning Points in History”, wyd. Sir Denim Brogan, London, 1969).

Z Włoch zaraza rozprzestrzeniła się w kierunku zachodnim i północnym na kontynent Europy. We Francji przynajmniej jedna trzecia (zgodnie z niektórymi szacunkami, trzy czwarte) ludności została unicestwiona. Dziewiętnastowieczny naukowiec J.F. Hecker oszacował, że Polska straciła trzy czwarte mieszkańców, a w Niemczech jego odkrycia wskazują, że "200 000 małych miasteczek (...) opuszczonych było przez wszystkich mieszkańców" (Deaux, str. 111-114). Dla tego okresu dostępne są "listy podatków od rodzin" i bezspornie potwierdzają one szybkie wymieranie tysięcy całych rodzin z powodu plagi. Klasztory i podobne miejsca, gdzie znaczna ilość ludzi żyła w bliskim kontakcie, odczuły szczególne straty – czasami liczba zamieszkujących spadała ze stu do dwóch lub trzech mieszkańców.

Do sierpnia 1348 roku plaga przekroczyła kanał La Manche i dotarła do Anglii. W ciągu 9 miesięcy zmiotła ona połowę mieszkańców. Tej samej jesieni angielski statek przeniósł zarazę do Islandii i tam także zginęła połowa ludności. Tego samego roku przeszła ona przez Danię całkowicie wyludniając aż do 40% wsi i dotarła do Szwecji wiosną 1350 roku. Do końca roku zmarła jedna trzecia ludności Szwecji (K. Lunden, Bra Boockers Varldshistoria, część 6, Hoganas, Szwecja, 1984, str. 26).

Europa miała nigdy nie zapomnieć tej niesamowitej, masowej zagłady ludności. Szacunki ogólnej ludności ofiar w Europie różnią się od jednej czwartej do połowy ogólnej liczby ludności, co znaczyłoby, że 25 – 40 milionów ludzi zostało unicestwionych w pierwszym przypływie plagi w 1347 – 1350 (McNeil, str. 168). Niektóre szacunki mówią nawet o trzech czwartych mieszkańców zabitych.

Ogólna liczba ofiar dla całego świata jest trudna do obliczenia, mamy brak danych szczególnie z terenu Azji. The Watchtower z 15 czerwca 1977 na stronie 359 (wyd. pol. Strażnica nr12 z 1978, str. 23) cytuje magazyn Science Digest, który podał, że plaga dżumy pochłonęła 62 miliony istnień na całym świecie. Z drugiej strony The Guiness Book of World Records z roku 1983, na stronie 465 ustala liczbę ofiar na 75 milionów. Inne źródła podają jeszcze większą liczbę. Czternastowieczny historyk, Froissart, oszacował, że jedna trzecia ludzkości zmarła i, jak wskazuje historyk George Deaux, "na całym świecie przyjmuje się szacunki Froissart’a" (Deaux, str. 111, 114). Ludność świata, jak się szacuje, wynosiła około 450 milionów przed "Czarną Śmiercią" (E. Hofsten, Befolkningslara, Lund, Szwecja, 1982, str. 16). Te szacunki oznaczałyby zatem liczbę ofiar ponad 100 milionów.

W samym tylko XIV wieku, po pierwszym wstępnym ataku, kolejne sześć wybuchło w Europie. Często 30-50% ludności wielkich miast umierało podczas tych nowych ataków. Szwedzki historyk, Michael Nordberg, podaje, że wynik epidemii był "przynajmniej tak przerażający, jak w 1348-1350". Podaje on następujący przykład:

"Londyn stracił w ciągu plagi następujące części swojej ludności: rok 1563 – 30%, rok 1593 – ok. 18%, rok 1603 – 22-26%, rok 1625 – ok. 25%, rok 1636 – prawie 10%, rok 1665 (Wielka Śmierć) – ok. 28%. Jeszcze gorsze były straty dla wielu miast na północy Włoch w czasie epidemii w 1630: Mediolan – 35-40%, Wenecja – 35%, Padwa – 44%, Parma – 50%, Werona – 59%, Brescia – 45%, Cermona – ok. 60% i Mantowa – 69%" (Nordberg, "Den dynamiska medeltiden", Sztokholm, 1948, str. 32)

Ludność Europy wciąż malała. Jeśli chodzi o rok 1380, to zmalała ona o ok. 40% i zbliżając się do końca tego wieku – o ok. 50% (Tuchman, str. 1979). Najniższy poziom osiągnęła pomiędzy 1440 i 1480 rokiem (McNeil, str. 169).

Ta sama tendencja może być zanotowana dla innych części świata. Około roku 1200 n.e. Chiny zamieszkiwało 123 miliony ludzi. W 1393 liczba ta spadła do 65 milionów. Pomimo że historycy zwykli przypisywać ten spadek wojnie domowej, która szalała w tym samym czasie co plaga (wojna była spowodowana przez chińskich reakcjonistów przeciwko dominacji Mongołów i zakończyła się ich wygnaniem), McNeil z większym rozsądkiem przypisuje największą odpowiedzialność za ten spadek właśnie tej pladze (McNeil, str. 163, 190). Ponownie, w wieku XVI, mówi się, że Chiny były najbardziej wyludnionym krajem z powodu plagi dżumy.

Mimo że plaga praktycznie znikła z Europy po roku 1720, nastąpiła jej kontynuacja w innych częściach świata. Pomiędzy 1906 i 1911 pochłonęła ona 7,5 milionów istnień w Indiach (por. Awake! z 22 lipca 1956, str. 22-24).

Ze względu na to nie trudno zrozumieć, dlaczego autorytety przedstawiają swoje stanowisko w taki sposób, jak podano w zamieszczonej poniżej tabeli w związku z pierwszym atakiem w XIV wieku.

Co wybitne autorytety mówią o "Czarnej Śmierci"?

"Prawie na pewno najbardziej okropna klęska, na która została wystawiona ludzkość" – profesor Folke Henschen, The History of Diseases, Londyn, 1966, str. 79

"Czarna Śmierć była bezprecedensową katastrofą, którą można tylko porównać z biblijną opowieścią o potopie i dwudziestowiecznymi przewidywaniami efektów ogólnoświatowej wojny nuklearnej" – George Deaux, The Black Death 1347, Londyn, 1969, str. 143, 144.

"Niewątpliwie najgorsza klęska, która kiedykolwiek spadła na ludzkość" – Michael W. Dols, The Black Death in the Middle East, Princeton, New Jersey, 1977, str. VII

"Najbardziej śmiercionośna katastrofa odnotowana w historii" - Barbara W. Tuchman, A Distant Mirror. The Calamitious 14th Century, London, 1979, str. XIII

"Największy ze wszystkich kryzysów, z którym miała do czynienia rasa ludzka" – Isaac Asimov, A Choice of Catastrophes, Londyn, 1980, str. 242

"Jedynym możliwym porównaniem mogą być hipotetyczne wyniki współczesnej nuklearnej albo bakteriologicznej wojny" – Emmanuel Le Roy Ladurie, The Mind and Method of the Historian, Brighton, Sussex, Anglia, 1981, str. 71

"Wpływ 'Czarnej Śmierci', największego ekologicznego wstrząsu, może być porównywany z obiema światowymi wojnami w wieku dwudziestym. Do pewnego stopnia jest to prawda. Ale 'Czarna Śmierć' (...) przyniosła nawet większe i znaczące zmiany. (...) Skutki tej naturalnej i ludzkiej katastrofy zmieniły Europę głęboko, prawdopodobnie bardziej niż inne serie wydarzeń. Choćby tylko z tego względu 'Czarna Śmierć' powinna być uważana za największe biologiczno-środowiskowe wydarzenie w historii i jeden z najważniejszych punktów zwrotnych w zachodniej cywilizacji" – Robert S. Gottfried, The Black Death, Londyn, 1983, str. 163.

"Największą klęską, która kiedykolwiek nawiedziła świat, była pandemiczna plaga dżumy, która pozbawiła życia aż jedną trzecią ludności świata, a która w ciągu XIV wieku wielokrotnie występowała w Europie i Azji" – James Cornell, The Great International Disaster Book, Nowy Jork, 1979, str.70.

 

Plagi dżumy nawiedzały ludzkość przez setki lat po roku 1350 i nie były jedynymi plagami, które wyniszczały świat poprzez wieki. Towarzyszyły im serie śmiertelnych zaraz, które przedstawiono w dalszej części.

Lata 1500–1800: era syfilisu i ospy

Transoceaniczne ekspedycje, które rozpoczęły się w roku 1492, zapoczątkowały nową erę pandemii, które miały fatalne skutki dla całego globu.

Pod koniec XV wieku do Europy przybył syfilis, prawdopodobnie przywieziony z Ameryki przez żeglarzy Kolumba. "W następnych latach choroba ta rozprzestrzeniła się na całą Europę, Afrykę i Azję, i wszędzie powodowała dotkliwe skutki" (Bergmark, str. 59). Mimo wielu rozmów na temat syfilisu dzisiaj, to właśnie wiek XVI a nie XX może być nazwany "wiekiem syfilisu". Choroba ta panowała wszędzie: w wyższych klasach, domach, łaźniach publicznych, wśród dzieci i dorosłych. Częstotliwość występowania była przerażająca, a patologiczne uszkodzenia organizmu – bardzo poważne. Miliony zmarło wskutek tego powodu. Odziedziczali tę chorobę potomkowie, rodziło się wielu ślepych, głuchych i inaczej upośledzonych dzieci.

Od wieku XVI syfilis przybrał formę słabszą powodując mniej poważne choroby. Uważany był za chorobę nieuleczalną aż do początku ubiegłego stulecia, ale od tego czasu stosuje się różnego rodzaju antybiotyki przeciwko niej. Dzisiaj śmiertelność zmniejszyła się do ułamka tego rozmiaru choroby, który występował przed I Wojną Światową. Pomimo że ta choroba istnieje nadal, to nie zabija już milionów ludzi tak jak w XVI wieku (Bergmark, str. 83, 98, 91).

Pomimo że syfilis był przywieziony ze Starego Świata z Ameryki przez żeglarzy Kolumba, jak uważają niektórzy badacze, to choroba ta była bez wątpienia równie katastroficzna dla Europejczyków jak zarazy dla autochtonów w Ameryce, które otrzymali "w zamian" od Europejczyków.

Kiedy Europejczycy przybyli do Ameryki, przynieśli ze sobą choroby epidemiczne, które nawiedzały Stary Świat przez wieki i na które mieszkańcy Europy i Azji wyrobili sobie pewną odporność.

Ludność Ameryki, niestety, była całkowicie bezbronna wobec tych nowych, zakaźnych chorób. Spowodowało to kompletną katastrofę, której rzeczywiste rozmiary stają się jawne dopiero teraz. Przyczyna leży, jak wyjaśnia McNeil, w tym, że historycy przed II Wojną Światową systematycznie zaniżali ludność Ameryki prekolumbijskiej na ogólną liczbę pomiędzy 8 a 14 milionów:

"Jednakże współczesne szacunki oparte na wybranych losowo wykazach szczepów, raportach misjonarzy i opracowanych dowodach statystycznych, zwielokrotniły wcześniejsze szacunki dziesięciokrotnie lub więcej, określając ludność Ameryki w przeddzień podboju na sto milionów, z czego dwadzieścia pięć do trzydziestu milionów przypadało na ludność meksykańską i porównywalna liczba przypadała na cywilizację Andów." (McNeil, str. 203, 204).

To nie żołnierze Korteza, ale ospa podbiła królestwo Azteków w Meksyku w 1520 roku. Żołnierze Korteza przynieśli ze sobą tę chorobę z Hispanioli (wyspy obecnie zajmowanej przez Dominikańską Republikę Haiti), gdzie przybyła ona z Europy dwa lata wcześniej. Epidemia wybuchła w Meksyku, szybko rozprzestrzeniając się do Gwatemali i dalej na południe. Do roku 1525 lub 1526 dotarła ona do posiadłości Inca w Ameryce Południowej, gdzie utorowała drogę podbojowi Pizzaro w ten sam sposób, jak podbiła Meksyk dla Korteza kilka lat wcześniej. Śmiertelność była przerażająca. Po początkowym ataku około jedna trzecia ludności zmarła (McNeil, str. 209).

Po ospie nastąpiły inne zarazy. W latach 1530-1531 epidemia odry rozprzestrzeniła się poprzez Meksyk i Peru zabijając wiele milionów. Piętnaście lat później miała miejsce następna epidemia, prawdopodobnie tyfusu. Wydaje się, że była to epidemia globalna. Wybuchła w Europie w 1556 roku i trwała przez cztery lata przynosząc katastroficzne skutki. Szacuje się, że Anglia straciła wtedy około 20% całej swojej ludności i z podobnymi stratami mamy do czynienia w innych krajach. Współczesne źródła japońskie wspominają tą okropną grypę mówiąc, że "bardzo wielu zmarło" (McNeil, str. 209. Pomimo, że brak liczby ofiar śmiertelnych, możliwe jest, że ta epidemia była porównywalna do grypy hiszpanki z 1918-1919 biorąc pod uwagę jej zasięg i śmiertelność).

Konsekwencje dla ludności amerykańskiej w czasie tych i innych wybuchów zarazy były niezmiernie niszczące. W roku 1568, pięćdziesiąt lat po podboju Korteza, epidemie obniżyły liczbę ludności Meksyku z 25-30 milionów do mniej więcej 3 milionów. Do roku 1605 zmalała ona do 1 miliona. Podobne zjawiska miały miejsce w innych częściach Ameryki (McNeil, str. 204, 205).

W połowie XVII wieku dwie inne zgubne choroby zostały przyniesione do Ameryki z Afryki: malaria i żółta febra. Obie choroby były nowe dla Indian Amerykańskich i dlatego też ich skutki były niezmiernie poważne. Malaria "wydaje się dokończyła zniszczenie Indian Amerykańskich w tropikalnych nizinach wyludniając niemalże poprzednio normalnie zaludnione regiony" (McNeil, str. 213). Także żółta febra, która dotarła do wysp karaibskich z Afryki Zachodniej w 1648 roku, miała równie zgubne skutki. Jak że nie została wykształcona żadna odporność (jaką posiadało do pewnego stopnia wielu ludzi w Afryce) zabijała ona niechybnie każdego, kto się z nią spotkał.

Po tych wszystkich spustoszeniach, McNeil tak podsumowuje końcowe skutki tej choroby, jakie dotknęły autochtoniczną ludność Ameryki:

"Biorąc wszystko pod uwagę, te klęski, które uderzyły w Indian Amerykańskich, przybrały tak wielkie skutki, że trudno je sobie wyobrazić nam, żyjącym w czasach, w których epidemiczne choroby nie odgrywają poważniejszej roli. Stosunki liczbowe 20:1 albo nawet 25:1 pomiędzy populacją prekolumbijską i populacją po odkryciu Ameryki wydają się, mimo lokalnych wahań, być mniej lub bardziej prawidłowo szacowane. Za tymi chłodnymi obliczeniami statystycznymi kryje się olbrzymie, ciągle obecne udręczenie, jako że całe grupy społeczne oddzieliły się od siebie, wartości zostały zdewaluowane, a poprzednie wartości w życiu codziennym straciły resztki sensu." (McNeil, str. 215)

Mówiąc językiem prostym znaczy to, że ogólny spadek populacji Indian Amerykańskich w Północnej, Środkowej i Południowej Ameryce wynosił 95 do 96%. Oznacza to spadek z około 100 milionów do 5 czy nawet 4 milionów.

Te zarazy, które zniszczyły Amerykę, nawiedziły również Europę, choć skutki nie były tak dotkliwe. Ospa pojawiła się w Europie po upadku Imperium Rzymskiego, ale nie rozpowszechniła się tak szeroko aż do XVI wieku. W roku 1614 roku pandemiczne choroby z Azji ogarnęły duże części Europy i Afryki. W wieku XVIII ospa pozbawiła życia w samej tylko Europie 60 milionów ludzi. Śmiertelność była wyjątkowo duża wśród dzieci. 25-35% zarażonych nią dzieci umierało, a praktycznie wszystkie dzieci były dotknięte infekcją (Bergmark, str. 114, 115). Miliony domów w całej Europie zostało pozbawionych młodych członków rodziny wskutek nawałnicy ospy.

Wiek XIX: czas cholery, odry, szkarlatyny – i czas zmiany

Cholera była wielką plagą XIX wieku. Głównie rozpowszechniana była przez wodę i jedzenie skażone przez esktrementy zarażonych ludzi. Żadna zaraza nie zabijała tak szybko jak cholera i aż do współczesnych czasów, współczynnik śmiertelności był bardzo wysoki: od 50 do 80%.

Do roku 1817 plaga ta była znana wyłącznie w Indiach. W tym roku zaczęła się ona przesuwać w kierunku północno-zachodnim, docierając do rosyjskiego miasta Astrachan przy Morzu Kaspijskim w roku 1823. Następna fala w 1826 roku przeniosła ją do Rosji ponownie w roku 1829 i stąd nagle rozprzestrzeniła się w Europie, Ameryce i pozostałych częściach świata. Następne cztery pandemie ogarnęły cały świat w ciągu następnych 60 lat, ostatnia w latach 1883-1896. Szacuje się, że pięć ataków tej choroby pozbawiło życia około 100 milionów ludzi na całym świecie.

Odra i szkarlatyna również należały do chorób powszechnych w XIX wieku – bardziej niż w jakimkolwiek innym. Aż do roku 1840 odra była najczęstszą przyczyną śmierci dzieci. Od 1840 do 1880 roku jej miejsce zajęła szkarlatyna, która spowodowała 4 do 6% wszystkich zgonów podczas tego okresu, nie tylko wśród dzieci, ale wśród wszystkich grup wiekowych. Od 1880 do 1915 odra ponownie zajęła czołowe miejsce, jeśli chodzi o śmiertelność dzieci. Innymi wielkimi zarazami minionego wieku były tyfus i gruźlica. Gruźlica nadal powoduje śmierć około 3 milionów ludzi rocznie.

Pomimo wszystkich nieszczęsnych plag, wiek XIX był znaczącym punktem zwrotnym dla większości wielkich zaraz. Już na początku wieku rozpoczęto na szeroką skalę szczepienia przeciwko ospie w różnych krajach. Po odkryciu przez Ludwika Pasteura mikroorganizmów, rzeczywistej przyczyny chorób, dokonano wielu wielkich medycznych odkryć, szczególnie od lat osiemdziesiątych dziewiętnastego stulecia.

Od tego czasu stosowano szczepienia, antybiotyki i inne środki profilaktyczne, kontrole i kuracje przeciwko większości wielkich zaraz, na przykład przeciw pladze morowej, cholerze, żółtej febrze, syfilisowi i malarii. W naszym wieku czarna ospa została całkowicie wytępiona. Ostatni znany przypadek zanotowano w Somalii w październiku 1977.

W rzeczywistości tylko jedna wielka plaga pozostała poza kontrolą współczesnej nauki medycznej: grypa. To prawda, cholera nadal wybucha w niektórych rejonach, szczególnie w Azji, ale poprawa higieny, urządzeń sanitarnych i kanalizacyjnych zmniejszył jej zasięg. Stosuje się efektywne kuracje lecznicze (szczególnie dostarczane w płynach) i śmiertelność dzisiaj jest niska. Wprost przeciwnie, jeśli chodzi o grypę, która nadal wywołuje pandemię na całym świecie.

Ponieważ ta plaga spowodowała około 20 milionów zgonów w wielkiej pandemii 1918-1919, Towarzystwo Strażnica bez przerwy powołuje się nią jako najlepszy dowód na ich twierdzenie, że zarazy nasiliły się od roku 1914. Dlatego też wydaje się właściwym zakończenie badań nad minionymi wiekami i ich plagami kilkoma obserwacjami na temat grypy hiszpanki z lat 1918-1919. Czy ta pandemia rzeczywiście była wyjątkowa w swej historii? Czy była ona czymś wyjątkowym w epidemii gryp? Czytaj o tym w dalszej części:

Grypa – "ostatnia wielka plaga"

W prawie każdym wieku większość ludzi sądzi, że problemy i katastrofy trwające podczas ich życia były tak wielkie, że muszą być nieporównywalne z innymi w historii ludzkości (por. obserwacje Dr N.W. Pirie we wstępie do swojej książki Food Resources Conventional and Novel, Londyn, 1969). Dzieje się tak dlatego, że większość ludzi jest w pełni świadoma nieszczęść w ich własnych czasach, takich jak wojny, klęski głodu, zbrodnie, trzęsienia ziemi i epidemie, nie zdając sobie jednocześnie sprawy z rozmiarów i częstotliwości występowania takich klęsk w przeszłości.

Dlatego też nic w tym dziwnego, że dla wielu te problemy dzisiaj mogą się wydawać niezwykłe. Wielu ekspertów, którzy mogą wiedzieć dużo o głodzie, chorobach i innych nieszczęściach na świecie dzisiaj, rzadko kiedy zagłębiają się w rozmiar tych problemów występujących we wcześniejszych wiekach. Z tego powodu mogą oni czasem mówić w sposób sensacyjny o "niezwykłości" tej czy innej katastrofy w naszym wieku. Sądy takie nie są prawdziwe, pomimo że mogą być szeroko publikowane i akceptowane. Kilka opinii na temat grypy hiszpanki z lat 1918-1919, cytowanych w literaturze Towarzystwa Strażnica, w sposób oczywisty należy do tej kategorii. Jakie zatem są fakty o grypie hiszpance?

W zgodzie z wybitnym bakteriologiem, Dr Oakes Jordanem, możemy przyjąć, że grypa hiszpanka z lat 1918-1919 zabiła 21 642 283 osoby.

Więcej niż połowa z tej liczby (12 500 000) zmarła w Indiach. Kolejne 2 000 000 w Europie i około 7 000 000 w innych częściach świata (Dr Edwin Oakes Jordan, Epidemic Influenza, 1927; Encyclopedia Britannica, część 12, 1969, str. 242; Awake! z 8 marca 1971, str. 6. Ekspert cytowany na stronie 29 Awake! z 22 lutego 1977 uważa, że całkowita liczba ofiar śmiertelnych – 21 milionów – "prawdopodobnie" jest "szacunkowo zaniżona", jako że ta liczba ludzi mogła umrzeć w samych tylko Indiach. Jeśli byłoby to potwierdzone, całkowita liczba ofiar śmiertelnych wzrosłaby do około 30 milionów).

Jak pokazano na początku, Towarzystwo Strażnica, cytując amerykański magazyn, utrzymuje, że ta grypa była największą plagą w historii świata i więcej ludzi zmarło z jej powodu, gdyż "żadna z zarejestrowanych epidemii wcześniejszych albo późniejszych nie zebrała takiego żniwa śmierci". Z dyskusji zaprezentowanej powyżej na temat plag w przeszłości powinno jasno wynikać dla każdego uważnego czytelnika, że twierdzenie to stoi w jawnej sprzeczności z dowodami historycznymi, że jest całkowicie fałszywe.

Kilka wielkich zaraz w przeszłości pochłonęło więcej istnień niż grypa hiszpanka. Jak wykazano powyżej, "plaga Justyniana" w VI wieku spowodowała śmierć około 100 milionów ludzi. "Czarna Śmierć" z XIV wieku zabiła ponad 75 milionów osób, a wg niektórych szacunków nawet ponad 100 milionów. Ponad 30 milionów straciło życie w epidemii ospy w latach dwudziestych XVI wieku – jedna trzecia ogólnej populacji Indian Amerykańskich – w samej tylko Ameryce. A w wieku XIX cholera pochłonęła około 100 milionów istnień w pięciu pandemiach. Kilka z tych pandemii cholery zabiło ponad 20 milionów każda i dlatego też były całkowicie porównywalne z grypą hiszpanką. Oczywiście grypa hiszpanka nie była "największą" czy "najbardziej wyniszczającą" epidemią w historii ludzkości.

Prawdopodobnie z tej przyczyny Towarzystwo Strażnica, mówiąc o grypie hiszpance, skupia się na jej współczynniku śmiertelności, to znaczy twierdzi, że zabiła ona większy procent z tych, którzy byli zarażeni, czyli ma to być więcej niż w przypadku innych znanych zaraz. Dlatego też artykułowi w czasopiśmie Awake! z 8 marca 1971 na temat grypy hiszpanki nadano tytuł "Najbardziej śmiercionośny zabójca wszechczasów" ("The Deadliest Killer of All Time"). Na stronie 3 cytowany jest bezimienny autorytet oświadczający:

"Jeśli epidemia szerzyłaby się na wzór matematycznego współczynnika przyspieszenia, cywilizacja znikłaby z ziemi w ciągu kilku zaledwie następnych tygodni".

Jednakże to stanowisko jest całkowicie absurdalne. Ogólnie szacuje się, że około 525 milionów, czyli ponad jedna czwarta ludzkości, zachorowała na tę grypę. Z tej liczby zmarło 15-25 milionów i wyzdrowiało około 500 milionów. Zatem średnia śmiertelność wynosiła około 4% (Bergmark, str. 260. Zgodnie z Jordan i Henschen około 50% ludzkości [jeden miliard] zachorowało, co obniżyło średni współczynnik śmiertelności do 2%). Co to oznacza? Znaczy to, że gdyby nawet każdy człowiek osobno na całej kuli ziemskiej zachorował na grypę, olbrzymia większość ludzkości – około 96% - przetrwałoby. Oczywistym zatem jest, że cywilizacja nigdy nie była w niebezpieczeństwie.

Epidemie grypy zwykle rozwijają się szybko i szybko się rozprzestrzeniają wśród większości populacji. Zwykle bywa zarażonych 25-40%. Ale śmiertelność jest zwykle mała.

Te cechy są tak charakterystyczne dla epidemii z lat 1918-1919, pomimo że przybliżony współczynnik śmiertelności (4%) był wyższy niż zwykle (Encyclopedia Britannica, tom 12, 1969, str. 242). Faktycznie jednak większość wielkich zaraz w przeszłości miało znacznie wyższy współczynnik śmiertelności niż grypa hiszpanka. Dur brzuszny i czerwonka, obie choroby występujące po okresie wojen w przeszłości, czasami zabijały 20-50% zarażonych, każda osobno. Żółta febra posiadała śmiertelność do 60% lub więcej (Bergmark, str. 141, 154, 232). Cholera zabijała od 50 do 80% tych, którzy na nią chorowali. Śmiertelność plagi morowej waha się w granicach 30-90%, plagi płucnej (drugi typ zakażenia podczas pandemii "Czarna Śmierć" 1346-1350) wynosiła 100% i nie są znane przypadki wyzdrowień (McNeil, str. 168).

Widać zatem, że opisywanie grypy hiszpanki, ze średnią śmiertelnością 4%, jako "najbardziej śmiercionośnego zabójcy wszechczasów", jak to czyni Towarzystwo Strażnica, jest dalekie od prawdziwego obrazu minionych plag. W porównaniu z innymi wielkimi plagami w historii okazuje się ona najmniej śmiercionośną ze wszystkich zabójców.

Najszybszy zabójca?

Trzecie twierdzenie mówi, że grypa hiszpanka zbierała żniwo swoich ofiar szybciej niż inne wcześniejsze plagi.

"Nigdy dotąd w dziejach śmierć nie uderzyła mocniej i szybciej, jak wtedy" – The Watchtower z 15 czerwca 1977, str. 359 (wyd. pol. Strażnica nr12 z 1978, str. 23), Science Digest. Jak wykazano, "Czarna Śmierć" pochłonęła 62 miliony istnień na całym świecie w ciągu trzech lat, podczas gdy grypa hiszpanka – 21 milionów w ciągu zaledwie 4 miesięcy.

To, czego artykuł nie wykazuje to fakt, że grypa hiszpanka nie trwała tylko 4 miesiące. Trwała ona około 12 miesięcy, od wczesnej wiosny 1918 do wiosny 1919 (W.I. Beveridge, Influenza: The Last Great Plaque, Londyn, 1977, str. 21, 42, 43). Osiągnęła szczyt w miesiącach jesiennych 1918, kiedy śmiertelność była najwyższa. Ale porównanie szczytowego okresu śmiertelności grypy hiszpanki z całkowitym okresem trwania "Czarnej Śmierci" i innych wcześniejszych plag, takich jak na przykład "plaga Justyniana", daje nam wypaczony obraz współczynnika śmiertelności, ponieważ wcześniejsze plagi również miały swoje okresy szczytu. Aby otrzymać poprawny wynik musimy porównywać współczynnik śmiertelności podczas szczytów grypy hiszpanki i "Czarnej Śmierci", albo średnią śmiertelność tych dwóch plag podczas całego okresu ich trwania. Dlatego też grypa hiszpanka zabiła 21 milionów ludzi w ciągu około 1 roku, podczas gdy "Czarna Śmierć" przynajmniej 62 miliony w ciągu 3 lat, co czyni ok. 21 milionów rocznie. Jeśli zaś przeczy się, że grypa hiszpanka mogła zabić więcej niż 21 milionów, możliwe że 25 milionów lub więcej, powinno się pamiętać, że "Czarna Śmierć" prawdopodobnie zabiła więcej niż 62 miliony na całym świecie – prawdopodobnie 75 milionów lub więcej.

Jest to godne uwagi z dwóch przyczyn. Po pierwsze, najszybszymi środkami transportu w czasie "Czarnej Śmierci" były żaglowce lub statki. Natomiast w czasie grypy hiszpanki – pojazdy silnikowe, pociągi i parowce przeznaczone do szybkich podróży. Dlatego też wirusy i bakterie, które rozprzestrzeniały się wcześniej w ciągu tygodni lub miesięcy pomiędzy kontynentami, teraz mogły przebyć te same odległości w ciągu kilku dni.

Po drugie, co należy podkreślić, ludność świata w czasie "Czarnej Śmierci" stanowiła zaledwie jedną czwartą liczby, którą osiągnął świat w roku 1918, w ciągu trzech lat "Czarna Śmierć" zabiła przynajmniej 14% (najbardziej konserwatywne szacunki określają 62 miliony z 450 milionów, co oznacza, że śmiertelność wynosiła nawet 30% lub więcej) ludności na kuli ziemskiej, lub 5% rocznie, podczas gdy grypa hiszpanka w ciągu jednego roku zabiła niewiele ponad 1% ludności świata (21 milionów z 1 800 milionów). Isaac Asimov, wyjaśniając że Czarna Śmierć "mogła zabić jedną trzecią całej ludności naszej planety" porównuje ją z grypą hiszpanką i kończy: "Jednakże epidemia grypy zabiła mniej niż dwa procent światowej populacji, w ten sposób Czarna Śmierć pozostaje bez konkurencji" (A Choice of Catastrophes, Londyn, 1980, str. 241, 243).

Z tego powodu "Czarna Śmierć" o wiele bardziej niż grypa hiszpanka zasługuje na miano najbardziej srogiego i najszybszego śmiercionośnego nieszczęścia w historii.

Najbardziej rozległy zabójca?

W końcu Towarzystwo Strażnica ogłosiło, że grypa hiszpanka jest "osobliwa, ponieważ szalała na całym świecie" (The Watchtower z 1 sierpnia 1978, str. 29). Ale wiele wcześniejszych zaraz również rozpowszechniło się na całej kuli ziemskiej, również niektóre wcześniejsze epidemie grypy. Należą do nich epidemie grypy z lat 1559-1559, 1580, 1732-1733, 1781-1782, 1830-1833, 1857-1858 i 1889-1890. Wszystkie z nich rozprzestrzeniały się szybko po całym świecie zarażając wysoki procent populacji (Beveridge, str. 26-30, McNeil, str. 209).

Jedną z najbardziej śmiercionośnych epidemii grypy była pandemia w latach 1556-1559, która, jak wspomniano wcześniej, wytrzebiła co piątego mieszkańca całej populacji Anglii i kilku innych europejskich krajów. Ponownie w 1580 roku epidemia rozpoczęła się w Azji i przeszła do krajów Afryki, Europy i Ameryki. Współczesne zapisy podają, że "w ciągu sześciu tygodni dotknęła niemal wszystkie narody Europy. Zaledwie co dwudziesta osoba nie cierpiała na tę chorobę i każdy taki stawał się obiektem zainteresowania w miejscu panowania epidemii" (Beveridge, str. 26). Na niektórych obszarach śmiertelność była bardzo duża. W Rzymie zmarło 9 000 osób, niektóre hiszpańskie duże miasta były "niemal całkowicie wyludnione z powodu tej choroby" (Beveridge, str. 26).

Pandemia grypy w latach 1781-1782, która "notowana była we wszystkich krajach europejskich, Chinach, Indii i Ameryce Północnej" zaatakowała aż dwie trzecie, i aż trzy czwarte ludności w niektórych miejscach (Beveridge, str. 28). Niektóre z tych pandemii osiągnęły znaczną śmiertelność. W Brytanii "wielka grypa 1847" była porównywana do ataków cholery, "jako, że zanotowano więcej ofiar od grypy niż od cholery podczas wielkiej epidemii tej choroby w 1832" (Beveridge, str. 29, McNeil, str. 209).

Podsumowując, grypa hiszpanka z lat 1918-1919, ze wszystkich powodów daleka była od tego, aby uważać ją za "największą" plagę w historii ludzkości. Jeśli rozważamy ogólną ilość ofiar, to kilka innych plag w przeszłości zabiło więcej ludzi niż ta epidemia z lat 1918-1919.

Także jej współczynnik śmiertelności nie był najwyższy ze wszystkich wielkich plag w przeszłości. Współczynnik śmiertelności był raczej niski w porównaniu z wieloma wcześniejszymi zarazami. Pod tym względem nie może być ona nazywana "najbardziej śmiercionośną" – należy ona do najmniej śmiercionośnych plag w historii.

Twierdzenie, że grypa hiszpanka była "najszybszym" zabójcą wszechczasów, również okazuje się fałszywe, co wykazano powyżej. Ponadto to twierdzenie jest oparte na błędnym użyciu statystyki.

W końcu, światowy rozmiar grypy z lat 1918-1919 pod żadnym względem nie był "wyjątkowy", jako że wcześniejsze epidemie (również epidemie grypy) także miały zasięg światowy.

W jaki zatem sposób grypa hiszpanka była wyjątkowa? Czy była ona niezwykła pod jakimkolwiek względem? Mogła być ona wyjątkowa pod jednym względem pomimo tego, że udowodnienie tego nie jest możliwe. Grypa hiszpanka mogła zabić więcej ludzi niż inna wcześniejsza epidemia grypy. Wydaje się, że z taką opinią zgadza się wielu ekspertów. Według Encyclopedia Britannica – "Epidemia 1918 była najbardziej niszczącą (epidemią grypy) w historii" (Encyclopedia Britannica, tom 12, 1969, str. 242). Również i dr Beveridge w swoim przeglądzie epidemii gryp, skłonny jest się z tym zgadzać, opisując ją na początku jako "największą niedolę [z powodu grypy], której kiedykolwiek doświadczył rodzaj ludzki" (Beveridge, str. 32). Ale nie jest on całkowicie o tym przekonany. Ludzkość była okresowo nawiedzana przez epidemie grypy od czasów starożytnych, kilka z nich miało rozmiar ogólnoświatowy i posiadało wysoką śmiertelność. Jednakże historyczne zapisy nie są kompletne i zwykle brakuje liczb dotyczących ofiar. Beveridge, który pokrótce opisuje 16 głównych epidemii grypy podczas 200 lat bezpośrednio poprzedzających grypę hiszpankę, podsumowuje swoją dyskusję w ten sposób:

"Pandemia 1918-1919 była najbardziej poważną w ostatnich czasach i myślimy o niej jako o czymś wyjątkowym. Jednakże, możliwe, że nie jest ona niezwykła. Sądząc z historycznych sprawozdań, niektóre epidemie we wcześniejszych czasach, które mogły być epidemiami grypy, były tak samo niszczycielskie". (Beveridge, str. 32, 33)

Nawet pod tym względem grypa hiszpanka nie była czymś niezwykłym. Czy w XX wieku nastąpił wzrost zaraz?

Czy w naszym wieku nastąpił wzrost zaraz?

Aby wykazać, że żyjemy w niezwykłym i proroczo oznaczonym okresie należałoby znaleźć dowód na wzrost zaraz w naszym czasie. Nie pisząc w sposób dosłowny, że to się dzieje, Dr Graham w swojej rozprawie na temat czterech Jeźdźców Apokalipsy kreśli jednak te słowa: "pozbawione życia ciałka 40 000 dzieci, które zmarły od głodu i chorób w tym krótkim czasie, gdy spałeś" i dodaje: "Zlicz ofiary Trzeciego Świata z powodu plag i zaraz, które teraz rozciągają się nad wygłodzonymi i pozbawionymi wody miastami i wioskami na świecie" (Graham, str. 206). Następnie oświadczając, że Pan "ostrzegał nas, że będą plagi" kontynuuje: "Jesteśmy ostrzegani dzisiaj przez naukowców przed bakteriami, wirusami i insektami, które są odporne na promieniowanie, antybiotyki, środki owadobójcze. Niektórzy uważają, że natura już jest zaatakowana przez współczesne środki chemiczne" (str. 216).

Co rzeczywiście uzyskamy, jeśli "zliczymy ofiary Trzeciego Świata z powodu plag i zaraz" – lub nawet jeśli zliczymy tę resztę, która zamieszkuje inne rejony świata – w naszych czasach? Czy odkryjemy wzrost oznak końca czasów, o których się nas ostrzega? Czy istnieją konkretne wskaźniki pogrążające w ciemnościach naszą przyszłość?

Odpowiedź, której udzielą na to pytanie, profesjonalni badacze – historycy, lekarze i inni naukowcy, którzy przestudiowali ten problem – jest jednomyślna: zarazy nie wzrosły podczas naszego stulecia. Ilość ich zmalała. Oto te spostrzeżenia:

Profesor Folke Henschen, patolog:

"Choroby zakaźne, które miały, w ciągu zaledwie jednego lub dwóch pokoleń, dużą grupę w naszej statystyce dotyczącej podatności na chorobę i śmiertelność, zostały opanowane dzięki rozwojowi medycyny" (Henschen, str. 1)

Matta Bergmark, lekarz medycy:

"...to właśnie ilość chorób zakaźnych zmalała" (Bergmark, str. 326)

Herbert L. Schrader, historyk medycyny:

"...ci, którzy walczą z zarazami, odnieśli największe zwycięstwo, które kiedykolwiek uzyskano w ciągu sześciu tysięcy lat historii świata: zwycięstwo nad przedwczesną śmiercią" (Schrader, str. 278)

Profesor William H. McNeil, historyk:

"W wielu miejscach choroby epidemiczne nie odgrywają poważniejszej roli, wiele rodzajów zakażeń stało się rzadkimi w miejscach, gdzie wcześniej były rozpowszechnione i poważne. Trudno przecenić wzrost ludzkiego zdrowia i radości, rzeczywiście, niezbędna jest duża wyobraźnia aby zrozumieć znaczenie chorób zakaźnych dla ludzkości w przeszłości, lub nawet ich znaczenie dla naszych dziadków" (McNeil, str. 287).

To olbrzymie zmniejszenie się zaraz, zmniejszenie które obserwuje się od końca XIX wieku, jest faktem niezaprzeczalnie uznanym w historii medycyny, faktem, którego nie można obalić.

Mimo to Towarzystwo Strażnica stanowczo odmawia uznania faktu, że epidemiczne choroby zmalały w naszym stuleciu. Na siłę zaprzecza się temu, ponieważ ich szeroko publikowane, prorocze interpretacje i twierdzenia insynuują, że zarazy nie zmalały ale wzrosły. Dlatego też Towarzystwo desperacko trzyma się swojego wykazu chorób zakaźnych, które nadal widoczne są w różnych częściach świata, i bez przerwy powołuje się na nie w celu uwiarygodnienia idei, że "znak" jest widoczny od roku 1914.

Malaria to jedna z chorób, na którą Towarzystwo Strażnica często się powołuje. Na przykład The Watchtower z 1 maja 1983 roku wykazuje, że ta choroba rocznie zabija milion dzieci poniżej piątego roku życia w Afryce i że "przeszło 150 milionów ludzi na całym świecie niedomaga z powodu dreszczy, gorączki i innych objawów zimnicy" (str. 7; wyd. pol. Strażnica nr24 z 1983, str. 5).

Jednakże nie mówi się czytelnikom, że zasięg tej choroby został zdecydowanie ograniczony w naszym wieku. Jak wykazano poprzednio, ponad jedna trzecia ludzkości cierpiała na tę chorobę we wcześniejszych wiekach i śmiertelność spowodowana tą chorobą była znacznie wyższa niż jest dzisiaj, kiedy może być ona zlikwidowana medycznie za pomocą lekarstw. We wcześniejszych wiekach malaria głęboko wpływała na społeczeństwo na całym świecie:

"W Indiach, wiele wieków przed naszą erą, nazywana była 'Królową Chorób' i była także znana w starożytnych Chinach. Nie można dokładnie określić czy była, jak twierdzą niektórzy historycy, decydującą przyczyną upadku Grecji i Rzymu, i spowodowała tajemnicze wyludnienie po których pozostały ruiny w Polonnaruwa (Sri Lanka) i w Ankor-Wat (Republika Kampuczy). Ale jest pewne, że malaria była jedną z największych plag ludzkości" (J.H.G. Hempel w "World Health", magazynie Światowej Organizacji Zdrowia, z kwietnia 1982, str. 6. "Nie Wandalowie ani Goci, ale malaria była ostatecznym zdobywcą Rzymu", Bergmark, str. 223).

W czasie wybuchu I Wojny Światowej, 800 milionów ludzi nadal cierpiało na malarię. Od tego czasu lekarstwa zdecydowanie obniżyły śmiertelność tej choroby, a szczególnie od końca II Wojny Światowej, DDT i inne środki owadobójcze uwolniły olbrzymie obszary od tej choroby.

Jeden z autorytetów stwierdza:

"W kategoriach geograficznych, malaria została wyeliminowana z całej Europy, z niemal całego obszaru ZSRR, kilku krajów Bliskiego Wschodu, USA, większości wysp Karaibskich, wielkich obszarów w północnej i południowej części Ameryki Południowej, Australii i wielkich części Chin".

W wielu miejscach rozwój był dramatyczny:

"W Indiach liczba przypadków malarii była oszacowana w 1935 roku na 100 milionów rocznie, z 1 milionem przypadków śmiertelnych. Odkąd zaczęto używać DDT, przypadki malarii spadły gwałtownie i aż do roku 1965 miało miejsce tylko 100 000 zachorowań, bez przypadków śmiertelnych" (Hempel, str. 9).

Dlatego też przypadki malarii z 800 milionów zostały zmniejszone do ok. 250 milionów w 1955 roku i do ok. 150 milionów w latach siedemdziesiątych XX wieku. Niestety, od ok. roku 1980 zauważa się wahanie liczby przypadków zachorowań, a to w wyniku wzrostu odporności moskitów na środki owadobójcze w niektórych rejonach. Zgodnie z obliczeniami Światowej Organizacji Zdrowia z 1985 roku liczba zachorowań wyniosła 365 milionów (por. Awake! z 8 stycznia 1985, str. 29). Jest to nadal mniej niż połowa zarażonych w czasach I Wojny Światowej. Jednakże dzięki ciągłemu wprowadzaniu nowych środków owadobójczych i lekarstw przeciwko malarii, przyszła sytuacja wydaje się być obiecująca.

Możliwe, że nawet bardziej godny uwagi wydaje się być postęp w zwalczaniu gruźlicy, która według The Watchtower z 1 maja 1983 rocznie zabija około 3 milionów ludzi (str. 4; wyd. pol. Strażnica nr24 z 1983, str. 3). I znów nie mówi się czytelnikowi, że ta choroba miała swój największy zasięg w połowie XIX wieku, gdy nieuchronnie spowodowała śmierć 10% ludności. W ciągu XIX wieku gruźlica była nadal "najbardziej śmiercionośną ze wszystkich chorób w Europie" (Schrader, str. 213). Od czasu odkrycia zarazków gruźlicy w roku 1882, stosowano różne szczepienia i lekarstwa przeciwko tej chorobie, co zaowocowało stałym zmniejszaniem śmiertelności, szczególnie po I Wojnie Światowej (Schrader, str. 241-246).

Na dowód, że "Czwarty Jeździec Apokalipsy" nadjeżdża, Towarzystwo Strażnica wymienia często choroby weneryczne, przede wszystkim syfilis, rzeżączkę, opryszczkę i AIDS, i wlicza je do swojego "znaku dni ostatnich" (Awake! z 8 września 1984, str. 3-10; por. też Strażnicę nr24 z 1983, str. 5, która również wlicza opryszczkę do dowodu na to, że Czwarty Jeździec Apokalipsy nadjeżdża – przyp. JC).

O ile opryszczka jest bolesna, z pewnością nie należy do chorób śmiertelnych i w żaden sposób nie kwalifikuje się do biblijnej definicji zarazy.

Syfilis, jak już wyjaśniono wcześniej, był najbardziej niebezpieczny w XVI wieku, kiedy z jego powodu umierały miliony ludzi. O ile nadal istnieje ta choroba, to śmiertelność jej maleje. Od roku 1909 dostępne są leki częściowo kontrolujące tę chorobę, zaś liczba przypadków zachorowań zmalała w ciągu kilku dekad po II Wojnie Światowej. I choć faktem jest, że od lat sześćdziesiątych nastąpił ich ponowny wzrost w kilku krajach, to współczynnik śmiertelności nadal się obniża (Encyclopedia Britannica, tom 22, 1969, str. 946; R.P. Cox, Demography, wyd. V, Cambridge, 1976, str. 126, 127).

Rzeżączka również była rozprzestrzeniona w przeszłości. "Zaliczana jest do starych chorób", jak ją określa Encyclopedia Britannica, i była znana starożytnym Chińczykom, Arabom, Grekom, Hindusom i Rzymianom (Encyclopedia Britannica, tom 22, 1969, str. 949). Nie można powiedzieć, czy rzeżączka jest bardziej powszechna dzisiaj niż w przeszłości. Co prawda miała światowy wzrost w połowie lat pięćdziesiątych, ale bardzo szybko liczba zachorowań zmalała. Pomimo że zarazki rzeżączki uodporniły się na penicylinę, która jest stosowana przy leczeniu, to jednocześnie zmieniły swój charakter i choroba przebiega o wiele łagodniej. Faktem jest, że komplikacje mogą być czasem niebezpieczne, to śmiertelność jest niezwykle mała. Czy zatem syfilis, rzeżączkę i opryszczkę można określić mianem zaraz, o których jest mowa w Łk 21:11? Jako że greckie słowo loimos oznacza "śmiertelną chorobę zakaźną", to wyłącznie na siłę można zaliczyć którąkolwiek z tych trzech chorób do zaraz wspomnianych w Ewangelii.

Chorobą, o której wspomina Towarzystwo Strażnica, a która posiada wysoki współczynnik śmiertelności jest AIDS. Około 80% pacjentów umiera po dwóch latach od czasu diagnozy. Ale czy AIDS jest chorobą epidemiczną? Choroba jest epidemiczna, gdy jest "rozpowszechniona i roznosi się szybko pomiędzy wielu ludzi żyjących w społeczności, jako choroba zakaźna" (Webster’s New World Dictionary, Compact Desk Editor, 1963, str. 160). Czy właśnie to można powiedzieć o AIDS?

Z pewnością liczba zarażonych wirusem HIV jest w pewnych krajach wysoka. W USA wynosi ona około 2 milionów. W Afryce Środkowej, skąd przypuszczalnie wywodzi się ta choroba, aż 6-10% populacji w dużych miastach jest prawdopodobnie zarażonych. Z tych zarażonych "10 do 30% rozszerzy AIDS w ciągu pięciu lat i możliwe, że 20 do 50% więcej rozprzestrzeni warunki sprzyjające zarażeniu AIDS" (World Health, marzec 1988, str. 6). Jako że wirus nie jest przenoszony przez powietrze i zwykłe kontakty, ale przede wszystkim przez kontakty seksualne, transfuzję zarażonej krwi i jej produktów, ryzyko zarażenia się jest małe dla tych, którzy są świadomi jakimi drogami roznosi się ta choroba w społeczeństwie i postępują zgodnie z zaleceniami otrzymanymi od służb medycznych.

Niewątpliwie AIDS jest bardzo niebezpieczną chorobą i mogłaby zabijać setki tysięcy ludzi, gdyby nie została opanowana. Po wyizolowaniu w kwietniu 1984 wirusa powodującego AIDS, nastąpił jednak znaczny postęp w kierunku leczenia AIDS. Chorzy mają dostęp do AZT – leku, dzięki któremu wiele osób może przetrwać ataki tej choroby (World Health, marzec 1988, str. 6).

Wydaje się mało prawdopodobne, że AIDS kiedykolwiek osiągnie porównywalne proporcje z wielkimi zarazami z przeszłości. Profesor Sten Iwarson, szef kliniki chorób zakaźnych w Gotenburg w Szwecji i wybitny autorytet w sprawach AIDS w tym kraju wyjaśnia w wywiadzie przeprowadzonym w szwedzkiej gazecie Gotenborgs-Posten z 2 czerwca 1985:

"AIDS jest dzisiaj najgroźniejszą chorobą, ale jako zaraza ograniczony jest do określonej grupy ryzyka. AIDS nie może być porównywany z Czarną Śmiercią czy grypą hiszpanką, w których ludzie umierali milionami. Rodzaj przenoszenia jest inny i społeczeństwo jest inne. (...) AIDS przenoszony jest przez stosunki płciowe i przez transfuzje krwi i zarażenie ograniczone jest do grup ryzyka. Pomimo to, że mniejsza liczba poza grupami ryzyka może być także zarażona, nic nie wskazuje na to, że rozwinie się to w ogólną zarazę".

Oczywiście tylko przyszłość może pokazać, co stanie się z tą nową infekcją. W każdym bądź razie możliwość przyszłej epidemii nie może być używana jako dowód na to, że zarazy wzrosły od roku 1914. Także przegląd chorób wenerycznych w ciągu minionych lat od tej daty nie popiera takiego twierdzenia.

W świetle tych faktów nie powinno nas dziwić, że zwolennicy końca czasów, a w szczególności Towarzystwo Strażnica, próbują uwiarygodnić "znak zaraz" przez przekroczenie limitów prawdziwej zarazy i wprowadzenie innych chorób, które nie są zakaźne. Dlatego prowadząc dyskusję nad "znakiem dni ostatnich" The Watchtower z 1 maja 1983 na str. 5 (wyd. pol. Strażnica nr24 z 1983, str. 3) podaje:

Nauka dużo osiągnęła w zmaganiach z chorobami. Pozostaje jednak faktem, że daleko jeszcze do całkowitego wyeliminowania chorób i dolegliwości. Niedomagania serca na przykład wciąż jeszcze są główną przyczyną przedwczesnych zgonów w krajach uprzemysłowionych. (por. też Strażnicę nr14 z 1985, str. 11, ak. 6 – przyp. JC)

Podczas gdy twierdzenie jest słuszne samo w sobie, to rzeczywiście dowodzi bardzo wyraźnie, że zarazy, w dokładnym tego słowa znaczeniu, zmalały w naszym wieku. W jaki sposób? Ponieważ podstawową przyczyną przedwczesnej śmierci w minionych wiekach nie były choroby serca, na które powołuje się Towarzystwo, lecz ściśle biorąc zarazy i choroby zakaźne. Pokazując zmianę, która nastąpiła, profesor Hofsten zauważa:

"W każdym miejscu na świecie śmiertelność jest teraz znacznie mniejsza niż w przeszłości. Wyraźny rozwój w kierunku ograniczenia śmiertelności rozpoczął się w północnej i zachodniej Europie około roku 1800".

O sytuacji w krajach rozwiniętych Hofsten kontynuuje:

"Jeśli rozpatrzymy przyczyny śmierci, to zauważamy, że choroby zakaźne niemalże znikły teraz jako przyczyna śmierci. Poprzednio te choroby dotykały ludzi we wszystkich grupach wiekowych i były najważniejszą przyczyną powodującą, że śmiertelność wśród dzieci i młodzieży w tamtych dniach była zupełnie wysoka" (Erland Hofsten, "Varlens befolkning", wyd. II, Uppsala, 1970, str. 90, 91).

Przed wiekiem XIX, średnia długość życia wynosiła 20-30 lat (Poul Chr. Mathiiessen, Befolkningsytveckirgen-orsak och verkan, Lund, 1971, str. 34). Dzisiaj w skali ogólnoświatowej jest ona ponad dwa razy dłuższa. W krajach uprzemysłowionych oczekiwana długość życia wynosi 75 i więcej lat, podczas gdy w krajach rozwijających się wzrosła ona do 30-60 lat (Mathiiessen, str 36, 42. Patrz także Roland Present, Demographic Analysis, Chicago, 1972, str. 71-75).

Oczywiście wszyscy ludzie umierają wcześniej czy później. Przyczyny są różne. Jeśli śmierć nadchodzi w starszym wieku przyczyną są zwykle schorzenia związane z wiekiem i degeneracją organizmu. A rak i schorzenia serca są – przede wszystkim – schorzeniami wieku. Pisząc o raku Bergmark zauważa, że "ta straszna choroba stosunkowo rzadko występuje w wieku poniżej 50 lat" (Bergmark, str. 327). Zarówno o raku jak i o chorobach serca, Schrader twierdzi:

"Dwiema najbardziej powszechnymi przyczynami śmierci (w krajach rozwiniętych) na przełomie minionego stulecia były nadal gruźlica i cholera. Dzisiaj są nimi schorzenia układu krążenia i serca oraz rak, dwa cierpienia na które narażone jest stare lub przedwcześnie zniszczone ciało" (Schrader, str. 278, 279. Patrz także T.H. Hollingsworth, "Historical Demography", London and Southampton, 1969, str. 23).

Z tego powodu musimy rozróżniać śmierć z powodu starzenia się organizmu (a mianowicie choroby serca i układu krążenia oraz rak) oraz śmierć z powodu zarażenia i wypadków. Zarazy są chorobami zakaźnymi, dolegliwości serca i rak – nie. Jeśli, jak wykazano, te ostatnie są główną przyczyną śmierci w krajach rozwiniętych, dowodzi to, że śmiertelność z powodu zaraz została znacznie ograniczona w tych krajach.

Pomimo że choroby serca i rak są obecnie głównymi przyczynami śmierci w krajach rozwiniętych, czy oznacza to automatycznie, że te dolegliwości wzrastają w tych krajach? Towarzystwo Strażnica utrzymuje, że tak, podając w The Watchtower z 15 stycznia 1985 na stronie 11 (wyd. pol. Strażnica nr14 z 1985, str.11):

W krajach gospodarczo rozwiniętych wzrasta zachorowalność na raka, dolegliwości serca, cukrzycę i marskość wątroby, spotyka się też coraz więcej zaburzeń psychicznych.

Co do raka, to jest to po prostu nieprawda. Badacz raka o światowej sławie, profesor Richard Peto, w wywiadzie dla szwedzkiej gazety Gotenborgs-Posten (20 październik, 1984) powiedział, że:

"Wśród opinii publicznej panuje powszechnie nieporozumienie, że liczba przypadków raka wzrasta. Jest to nieprawda. Jeśli porównamy częstotliwość występowania tej choroby w tej samej grupie wiekowej w ciągu lat, raczej stwierdzimy spadek zachorowań – z wyjątkiem raka płuc".

Ogólnie rzecz biorąc to samo dotyczy chorób serca. Mimo że ataki serca wzrastają w pewnych krajach, na przykład w Szwecji, powszechnie wiadomo badaczom, że maleją one w innych uprzemysłowionych krajach, łącznie z USA (por. Dr A.E. Harper, Nutricion and Health in the Changing Environment w "The Resourceful Earth", wyd. J.L. Simon I H. Kahn, Oxford and New York, 1984, str. 490, 507-511).

Co się zatem dzieje takiego, że rak i schorzenia serca mają skłonność pojawiania się w coraz późniejszym wieku? Jaka jest tego przyczyna? Całkiem prosta: w naszych czasach ludzie cieszą się na ogół lepszym zdrowiem i żyją dłużej.

Dzisiaj ludzie nadal chorują i nadal umierają. Ale tylko niewielki odsetek umiera z powodu zaraz, mniej niż kiedykolwiek przedtem w znanej nam historii. Pomimo okropnych przewidywań i przerażających scen opisywanych dramatycznie przez niektórych autorów i grupy religijne, fakty pokazują, że obraz ludzkiego zdrowia w czasach obecnych nie jest ciemniejszy, ale wymiernie jaśniejszy.

Co wybitne autorytety mówią o zarazach dzisiaj i w przeszłości?

"Stworzenie (...) 'powszechnego targowiska' mikrobów przeszło szczególnie intensywną, szybką, dramatyczną czy nawet można powiedzieć apokaliptyczną fazę w okresie około 1300-1600. Poświęcenie ludzkich istnień spowodowane ogólnym rozprzestrzenieniem się chorobotwórczych drobnoustrojów w ciągu tych wieków nie ma analogicznego porównania ani przed tym ani po tym' – Historyk francuski Emmanuel Le Roy Ladurie, The Mind and Method of the Historian, Brighton, Sussex, Anglia, 1981, str. 30).

"My, którzy żyjemy w cywilizowanych krajach, gdzie medycyna stoi na wysokim poziomie a higiena jest doceniania i stosowana, nie wiemy nic o takich plagach, które przesuwały się po całych kontynentach w Średniowieczu" – Leo Humerman, Man’s Worldly Gods. The Story of the Wealth of Nations, Nowy Jork i Londyn, 1968, str. 50).

"Choroby zakaźne, które uformowały w ciągu zaledwie jednego lub dwóch pokoleń dużą grupę w naszej statystyce dotyczącej podatności na chorobę i śmiertelności, zostały opanowane dzięki rozwojowi medycyny" – profesor Folke Henschen, The History of Diseases, London, Longman, Green and Co. Ltd., 1966, str. 1.

"Na wiele sposobów możemy myśleć o połowie XX wieku jako końcu jednego z najważniejszych rewolucji socjalnych w historii, kiedy rzeczywiście wyeliminowano choroby zakaźne jako znaczący czynnik w życiu społecznym" – Sir MacFarlane Burnet, Natural History of Infectious Disease, Cambridge, 1962, str. 3.

"W wielu miejscach choroby epidemiczne stały się nieważne i wiele rodzajów infekcji stało się rzadkimi tam, gdzie poprzednio były powszechne i poważne. Trudno przecenić wyraźną poprawę ludzkiego zdrowia i radości; rzeczywiście teraz potrzeba dużej wyobraźni aby zrozumieć, co znaczyły choroby zakaźne dla poprzednich pokoleń czy nawet dla naszych własnych dziadków" – profesor William McNeil, Plagues and Peoples, Anchor Press, Dubleday, Garden City, New York, 1976, wydanie pełne, str. 287.

"Ci, którzy walczą z zarazami, osiągnęli największe zwycięstwo, które kiedykolwiek zdobyto w ciągu sześciu tysięcy lat w światowej historii: zwycięstwo nad przedwczesną śmiercią" – Herbert L. Schrader, Und dennoch siegte das Leben, Stuttgart, 1954, str. 278.

"Osiągnięciem najbardziej godnym uwagi w XX wieku może być wytępienie wielkich pandemii, które niegdyś rozciągały się na całe narody i kontynenty, okaleczając, paraliżując, raniąc i zabijając miliony" – James Cornell, The International Disaster Book, Nowy Jork, str. 182.