W kwestii krwi "pozwól, by kierował tobą żywy Bóg", a nie Strażnica

autor: Marek Boczkowski

 

Dokładnie 4 lata po przełomowym w kwestii krwi artykule zamieszczonym w rubryce "Pytania czytelników" w Strażnicy z 15 czerwca 2000 roku, Ciało Kierownicze Świadków Jehowy powróciło do tych myśli w Strażnicy z 15 czerwca 2004 roku przedrukowując tamten materiał, dodatkowo okraszając go dwoma artykułami do studium, które Świadkowie Jehowy analizowali na zebraniach od 19 lipca do 1 sierpnia 2004 roku.

Zmiana dokonana w roku 2000 w tzw. "kwestii sumienia" odnośnie wszystkich frakcji krwi wywołała spore zainteresowanie zarówno wśród ŚJ, jak i mediów publicznych. Towarzystwo Strażnica wydało specjalne Oświadczenie Prasowe umieszczając je na swojej stronie internetowej, a oprócz tego rozesłało w tej sprawie kilka listów do Komitetów Łączności ze Szpitalami, Biur Oddziałów i nadzorców podróżujących. Zagadnieniu temu poświęcono też czas na specjalnych Kursach Służby Królestwa organizowanych dla starszych zboru na przełomie lat 2001/2002.

Jednak pomimo tak szeroko zakrojonej akcji (dez)informacyjnej, z całego świata wciąż dawały się słyszeć głosy o niespójności, niekonsekwencji, czy wręcz paradoksalnych sprzecznościach jakie owo "nowe zrozumienie" ze sobą niosło.

Chyba najbardziej wstrząsającą zmianą było dopuszczenie przez Strażnicę do używania przez Świadków hemoglobiny, która od początku doktryny o zakazie transfuzji była na indeksie frakcji zakazanych. Odmowa przyjęcia hemoglobiny albo sporządzonych na jej bazie roztworów była jedną z głównych przyczyn zgonów wśród ŚJ, gdyż w przypadku masywnej utraty krwi nie pomaga żadne rozcieńczanie krwi koloidalnymi lub krystaloidalnymi płynami zastępczymi; potrzeba substancji rozprowadzającej w organizmie tlen, a takimi właśnie są medykamenty wyprodukowane z użyciem hemoglobiny. (Rzecz jasna do dnia dzisiejszego nie wynaleziono środka tak doskonałego do rozprowadzania tlenu jak izolowana z krwi pełnej masa czerwonopłytkowa, jednak CK nie zezwala obecnie na jej stosowanie).

Po zmianie stanowiska Towarzystwa Strażnica w tej kwestii olbrzymi odsetek ŚJ z ulgą zakreśla w noszonym przy sobie dokumencie Dyrektywy i pełnomocnictwo w sprawie opieki zdrowotnej punkt 5B "Zgadzam się na przyjęcie wszystkich frakcji otrzymywanych z podstawowych składników krwi", co świadczy o tym, że chociaż wcześniej milcząco godzili się na zakaz, to w głębi serca oczekiwali tych zmian. Niemniej pojawiło się też dla Strażnicy inne zagrożenie – wiele osób, które poniosły szkodę w związku z wcześniejszym zakazem zaczęło myśleć o wytoczeniu Towarzystwu procesów odszkodowawczych. Trudno powiedzieć jak się to skończy, gdyż Ciało Kierownicze dokonało w międzyczasie sprytnego rozdziału siebie od instytucji pod nazwą "Towarzystwo Strażnica" i tym samym trudno ustalić winnego – zmiany opublikowało Towarzystwo, jednak jest to jedynie spółka wydawnicza, której druk zleca Ciało, nie mające już z nią żadnego fizycznego powiązania.

Co ciekawego znajdujemy z artykułach do studium w Strażnicy z 15 czerwca 2004? Jak zwykle dla bezkrytycznie myślących współwyznawców Ciało Kierownicze zaserwowało kolejną dawkę demagogicznej papki, szumnie zwaną "objawioną przez Boga prawdą" (str.18). Ale zastanowienie się nad niektórymi wyciągniętymi w Strażnicy wnioskami jeszcze bardziej pogłębia brak logiki w bezustannie modyfikowanej doktrynie o krwi oraz uwidacznia nadużycia na tekstach biblijnych, czy nawet zafałszowywanie własnych opublikowanych wypowiedzi.

Pierwszy artykuł nosi tytuł "Ceń Boży dar życia". Jest to dość karkołomne połączenie biblijnych sprawozdań związanych z zakazem przelewania i spożywania krwi, z tym, co dokonał Jezus Chrystus przez swoją zbawczą śmierć. Strażnica przytacza faktyczne i czysto fizyczne przypadki przelewania krwi (np. Kain i Abel, Prawo Noahickie, prawo dietetyczno-ceremonialne Żydów) łącząc je z duchowym i symbolicznym wymiarem przelanej przez Jezusa krwi gładzącej grzechy.

Już w 5 akapicie znajdujemy błędną i nie znajdującą poparcia w Biblii informację:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.14,15, ak.5 ***

W oświadczeniu, którego treść dotyczy wszystkich ludzi, Bóg wyjawił dodatkowe informacje o tym, jaką wartość ma w Jego oczach życie i krew. Pozwolił ludziom jeść mięso zwierzęce, ale jednocześnie zastrzegł: „Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność daję wam to wszystko. Tylko mięsa z jego duszą - jego krwią - nie wolno wam jeść” (Rodzaju 9:3, 4). (...) Czas jednak wyraźnie pokazał, że Bóg zabronił spożywania wszelkiej krwi w celu podtrzymania życia.

Czy aby na pewno? Jeśli zakaz ten rzeczywiście był ponadczasowy i dotyczył wszystkich ludzi, to jak rozumieć następujące prawo Boże przekazane przez Mojżesza?

Powtórzonego Prawa 14:21

Nie wolno wam jeść mięsa z żadnej padliny. Możesz je dać osiadłemu przybyszowi, który jest w twoich bramach, i on będzie je jadł; lub można je sprzedać cudzoziemcowi, gdyż jesteś ludem świętym dla Jehowy, swego Boga.

Czyż sama logika nie podpowiada, że gdyby Bóg na wieki miał się kurczowo trzymać zasady, by wszyscy ludzie powstrzymywali się od spożywania krwi, to dotyczyłoby to także "osiadłych przybyszów" i "cudzoziemców"? A czy Żyd znający wartość krwi w formie jaką przypisuje jej Strażnica, mógł z czystym sumieniem dawać lub sprzedawać niewykrwawione mięso padłego zwierzęcia bliźniemu, narażając go jednocześnie z całą świadomością na niezadowolenie Boże? Czy Bóg nie zaprzeczałby sam sobie?

Dochodzi tu do wciąż obowiązującego paradoksu – Świadkowie Jehowy kierują się podwójnymi normami w traktowaniu krwi jako rzeczy świętej w oczach Boga. Z jednej strony okazują wobec niej wręcz przesadny szacunek, unikając jej pod jakąkolwiek postacią, a z drugiej nie mają skrupułów sprzedawania "krwistych" potraw czy nawet przetacza krwi tzw. "ludziom ze świata":

*** The Watchtower z 15 listopada 1964, s.680-682 (Strażnica nr11 z 1966, s.22-24) ***

Izraelitom powiedziano: „Nie będziecie jeść żadnej zdechliny; przychodniowi, który jest w bramach twoich, dasz to, a jeść to będzie, albo sprzedasz cudzoziemcowi; boś ty lud święty Panu [Jehowie, NW], Bogu twemu.” (5 Mojż. 14:21) A zatem pozostaje kwestią sumienia, czy chrześcijanin pracujący w składzie będzie się zajmował wyrobami z krwią, takimi jak kaszanka, sprzedając ją osobom świeckim, które chcą za nią płacić. Sprawą osobistą jest też decyzja innego chrześcijanina, który musi rozstrzygnąć, czy będzie w sklepie chemicznym sprzedawał ludziom ze świata produkty zawierające krew albo czy ma na żądanie światowego pracodawcy rozsiewać na jego polu nawóz z zawartością krwi. Oczywiście chrześcijanin nie postąpiłby słusznie, gdyby zachęcał kogoś do wybrania raczej wyrobów zawierających krew niż wolnych od niej, i nie może bronić żadnego z niewłaściwych sposobów nabycia krwi. Co uczynić, gdy chodzi o postępowanie z takimi produktami, to musimy jednak pozostawić jako osobistą sprawę sumieniu każdego poszczególnego chrześcijanina. (...)

Chrześcijanie zatrudnieni w lecznictwie są osobiście odpowiedzialni za decyzje dotyczące ich pracy. Muszą ponosić konsekwencje swoich postanowień, zgodnie z zasadą wyrażoną w liście do Galatów 6:5. Niektórzy lekarze będący świadkami Jehowy dokonują transfuzji krwi osobom światowym na ich życzenie. Jednak nie robią tego u oddanych Bogu świadków Jehowy. Zgodnie ze słowami 5 Mojżeszowej 14:21 dawanie krwi ludziom ze świata, na ich żądanie pozostawione jest sumieniu chrześcijańskiego lekarza. Sytuacja jest podobna do tej w jakiej znajduje się chrześcijański rzeźnik lub sprzedawca, który musi zadecydować, czy może z czystym sumieniem sprzedawać wędliny z krwią osobom światowym.

Zaznaczyć należy, że owe zalecenia Ciała Kierowniczego nie zostały nigdy odwołane, zatem są wciąż obowiązujące. Dlaczego zatem w opisanych przypadkach bierze się pod uwagę precedensy z Prawa Mojżeszowego zezwalające na inne niż ogólnie przyjęte w owych czasach wykorzystywanie krwi, a zupełnie pomija się możliwość spożywania (czy medycznego używania) krwi w oparciu o Kapłańską 17:15,16? Absolutny brak konsekwencji.

Bodajże po raz pierwszy Towarzystwo Strażnica wspomina o innym poglądzie na wyjaśnienie fragmentu z Rodzaju 9:4,5:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.14, ak.5 ***

Niektórzy Żydzi wyrażają pogląd, iż ludzie nie mogą spożywać mięsa i krwi wyłącznie zwierzęcia jeszcze żyjącego.

Chociaż Strażnica wzbrania się przed uznaniem takiego poglądu, to wcale nie jest on wyssany z palca. Warto przytoczyć kilka wypowiedzi poważnych autorytetów z dziedziny znajomości kultury bliskowschodniej.

"God - A Biography", autor Jack Miles, s.286 - First Vintage Books Edition, April 1996.

W węższym znaczeniu, istoty ludzkie, które w Edenie żywiły się roślinami, otrzymały pozwolenie na zabijanie i jedzenie zwierząt, o ile nie będą ich zjadali żywcem (takie jest znaczenie nakazu z Księgi Rodzaju 9:4: "Nie wolno wam spożywać mięsa z jego krwią życia w nim")

Kim jest autor powyższej wypowiedzi? Oto kilka informacji dotyczących Jacka Milesa, zaczerpniętych ze wstępu do jego książki, która zdobyła nagrodę Pulitzera:

Jack Miles jest dyrektorem Centrum Nauk Humanistycznych przy Claremont Graduate School w pobliżu Los Angeles oraz stałym publicystą w czasopiśmie ‘The Athlantic Monthly’. Przez 10 lat, do 1995 roku, pracował jako redaktor zatwierdzający teksty oraz był członkiem rady redakcyjnej w Los Angeles Times. Były jezuita, studiował religioznawstwo zarówno na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, jak i na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Zdobył doktorat z języków Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Harvarda. W 1989 gościnnie wykładał na Uniwersytecie Kalifornijskim; w 1990 otrzymał stypendium Guggenheima, służył jako prezes National Books Critics Circle, którego w dalszym ciągu jest członkiem. Artykuły Milesa drukowane są przez wiele amerykańskich gazet, w tym New York Times, Washington Post, Boston Globe, Commonweal, Tikkun i inne. Mieszka w południowej Kalifornii z żoną i córką.

Źródła rabiniczne, jak słynny komentarz do Talmudu Rabbiego Raschi'ego (1040-1105) popierają taką interpretację. (wlb. M. Rosenbaum i dr. A. M. Silberman: Pentateuch with Targum Onkelos, Haphtaroth and Prayers for Sabbath and Rashi's Commentary: Genesis, Londyn: Shapiro, Vallentine & Co, 1946, s. 37).

Inni komentatorzy także zgadzają się z takim wyjaśnieniem i bezpośrednią interpretacją wersetów z Księgi Rodzaju 9:3,4:

Claus Westermann: "Genesis 1-11. A Commentary." Minneapolis : Augsburg Publishing House, 1984, s.464

Pierwotnie oznaczało zakaz. B. Jacob parafrazuje: 'Możesz jeść wszelkie mięso, lecz nie mięso z jego życiem'. Powszechnie akceptowane wyjaśnienie, że w zdaniu tym zabroniono spożywania krwi, nie jest właściwe, chociaż komuś może się wydawać, iż taki zakaz z niego wynika; jednak nie wyrażono tego w sposób kategoryczny.

"On Slaughter and Sacrifice, Blood and Atonement", Hebrew Union College Annual, tom XLVII, Cincinnati, s. 21

Tradycja rabiniczna rozumie tą formułę jako zakaz (dany całej ludzkości) odcinania płatów mięsa z żyjącego zwierzęcia. Niektórym spośród współczesnych ludzi interpretacja ta może wyglądać na absurdalną czy wyszukaną, ale taka praktyka pozwalała przez długi czas przechowywać mięso żywego zwierzęcia w stanie świeżym, dla późniejszej konsumpcji; co więcej, udokumentowano te praktyki w wielu częściach Afryki – pokrewna (rabiniczna) interpretacja, (zakazująca) picia krwi upuszczanej z żył żywego zwierzęcia jest powszechną praktyką u członków plemion Masajów (...) Niektóre sekty interpretują zakaz jako dotyczący transfuzji krwi.

Warto zapoznać się też z wyjaśnieniami Marcina Lutra, który w swoich komentarzach przedstawia ta sprawę tak samo. (Jaroslav Pelikan [wyd.]: Luther’s Works, tom 2, Saint Louis: Concordia Publishing House, 1960, s. 138). Identyczny wniosek formułuje także Anna Świderkówna w książce Rozmowy o Biblii na ss.81-82.

Dlaczego takie spostrzeżenie jest istotne w tych rozważaniach? Krew jest w Biblii symbolem życia i jest używana jako metafora. Tak więc np. "przelewanie krwi człowieka" jest po prostu sposobem opisującym pozbawianie kogoś życia. Pojmowanie tego w jakikolwiek inny sposób nie ma żadnego sensu. Dlatego w tym fragmencie nie odniesiono się bezpośrednio do literalnej krwi, bo gdyby było inaczej, czymś zupełnie słusznym byłoby uduszenie kogoś lub odebranie mu życia w jakikolwiek inny sposób, który nie spowodowałby dosłownego rozlania jego krwi. Podobnie ma się rzecz z "przelewaniem" krwi zwierząt.

I jeszcze jedna niekonsekwencja: Gdyby Prawo Noahickie naprawdę było wiążące zawsze i dotyczyło wszystkich ludzi, to największymi przestępcami wobec jego wymogów byliby Jezus Chrystus i apostoł Paweł, gdyż zarówno Paweł, jak Jezus pochwalali stan wolny, a jednym z punktów przymierza był nakaz pobierania się i napełniania ziemi potomstwem (Rdz 9:1,7). Zatem najwyraźniej ta część tak zwanego „wiecznotrwałego przymierza” nie jest zupełnie wiecznotrwała, i jest już nieważna i nieistotna, gdyż w Pismach Greckich o tym przymierzu się nawet nie wspomina (por. Mt 19:10-12; 1Kor 7:8). Mówiąc prawniczym językiem, kiedy jeden warunek przymierza czy kontraktu zostaje unieważniony, nie unieważnia to automatycznie innych postanowień, ale z pewnością stawia je pod znakiem zapytania i częstokroć staje się podstawą do podważenia pozostałych punktów.

Przypuśćmy jednak, że faktycznie Żydzi rozumują podobnie jak Strażnica – "Bóg zabronił spożywania wszelkiej krwi w celu podtrzymania życia". Jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że nawet w ortodoksyjnych kręgach judaistycznych nie robi się żadnego problemu w kwestiach medycznego wykorzystywania krwi, a sami ortodoksi żydowscy nie mają nic przeciwko transfuzji krwi? Czy Ciało Kierownicze dostrzegło coś, czego nie pojmują przez tysiące lat sami Żydzi, do których Jehowa skierował nakaz powstrzymywania się od spożywania krwi?

Inne wyjątki tego artykułu podkreślają wartość przebłagalnej roli krwi w ceremonialnym życiu Izraelitów oraz konsekwentnie mówią o wydanym przez Boga zakazie spożywania krwi (choć analizując Prawo Mojżeszowe dostrzegamy, że zakaz ten dotyczył wyłącznie Żydów, a nie wszystkich ludzi, jak stara się wmówić czytelnikom Strażnica).

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.14-16 ***

Bóg zabronił spożywania wszelkiej krwi w celu pod-trzymania życia. (...) "'Żadnej duszy spośród was nie wolno spożywać krwi'". Jehowa dodał, że jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik - zabije zwierzę dla mięsa, musi wylać jego krew i przykryć ją prochem. (…) Za dni Noego Bóg oznajmił, że ludzie mogą jeść mięso zwierząt, by podtrzymać własne życie, ale nie wolno im spożywać krwi.

Pomijając już to, że w Piśmie Świętym nigdzie nie znajdujemy zakazu wyrażonego słowami "nie wolno podtrzymywać życia krwią", a jedynie zakaz spożywania krwi, to zastanawiające wydaje się to, że przez ponad 50 lat do dnia dzisiejszego Strażnica nie znalazła ani jednego argumentu medycznego czy naukowego poza wypowiedzią Jean Baptiste Denysa, który żył w XVII wieku na udowodnienie, że spożywanie krwi jest równoznaczne z jej przetaczaniem. Dlaczego? Bo takiego powiązania po prostu nie ma, o czym samo Ciało Kierownicze wie doskonale:

*** Świadkowie Jehowy a kwestia krwi, 1979, 1992, s.40 ***

Dlatego niektórzy ludzie bez względu na przekonania religijne nie chcą transfuzji. W gruncie rzeczy chodzi bowiem o przeszczepienie tkanki, która w najlepszym razie tylko do pewnego stopnia odpowiada krwi biorcy.

*** Jak krew może ocalić twoje życie?, 1990, 2009, s.8 ***

Gdy lekarze przeszczepią serce, wątrobę lub inny narząd, układ odpornościowy biorcy potrafi rozpoznać taką obcą tkankę i ją odrzucić. A przecież transfuzja to też przeszczepienie tkanki.

*** Przebudźcie się! z 8 grudnia 1990, s.9 ***

Kardiochirurg Denton Cooley zaznacza: "Transfuzja krwi jest przeszczepieniem tkanki".

*** Przebudźcie się! z 22 sierpnia 1999, s.31 ***

Dr Ciril Godec, ordynator oddziału urologicznego Szpitala Klinicznego Long Island (...) pisze: "Dzisiaj krwi nie uznano by już chyba za lek, nie spełnia ona bowiem wymagań bezpieczeństwa określonych przez Urząd do spraw Żywności i Leków. Krew to jedna ze struktur organizmu; transfuzja krwi nie jest więc niczym innym jak transplantacją".

Doktor Godec podkreśla: "Transplantacja to ostateczność, którą proponuje się pacjentowi dopiero wtedy, gdy nie ma innych możliwości. Ponieważ istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia poważnych powikłań, chorego powinno się szczegółowo poinformować o wszelkich alternatywnych terapiach, zanim zostanie dokonany przeszczep".

*** Przebudźcie się! z sierpnia 2006, s.6 ***

Dyrektor jednej z placówek Szkockiej Służby Transfuzjologicznej Brian McClelland apeluje do lekarzy, by "pamiętali, iż transfuzja to przeszczep, i dlatego decyzja o jej dokonaniu nie jest błaha".

Zatem powoływanie się na zakaz spożywania krwi w celu uzasadnienia, że do owego zakazu można zaliczyć także transfuzje krwi jest po prostu nielogiczny z punktu widzenia medycyny. Transfuzja krwi nie może przecież być jednocześnie przeszczepem tkanki i pokarmem, tak samo jak zupełnie różnymi sprawami są spożywanie nerki, serca czy wątroby (ludzkiej czy zwierzęcej, bo Strażnica upiera się przy "jakiejkolwiek krwi"), a przeszczepami tych narządów.

W akapitach 8 i 9 Strażnica wprowadza kolejną półprawdę:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.15 ***

Składano także ofiary ze zwierząt. I właśnie w odniesieniu do tych ofiar Bóg oznajmił: "Dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na ołtarz, abyście dokonywali przebłagania za swe dusze, gdyż to krew dokonuje przebłagania dzięki duszy, która w niej jest. Dlatego powiedziałem synom Izraela: 'Żadnej duszy spośród was nie wolno spożywać krwi'". Jehowa dodał, że jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik - zabije zwierzę dla mięsa, musi wylać jego krew i przykryć ją prochem. Ziemia jest podnóżkiem Boga, więc wylewając na nią krew, człowiek taki uznaje fakt, iż życie wraca do jego Dawcy (Kapłańska 17:11-13; Izajasza 66:1). (...)

Krew miała odgrywać kluczową rolę w zakryciu (czyli przebłaganiu) grzechów. W okresie obowiązywania Prawa Mojżeszowego Jehowa zezwalał jedynie na to, by krew wylewano na ołtarz celem dokonania przebłagania za życie Izraelitów, którym zależało na uzyskaniu przebaczenia.

Owszem, zakaz związany z unikaniem spożywania krwi został w Prawie Mojżeszowym zarysowany dość wyraźnie. Czy jednak oznacza to, że pod żadnym pozorem krwi spożywać nie było wolno? Nie. Prawo zostawiało furtkę dla sytuacji skrajnych, zagrażających życiu człowieka.

Kapłańska 17:15,16

Jeżeli ktoś, jakaś dusza – czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz – zje jakąś padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe przewinienie.

1 Samuela 14:31-35

Tego dnia bili Filistynów od Michmasz do Ajjalon i lud bardzo się zmęczył. I lud rzucił się chciwie na łup, i brał owce oraz bydło, jak też cielęta, i zarzynał je na ziemi, i lud zabrał się do jedzenia z krwią. Powiedzieli więc Saulowi, mówiąc: "Oto lud grzeszy przeciwko Jehowie, jedząc z krwią". Wtedy rzekł: "Sprzeniewierzyliście się. Przede wszystkim przytoczcie do mnie wielki kamień". Potem Saul rzekł: "Rozproszcie się między ludem i powiedzcie im: 'Niech każdy przyprowadzi do mnie swego byka i swą owcę i tutaj zarzynajcie i jedzcie, a nie wolno wam grzeszyć przeciwko Jehowie przez jedzenie z krwią'". Toteż każdy z całego ludu przyprowadził swego byka, którego tej nocy miał pod ręką; i tam zarzynali. A Saul zbudował ołtarz Jehowie. Tak to zaczął budować ołtarze dla Jehowy.

Do tej drugiej sytuacji nawiązano w kolejnym artykule Strażnicy, gdzie napisano:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.23, ak.14 ***

Biblia stawia sprawę jasno: człowiek posłuszny Bogu nie będzie spożywać niewykrwawionego mięsa. Jest to niezmiernie ważne, bo nawet gdy w wyjątkowych okolicznościach izraelscy żołnierze zjedli takie mięso, uznano ich za winnych ciężkiego grzechu (Powtórzonego Prawa 12:15, 16; l Samuela 14:31-35). [wyróżnienie w oryginale]

Jak więc wyraźnie widać zdarzały się wyjątkowe sytuacje, kiedy pomimo wyraźnego zakazu Bożego Izraelitom zdarzało się spożywać krew. Jakie były konsekwencje takiego czynu? Czy śmierć? Nie, ceremonialna nieczystość na jeden dzień oraz ustne napomnienie, żeby szanować życzenie Jehowy w kwestii spożywania krwi. Jednakże dzisiaj, kiedy Świadek Jehowy znajdzie się w wyjątkowej sytuacji z medycznego punktu widzenia i zaakceptuje transfuzję krwi, najprawdopodobniej zostanie ukarany przez Towarzystwo i pozbawiony normalnych związków ze swoimi przyjaciółmi i członkami rodziny, którzy są Świadkami Jehowy. Postępek ten jest postrzegany jako wielki grzech zasługujący na śmierć z ręki Jehowy i wieczne potępienie, a osoby dopuszczające się go zostają wydalone ze swojego zboru.

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.20,21, ak.7 ***

Ciało kierownicze wyraźnie uznało 'powstrzymywanie się od krwi' za równie istotne, jak wystrzeganie się niemoralności płciowej czy bałwochwalstwa. A zatem ów zakaz jest sprawą bardzo ważną. Chrześcijanie, którzy dopuszczają się bałwochwalstwa lub niemoralności i nie okazują skruchy, "nie odziedziczą królestwa Bożego"; 'ich działem będzie druga śmierć' (1 Koryntian 6:9,10; Objawienie 21:8; 22:15). Zwróć uwagę na dwie skrajnie różne ewentualności: Nieposłuszeństwo wobec wskazówek Bożych co do świętości krwi może doprowadzić do wiecznej śmierci, natomiast docenianie Jezusowej ofiary może oznaczać wieczne życie.

*** The Watchtower z 1 listopada 1959, s.645 (Strażnica nr8 z 1960, s.2) ***

Dając Noemu zaraz po potopie swoje prawo Bóg wyraźnie orzekł, że życie, czyli dusza jest we krwi. Jednakże nowoczesna wiedza lekarska nie chce uznać prawa Bożego, które nakazuje poszanowanie dla świętości krwi. Nowoczesna medycyna lekceważy fakt, że ta ustawa o krwi obowiązuje po dziś dzień całą ludzkość i że za łamanie tego świętego prawa dotyczącego krwi przewidziana jest kara z ręki Bożej.

Tym sposobem zahaczamy o drugi artykuł do studium zatytułowany "Pozwól, by kierował tobą żywy Bóg". Tutaj aż roi się od prób doprowadzenia czytelnika do przekonania, że sprawy wyglądają inaczej niż mają się one w rzeczywistości.

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.19, ak.3 ***

Nawet jeśli Izraelita nie rozumiał powodów ustanowienia prawa zabraniającego dotykania zwłok, stosowanie się do niego przynosiło mu pożytek. Po pierwsze, dzięki posłuszeństwu zbliżał się do żywego Boga, a po drugie, mógł uniknąć różnych chorób (Kapłańska 5:2; 11:24). Podobnie przedstawia się sprawa Bożych wskazówek dotyczących krwi.

W tym miejscu Strażnica (być może nieświadomie) pokazuje, że spożywanie krwi należało do takiej samej kategorii przewinień, co dotykanie padliny czy zwłok. Wystarczy porównać zaproponowane w nawiasie wersety odnośnie zwłok oraz spożywania krwi.

Kapłańska 5:2

Albo gdy ktoś, jakaś dusza, dotknie czegoś nieczystego, czy to padliny nieczystego dzikiego zwierzęcia, czy padliny nieczystego zwierzęcia domowego, czy padliny nieczystego rojącego się stworzenia, chociażby to było przed nim ukryte, jest nieczysty i zawinił.

Kapłańska 11:24,25

Każdy, kto dotknie ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. I każdy, kto by niósł ich padlinę, wypierze swe szaty i będzie nieczysty aż do wieczora.

Kapłańska 17:15,16

Jeżeli ktoś, jakaś dusza – czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz – zje jakąś padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe przewinienie.

Jedyną karą była ceremonialna nieczystość oraz konieczność złożenia jakiejś drobnej ofiary zwierzęcej jako przebłaganie [taką ofiarę złożono w przypadku żołnierzy Saula – 1Sam 14:31-35]. Nigdzie nie znajdujemy wzmianki, że ktoś taki zasługiwał na śmierć czy wieczne potępienie. Nawet nazirejczyk Samson dotykał zwłok (Kpł 7:21; Lb 6:6; Sdz 14:9,19; 15:15), a Jehowa nie cofnął z tego powodu swojego błogosławieństwa od niego, a 'duch Jehowy ciągle na niego oddziaływał'. Dlaczego? Gdyż zachodziły wyjątkowe okoliczności. Ba, w wyjątkowych okolicznościach można było nawet jeść nieczyste mięso, co w innych przypadkach było niedopuszczalne (Kpł 11; Pwt 12:20-22; 15:22). Niemniej obecnie Towarzystwo Strażnica próbuje nadać tym wypowiedziom o wiele poważniejszy, śmiercionośny w skutkach sens. Jest to oczywiste nadużycie na powyższych tekstach biblijnych, przy czym ten ostatni – dotyczący spożywania niewykrwawionej padliny – jest jakby zupełnie przez Ciało Kierownicze ignorowanym precedensem, zmieniającym zupełnie obraz korzystania z krwi w sytuacjach zagrażających utracie życia przez danego człowieka.

Po kolejnym nawiązaniu do zakazu spożywania krwi znajdującym swoje echo w dekrecie apostolskim z Dziejów 15:28,29, Strażnica straszy czytelników wieczną śmiercią za coś, co dla Żydów (także apostołów) było jedynie kwestią nieczystości, po czym próbuje się znaleźć jakieś dziwaczne argumenty przeciwko medycznemu wykorzystywaniu krwi.

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.21, ak.9 ***

(...) pierwsi chrześcijanie wiedzieli, że chodzi o coś więcej [niż samo spożywanie]. Czasami krew spożywano jako lekarstwo. Tertulian zanotował, że niektórzy poganie pili świeżą krew, usiłując leczyć epilepsję. Być może używano jej także w jakiś inny sposób, by się leczyć lub podreperować zdrowie. A zatem chrześcijanie stronili też od stosowania krwi w celach "medycznych". Postępowali tak nawet wtedy, gdy mogło to zagrozić ich życiu.

Opierając się na mglistych przesłankach i spekulacjach ("czasami", "być może"), Ciało Kierownicze wyprowadza stanowczy wniosek, że pierwsi "chrześcijanie stronili od krwi". Jeżeli chodzi o spożywanie krwi, to jest w tym pewna racja. Nie ma natomiast żadnych dowodów, że wystrzegali się medycznego korzystania z krwi. A było ono wówczas dość dobrze znane, co przyznało samo Towarzystwo:

*** Aid to Bible Understanding, 1971, s.452 ***

Istnieją doniesienia, że przetaczanie krwi sięga wstecz aż do czasów starożytnych Egipcjan. Jednakże transfuzje krwi naruszały prawo Boże. - Rodz. 9:3,4; Dzieje 15:28,29.

*** Aid to Bible Understanding, 1971, s.495 ***

Starożytni Egipcjanie podejmowali także próby przetaczania krwi.

Oba powyższe cytaty zniknęły z nowej wersji leksykonu Aid to Bible Understanding czyli z Wnikliwego poznawania Pism. Dlaczego? Gdyż Ciało Kierownicze zmieniło historię transfuzji i tym samym chciało ukryć przed swoimi "owieczkami" pewną istotną rzecz. Zobaczmy:

*** Przebudźcie się! nr8 z 1987, s.12 ***

Pierwsze odnotowane w historii przetaczanie krwi miało miejsce w roku 1492. Transfuzji dokonano na papieżu Innocentym VIII.

*** Jak krew może ocalić twoje życie?, 1990, 2009, s.6 ***

Czy biblijny zakaz używania krwi obejmuje też stosowanie jej w medycynie, np. do transfuzji, które z całą pewnością nie były znane za czasów Noego, Mojżesza ani apostołów?

Do roku 1987 Towarzystwo nauczało (zresztą zgodnie z faktami), że transfuzje krwi były znane już w czasach starożytnego Egiptu. Tym samym Mojżesz, a nawet apostołowie, znali tę praktykę. Po prostu jako ludzie tamtych czasów i doskonale obznajomieni z obyczajami (Mojżesz wychowywał się na dworze faraona, Paweł był wszechstronnie wykształconym człowiekiem, a Łukasz lekarzem) musieli ją znać. A jednak nie napisali o niej nic w swoich księgach! Jedyne do czego się odnosili to spożywanie krwi. A i to wyłącznie w odniesieniu do narodu Żydowskiego, bo wobec ludzi z narodów takie obostrzenie nie wchodziło w grę.

Strażnica zmanipulowała wcześniej opublikowane fakty historyczne, usunęła je ze swoich książek i napisała historię transfuzjologii od nowa, stwarzając wrażenie, że w Biblii nie mogło być mowy o transfuzji gdyż była ona ówczesnym ludziom nieznana. A skoro tak, to obecne nauczanie o krwi należy wiązać z jej spożywaniem. Jest to rzecz jasna grube nadużycie względem tekstu biblijnego i obnaża zakłamanie CK w tym temacie.

W omawianych artykułach Towarzystwo Strażnica znowu jawi się światu jako ostateczny autorytet i arbiter w sprawach medycznych. Doskonale udokumentowane są szarlatańskie pomysły Strażnicy na unikanie w celach "zdrowotnych" korzystania z aluminiowych naczyń, przyjmowania szczepień, transplantacji narządów albo zachwalane na łamach Złotego Wieku cudowne diety przedłużające młodość i życie czy niezwykle właściwości elektronicznego Radio Biola, które wprowadzało organizm w pozytywne wibracje dodając użytkownikom wigoru i wypędzając z nich wszelkie choroby.

Teraz znowu widzimy próby łączenia niedorzecznych z dzisiejszego punktu widzenia poglądów "pogan" ze współczesną wiedzą medyczną na temat krwi. Czy fakt, że ówczesna wiedza medyczna była na tak żenująco niskim poziomie powinien wystarczyć, by podpierać się owymi wyobrażeniami o "leczniczych" właściwościach krwi do zakazu jej używania w XXI wieku? Przecież obecnie powszechnie wiadomo, że spożywanie krwi nie niesie ze sobą jakichkolwiek korzyści zdrowotnych, ale jest tak w wypadku wprowadzenia jej bezpośrednio do krwiobiegu chorej osoby.

Być może łatwiej byłoby Strażnicy uzasadnić swoje twierdzenia, gdyby znalazła chociaż jednego współczesnego lekarza, który wyraziłby opinię, że transfuzja krwi jest w całej rozciągłości odpowiednikiem spożywania krwi. Ale nie znajdzie się nikt taki, gdyż przy obecnej wiedzy naukowej wygłaszanie takich poglądów byłoby niedorzecznością tego rodzaju, co upieranie się, że "picie świeżej krwi leczy epilepsję". Ciekawe, na ile świadomie WTS lekceważy te fakty. Poza tym, skąd CK z taką stanowczością wie, że "chrześcijanie stronili też od stosowania krwi w celach 'medycznych'"? Wspomniany Tertulian pisał jedynie o unikaniu spożywania krwi, natomiast nie istnieją żadne przekazy odnośnie praktyk medycznych wśród pierwszych chrześcijan. Są to jedynie domysły, z których Strażnica uczyniła pewnik.

Następnym nadużyciem jest "drobne" niedopowiedzenie faktów odnośnie dopuszczalnych wśród ŚJ frakcji krwi:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.22, ak.12 ***

We wspomnianym artykule medycznym ["The Journal of the American Medical Association" z 27 listopada 1981 roku; przedrukowany w broszurze "Jak krew może ocalić twoje życie?", strony 27-29] napisano też: "Poglądy religijne Świadków nie wykluczają jednak całkowicie używania takich komponentów [mniejszych frakcji], jak albuminy, immunoglobuliny i czynniki krzepnięcia krwi. Każdy Świadek musi sam zadecydować, czy zechce je przyjąć". Od roku 1981 wyizolowano i wprowadzono do użytku wiele frakcji (uzyskiwanych z czterech głównych składników krwi). Dlatego pomocne informacje na ten temat zamieszczono na łamach Strażnicy z 15 czerwca 2000 roku, w artykule z serii "Pytania czytelników". Z myślą o milionach dzisiejszych czytelników został on przedrukowany na stronach od 29 do 31 niniejszego numeru. Zawiera szczegółowe i przemyślane argumenty, które jak łatwo zauważyć, pozostają w zgodzie z artykułem z roku 1981.

Co w tej wypowiedzi jest nie tak? Otóż chociaż przyznano, że "od roku 1981 wyizolowano i wprowadzono do użytku wiele frakcji", to nie wspomniano, że na bazie tych rewelacyjnych "szczegółowych i przemyślanych argumentów", którymi Towarzystwo rzekomo kieruje się od roku 1981 nie pozwalało ono przez całe lata na inne niż wspomniane tutaj frakcje krwi. Zapewne przez nieuwagę zapomniano wspomnieć też, że przed rokiem 1981 Strażnica zabraniała niemal wszystkiego, co w jakikolwiek sposób miało związek z krwią.

*** The Watchtower z 15 lutego 1963 roku, s.124 (Strażnica nr2 z 1964, s.9) ***

Chrześcijanin (...) potrzebuje tylko zapytać lekarza: "Z czego wytworzona jest plazma?" "Z czego wytwarza się czerwone krwinki?" "Skąd pochodzi ta substancja?" Jeśli odpowiedź brzmi: "Ona pochodzi z krwi" lub "zachodzi we krwi", wtedy chrześcijanin dokładnie wie, co ma czynić, gdyż zasadzie tej podlega nie tylko krew jako taka, lecz też wszystko, co z krwi jest wytwarzane.

Obecne poglądy na frakcje krwi zostały zilustrowane w ramce na stronie 22:

Jak widać, Strażnica próbuje wmówić swoim współbraciom, że poglądy Boga [bo przecież wyłącznie Jego zdanie Strażnica oznajmia "prawdziwym chrześcijanom"] ulegały stopniowym przeobrażeniom – od zupełnego zakazu do dopuszczenia wszystkich frakcji wyizolowanych z krwi. Przyglądając się powyższej ramce nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Ciało Kierownicze tak dalece upiera się przy zakazie krwi, iż nie dostrzega ewidentnych śmieszności swoich obecnych zaleceń. Posłużmy się przykładem: Lekarz ze względu na chorobę serca zaleca swojemu pacjentowi wstrzymywanie się od szkodliwej diety, np. do hamburgerów. Mówi: "Hamburgera jeść pan nie będzie, bo źle się panu powiedzie". Ale pacjent myśli sobie: "Każdy składnik hamburgera mimo wszystko niesie ze sobą jakieś korzyści dla mojego organizmu. Więc będę jadł poszczególne składniki osobno. Najpierw samą bułkę, potem kotleta, pomidorka, ser, cebulę, sos..." Czy zastosował się do zaleceń lekarza? Oczywiście. Hamburgera nie zjadł. Ale czy takie było przesłanie lekarskiego zalecenia? A gdyby lekarz powiedział, że hamburger jako całość (bez rozgraniczania na poszczególne składniki) jest zabroniony, to sprawa staje się poważniejsza. A przecież tak się ma sprawa z krwią. Bóg mówi o niej jako o całości, a nie o składnikach.

Wykorzystajmy tu podobny przykład oparty na Prawie Mojżeszowym.

Kapłańska 11:7,8

Również świnia, ponieważ ma rozdzielone kopyto i rozwidloną racicę, ale nie przeżuwa pokarmu. Jest dla was nieczysta. Nie wolno wam jeść niczego z ich mięsa i nie wolno wam dotykać ich padliny. Są dla was nieczyste.

Bóg zabronił w Prawie jedzenia pewnych rodzajów mięsa, np. wieprzowiny, uznając je za nieczyste. Co ciekawe, w Prawie Noahickim wyraził się zupełnie inaczej: "Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność daję wam to wszystko" (Rdz 9:4). Ale pomijając tą pozorną sprzeczność pomyślmy co by się stało, gdyby Izraelita rozumował podobnie jak obecnie Ciało Kierownicze? Czy mógłby sobie pomyśleć, że wolno mu obejść ten zakaz gotując sobie np. zupę ogonową? Przecież to był tylko "drobny składnik" świni. A może mógł sobie pozwolić na salceson z głowizny? To tylko odpadki, nie będące samą zabronioną świnią. Co powiedzieć o galarecie z nóżek wieprzowych? Tutaj nawet można samo mięso wyjąć i delektować się efektem końcowym, czyli wspomnianą galaretą. Czy nie dostrzegamy tu podobieństwa do obecnego stanowiska wobec krwi prezentowanego przez Strażnicę?

Jehowa Bóg powiedział wyraźnie: "Nie wolno jeść NICZEGO ze świni", tak jak powiedział: "Jeśli jakiś człowiek z domu Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, spożywa jakąkolwiek krew, to zwrócę swe oblicze przeciw duszy, która spożywa krew; i niechybnie zgładzę go spośród jego ludu" (Kpł 17:10). Tak samo jak obłudne byłoby w przypadku Izraelity szukanie "kruczków" w nakazie wstrzymywania się od wieprzowiny, tak obłudne jest aktualne stanowisko Towarzystwa w sprawie krwi i jej frakcji, przy jednoczesnym powoływaniu się na zasady z Prawa Mojżeszowego, dopuszczającego przecież jednak możliwość spożywania zarówno padliny i krwi, kiedy zachodziły wyjątkowe okoliczności (Kpł 17:15).

Jednak najbardziej samobójcza wypowiedź WTS przeciwko swojej aktualnej polityce wobec krwi znajduje się w książce Prawda oraz w wydanym przez Towarzystwo Piśmie Świętym w Przekładzie Nowego Świata:

*** Prawda, która prowadzi do życia wiecznego, 1968, 1970, s.167 ***

Niektórzy mogą twierdzić, że transfuzja krwi to nie to samo co "jedzenie" krwi. Czy jednak nie zdarza się, że pacjenta, który nie może przyjmować pożywienia doustnie, lekarze często odżywiają w taki sam sposób, jak się przetacza krew? Zbadaj dokładnie odnośne wersety biblijne i zwróć uwagę na to, że każą one 'wstrzymywać się od krwi' i 'wystrzegać się krwi' (Dzieje Apostolskie 15:20,29, NP). Co to znaczy? Przypuśćmy, że na polecenie lekarza miałbyś się wystrzegać alkoholu; czy to by oznaczało, że nie wolno ci jedynie pić alkoholu, natomiast możesz przetaczać go sobie prosto do żył? Taki pogląd byłby nierozsądny. Tak samo 'wystrzeganie się krwi' oznacza nieprzyjmowanie jej w ogóle do organizmu.

Zgodnie z tą sugestią zbadajmy inne niż proponowane w literaturze Strażnicy wersety odnoszące się do "wstrzymywania się" lub "wystrzegania się" czegoś. Według Wielkiego słownika grecko-polskiego Nowego Testamentu użyty w Dziejach Apostolskich zwrot a•pe'che•stai (łac.: ab•sti'ne•ant) - "wstrzymywać się" - wywodzi się ze słowa a•pe'cho, które zasadniczo oznacza "trzymać się z dala od kogoś, czegoś; unikać kogoś, czegoś". Wyraz ten w takim właśnie kontekście znaczeniowym znajdujemy w Dziejach 15:20,29; 1 Tesaloniczan 4:3; 5:22; 1 Tymoteusza 4:3 oraz w 1 Piotra 2:11.

Dzieje 15:20,29

Trzeba im napisać, by się powstrzymywali (a•pe'che•stai) od rzeczy splugawionych przez bożki i od rozpusty, i od tego, co uduszone, i od krwi. (...) macie powstrzymywać się (a•pe'che•stai) od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi!

1 Tesaloniczan 4:3

Albowiem to jest wolą Bożą: wasze uświęcenie, abyście się powstrzymywali (a•pe'che•stai) od rozpusty.

1 Tesaloniczan 5:22

Powstrzymujcie się (a•pe'che•ste) od wszelkiej formy niegodziwości.

1 Tymoteusza 4:3

Zabraniających zawierania związków małżeńskich, nakazujących powstrzymywać się (a•pe'che•stai) od pokarmów, które Bóg stworzył, aby były spożywane z dziękczynieniem przez tych, którzy mają wiarę i dokładnie znają prawdę.

1 Piotra 2:11

Umiłowani, usilnie zachęcam was jako przybyszy i tymczasowych osiedleńców, abyście się powstrzymywali (a•pe'che•stai) od cielesnych pragnień, które toczą bój przeciwko duszy.

Dostrzegamy więc, że pisarze chrześcijańscy konsekwentnie używają słowa a•pe'che•stai w sensie zupełnego, całkowitego wstrzymywania się od jakichś czynności czy zachowań. Nie można przecież rozdzielić "rozpusty", "niegodziwości" czy "cielesnych pragnień" na mniejsze lub większe części składowe. Chrześcijanie mają się ich wystrzegać w sensie absolutnym. I takie samo zrozumienie odnosi się do "wystrzegania się krwi" (jeśli chcemy być konsekwentni w tym rozumowaniu).

W Piśmie Świętym znajduje się jeszcze jeden bliskoznaczny "wstrzymywaniu się" wyraz, który tłumacze już od wieków traktują wymiennie z a•pe'che•stai. Najstarszy grecki przekład Pism Hebrajskich, Septuaginta, oddaje go zwrotem a•gnis'te•setai, który kryje w sobie myśl o "czynieniu kogoś lub coś nieskalanym, oczyszczonym, wolnym od czegoś". Niemniej w określonym kontekście słowo to tłumaczone jest na "wstrzymywać się", "powstrzymać się", "odseparować się", "trzymać się z dala". Najlepszym chyba z punktu widzenia naszych rozważań jest fragment z Księgi Liczb:

Liczb 6:2-4

Przemów do synów Izraela i powiedz im: 'Jeżeli jakiś mężczyzna lub jakaś kobieta złoży szczególny ślub, że będzie żyć dla Jehowy jako nazirejczyk, to ma się powstrzymywać (a•gnis'te•setai) od wina i odurzającego napoju. Nie ma pić octu z wina ani octu z odurzającego napoju, ani nie ma pić żadnego płynu uzyskanego z winogron; nie ma też jeść winogron — ani świeżych, ani suszonych. Przez wszystkie dni swego nazireatu nie ma jeść niczego zrobionego z latorośli winnej, od niedojrzałych winogron aż do łupin'.

Łacińska Wulgata wstawia tu słowo abstinebunt, bardzo zbieżne ze słowem abstineatis, jakie znajdujemy w Dziejach 15:29. Pewien współczesny przekład grecki podaje w tym miejscu "być wstrzemięźliwym, zachować wstrzemięźliwość" (Modern Greek Bible). Podobnie wyrażono się w ważnych przekładach żydowskich, takich jak JPS Tanakh (1985), czy w dokonanym przez Jewish Publication Society OT (1917): "he shall abstain from wine" ("będzie powstrzymywał się od wina"). Ten sam sens zawierają takie przekłady Biblii z "najwyższej półki", jak: The Douay-Rheims American Edition (1899), French Version Darby (1885), Unrevidierte Elberfelder (1905), English Stanard Version (2001), King James Version (1611/1769), Luther Bibel (1912), Young's Literal Translation (1862/1898), American Standard Version (1901), The Bible In Basic English (1949/1964), The New Jerusalem Bible, New International Version i wiele innych oraz większość przekładów polskojęzycznych.

Księga Liczb 6:2-4 jest o tyle dla nas istotna, że pokazuje w całej rozciągłości co oznacza "powstrzymywanie się" od czegoś z biblijnego punktu widzenia. Chodzi o unikanie wszystkiego, czego w danym wypadku zabrania Bóg. Dla nazirejczyka "powstrzymywanie się" od wina rozciągało się na wszystko co z winem miało jakikolwiek związek, a więc na same winogrona, soki, ocet winny, napoje alkoholowe czy rodzynki. Nie było mniejszych czy większych "produktów wino-pochodnych", tak samo jak "powstrzymywanie się" od krwi w całym biblijnym kontekście słów a•pe'che•stai oraz a•gnis'te•setai z Liczb 6:3 zasadniczo nie dopuszcza do spożywania mniejszych czy większych "produktów krwiopochodnych".

Moglibyśmy także powołać się na trzeci wyjątek z Prawa Mojżeszowego w podobny sposób obalający zasadność wybiorczego stosowania się przez WTS do korzystania z krwi, mianowicie zakazu spożywania "żadnego tłuszczu" który umieszczony jest w tej samej linijce (lub zaraz obok), co zakaz jedzenia "żadnej krwi" (Kpł 3:17; 7:22-27), ale ograniczymy się do tego, co już napisano.

A zatem albo uznajemy, że zakaz dotyczy bezwzględnie „jakiejkolwiek krwi” i powstrzymujemy się od niej całkowicie, albo uznajemy, iż sytuacje zagrażające zdrowiu lub życiu człowieka pozwalają dopuścić do użytku inne niż „tradycyjne” wykorzystanie krwi, gdyż w przeciwnym wypadku dochodzi do kolosalnych niekonsekwencji i wzajemnie wykluczających się wypowiedzi. Bóg w Prawie Mojżeszowym upiera się przy opcji drugiej. Strażnica jednak wie lepiej.

Nie przeszkadza to Ciału Kierowniczemu w zawoalowanym powoływaniu się na wspomniany precedens z Kapłańskiej 17:15, kiedy pisze:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.23,24, ak.16 ***

Jeszcze inni godzą się na zastrzyki z białkiem wyodrębnionym z osocza, by zwalczyć chorobę lub zneutralizować jad węża, chociaż odmówiliby zgody na przyjęcie pozostałych drobnych frakcji.

Oto szczyt obłudy! Kiedy w grę wchodzi zagrożenie życia po ukąszeniu jadowitego węża, wtedy jest rzeczą zrozumiałą, że sumienie może pozwolić komuś na przyjęcie frakcji krwi by ratować życie, ale w innych przypadkach ktoś taki jest orędownikiem całkowitego wystrzegania się krwi. No tak, kiedy śmierć zagląda w oczy wszystko wygląda zupełnie inaczej... Ale co wtedy, kiedy zagrożenie dla życia stanowi nie jad węża, ale masywny krwotok w następstwie wypadku? Czy Strażnica stosuje do tego jednakową miarę? Otóż nie:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.29,30 ***

Świadkowie Jehowy uważają, że przyjęcie krwi pełnej bądź któregoś z jej czterech podstawowych składników stanowi pogwałcenie prawa Bożego.

Inną kwestią, którą warto poruszyć jest wręcz bezczelna wprowadzająca w błąd młodszych i mniej wnikliwych czytelników Strażnicy wypowiedź:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, s.23, ak.15 ***

Skoro Bóg nie nakreślił konkretnej metody postępowania, to może byłoby najlepiej, gdyby Żydzi nadsyłali mnóstwo pytań do jakiejś rady złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie każdego przypadku? Zwyczaj taki rzeczywiście upowszechnił się w judaizmie, ale Jehowa na szczęście nie zalecił swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania decyzji w kwestii krwi.

Czyżby redaktorzy Strażnicy zapomnieli już o 50 latach właśnie takiego postępowania? Dziesiątki pytań i drobiazgowych odpowiedzi na temat korzystania z krwi w każdej dziedzinie życia pojawiały się od 1951 roku w wielu wydaniach Strażnicy, Przebudźcie się! i innych wydawnictwach. Żeby nie być gołosłownym, przytoczmy kilka przykładów.

ŚJ są zobligowani przepytać swojego rzeźnika, jeśli zachodzi najmniejsze podejrzenie, iż kupione mięso pochodzi z niewłaściwie wykrwawionego zwierzęcia. Dalej, jakich terminów używa się w odniesieniu do produktów z krwią w ich okolicy, a w razie wątpliwości upewnić się u producenta (The Watchower z 1 listopada 1961, s.669 [Strażnica nr4 z 1967, s.12]).

ŚJ muszą upewniać się czy należycie wykrwawiono ryby i owady. Padło pytanie: "Jak przyrządzać ryby i owady, aby je można było jeść, nie naruszając przy tym biblijnego nakazu o powstrzymywaniu się od spożywania krwi?" (The Watchower z 1 listopada 1961, s.669 [Strażnica nr3 z 1962, s.14]).

ŚJ nie mogą karmić swoich zwierząt domowych pokarmem zawierającym krew, a nawet pozwolić by zwierzakowi przetoczono krew. Rozważono takie kwestie: "Czy chrześcijanin, który pozwoliłby weterynarzowi przetoczyć krew zwierzęciu domowemu, postąpiłby niezgodnie z Pismem świętym? Czy chrześcijanin może podawać zwierzętom karmę, która przypuszczalnie zawiera krew? Czy wolno stosować nawozy sztuczne zawierające krew?" (The Watchtower z 15 lutego 1964, s.127 [Strażnica nr17 z 1965, s.12]).

ŚJ po raz kolejny zostali pouczeni, że należy usuwać zauważone grudki krwi podczas przyrządzania ryb (The Watchtower z 1 kwietnia 1973, s.224 [Strażnica nr12 z 1974, s.24]).

Gdyby ŚJ był właścicielem sklepu, to nie powinien sprzedawać produktów zawierających krew (The Watchtower z 15 lipca 1982, s.26 [Strażnica nr22 z 1982, s.16]).

ŚJ nie wolno używać nawozów zawierających krew (The Watchtower z 15 października 1981, s.31 [Strażnica nr 1 z 1983 roku, s. 31]).

ŚJ nie wolno pozwalać sobie na karmienie pijawek własną krwią (The Watchtower z 15 czerwca 1982, s.31 [Strażnica nr15 z 1983, s.23]).

ŚJ nie mogą przechowywać swojej własnej krwi przed operacją (Strażnica z 1 marca 1989, s.31).

ŚJ w żaden sposób nie mogą godzić się na to, aby po porodzie szpital zachowywał łożysko i pępowinę, w celu odzyskania zawartych w nich składników krwi (Strażnica z 1 lutego 1997, s.29).

W Strażnicy nr6 z 1962 roku w związku z rozpatrywaniem kwestii krwi podano takie szczegóły, na które trzeba zwracać uwagę, jak: spożywanie świeżej krwi, krwi dodawanej do potraw i zup czy słodyczy, padliny lub niewykrwawionego należycie mięsa, zwracanie uwagi na parówki, konserwy, hamburgery, ciastka i chleb mogące zawierać drobne składniki krwi, a także na cały szereg lekarstw. Z kolei w Strażnicy nr11 z 1966 roku napisano:

*** The Watchtower z 15 listopada 1964, ss.680-682 (Strażnica nr11 z 1966, s.22-24) ***

Krew bywa stosowana nie tylko we współczesnej praktyce medycznej; z rożnych doniesień wynika, że jest teraz używana w rozmaitych produktach, jak spoiwa do produkcji sklejek, płyt wiórowych, twardych płyt pilśniowych, kapsli do butelek, mebli oraz instrumentów muzycznych. Krew jest także używana przy polimeryzacji składników gumy, do lepów owadobójczych, do osadzania się zawiesin przy przemysłowej obróbce odpadków, do oczyszczania wody (w przemyśle papierniczym), oczyszczania uranu, jako środek pianotwórczy do lekkiego betonu, przeciwpożarowy środek pianotwórczy, czynnik klarujący wino; przy produkcji papieru; jako powłoki i spoiwa, koagulatory oraz klejonki; nadto zamiast kazeiny w emulsjach lateksowych, przy emuglowaniu asfaltu, do mieszanki korkowej, w roztworach do płyt fotochemigraficznych, do czynności wykończeniowych przy obróbce skóry, w wodoodpornym spoiwie barwnikowym, do drukowania wzorów na bawełnie, w nawozach sztucznych, paszach zwierzęcych oraz w produkcji aminokwasów, takich jak na przykład histydyna i histamina. Prawdopodobnie w przyszłości znane się staną jeszcze dalsze zastosowania krwi. W świecie korzysta się z krwi na różne sposoby, lecz żaden z nich nie odpowiada biblijnej metodzie postępowania z krwią, która ma być wylana na ziemię.

Na przestrzeni lat Ciało Kierownicze mnóstwo razy szczegółowo wypowiadało się na temat zastosowania krwi w przemyśle spożywczym i przetwórczym (w latach 70-tych pojawiały się wręcz całe spisy wyrobów spożywczych zawierających krew), opublikowało wiele artykułów odnośnie korzystania ze szczepionek, surowic czy składników krwi. W literaturze WTS znajdujemy tez kilka materiałów szczegółowo opisujących, jak powinien reagować chrześcijanin na wykorzystanie krwi autologicznej (swojej) lub allogenicznej (obcej), np. Strażnica nr21 z 1960, Strażnica nr5 z 1979, Strażnica z 15 sierpnia 1989 czy Strażnica z 15 października 2000. Przykładów można by mnożyć w nieskończoność.

Zatem twierdzenie, że ludzie traktujący wielbienie Jehowy formalistycznie mają tendencje do "nadsyłania mnóstwa pytań do jakiejś rady złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie każdego przypadku", chociaż "Jehowa na szczęście nie zalecił swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania decyzji w kwestii krwi", jest w przypadku Towarzystwa Strażnica klasycznym przykładem nie liczenia się ze swoimi czytelnikami i ewidentną hipokryzją.

I jeszcze jedna rzecz, jaka rzuca się w oczy podczas lektury tych artykułów – winą za wszystkie dotychczasowe i obecne poglądy w kwestii krwi obarcza się Boga. To On objawia swoją wolę, raz tak, raz inaczej. Ciało Kierownicze nie ponosi żadnej odpowiedzialności. I chociaż o zmianach w rozumowaniu nie wspomina się bezpośrednio, to wyraźnie odczuwa się to podczas czytania na przykład takich sformułowań:

*** Strażnica z 15 czerwca 2004, ss.14-19 ***

Zgodnie z Księgą Przysłów 23:22 musimy więc chętnie słuchać Boga, starać się zrozumieć Jego pogląd na życie i nim się kierować, odrzucając inne opinie. (...) Bóg zabronił ludziom robić niewłaściwy użytek z krwi (...) Ta objawiona przez Boga prawda pozwala nam objąć myślą wszystkie niezwykłe aspekty tego, co Biblia mówi o krwi - dlaczego Bóg zapatruje się na nią tak, a nie inaczej, co my sami powinniśmy o niej myśleć i dlaczego należy respektować nałożone przez Niego ograniczenia co do jej używania. (...) Krew ma zatem w oczach Boga wyjątkowe znaczenie. Powinniśmy się na nią zapatrywać podobnie. Stwórca, który tak bardzo ceni życie, ma prawo określać, co ludzie mogą, a czego nie mogą czynić z krwią. (...) Ponieważ Jehowa przejawia tak wielką troskę o nasze życie, mamy podstawy, by polegać na Jego kierownictwie (Psalm 147:8; Mateusza 5:45). Ale nie wszyscy naprawdę Mu ufają - zwłaszcza gdy natkną się w Biblii na polecenie, którego nie rozumieją lub które wydaje im się nazbyt ograniczające. Niemniej poleganie na Jehowie świadczy o mądrości.

Nie jest to wcale nowy pogląd, ale jak widać jest na tyle wygodny przy częstych zmianach "nowych świateł", że cieszy się powodzeniem do dziś:

*** The Watchtower z 15 lipca 1961, s.434 (Strażnica nr15 z 1965, s.11) ***

To Jego [Jehowy] duch kierował wszystkimi tymi poczynaniami, włącznie z zajęciem przez sam tylko lud Boży stanowiska przeciw silnie okopanym zwolennikom transfuzji krwi. Bez kierownictwa ducha Bożego na pewno nie byłoby możliwe stawić czoło gwałtownemu naporowi kpiny i szyderstwa oraz „rad” życzliwych krewnych czy poważanych autorytetów medycznych, usiłujących wyperswadować tę postawę. Nie, tak nieugiętego obstawania przy świętości krwi nie da się przypisać jedynie ludzkiemu rozumowaniu i przewodnictwu. Cała chwała i uznanie należy się kierownictwu ducha Jehowy.

Ciało Kierownicze po raz kolejny udowadnia zupełną ignorancję faktów z dziedziny nauki i medycyny odnośnie zupełnego braku związku pomiędzy spożywaniem krwi a transfuzją krwi. Swoje "rewelacje" przypisują Bogu i w konsekwencji Jego obciążają śmiercią niewinnych ofiar, w tym tysięcy bezbronnych dzieci. Z jednej strony powołano do istnienia Służbę Informacji o Szpitalach, której pracownicy pieczołowicie czytają, analizują i gromadzą materiały na temat nowoczesnych metod leczenia bez krwi, a z drugiej świadomie wprowadzają w błąd miliony szczerych chrześcijan, zabraniając im ratowania życia wbrew wersetom, na które sami się powołują.

Miejmy nadzieję, że osoby trzeźwo myślące i rzeczywiście "pozwalające, by kierował nimi Bóg" dostrzegą te rażące niekonsekwencje, sprzeczności i manipulacje, i nie pozwolą by wpływ na kwestie dotyczące życia i śmierci ich samych i ich rodzin podejmowała grupa szarlatanów z Brooklynu.