Zmartwychwstanie odwołane - pomazańcy wracają do grobów!

autor: Marek Boczkowski

 

Kwestia zmartwychwstania to jedna z podstawowych nauk Pisma Świętego (Hebrajczyków 6:1,2). Nic zatem dziwnego, że Świadkowie Jehowy poświęcali zawsze temu zagadnieniu sporo miejsca w swojej literaturze. I tak jak w wielu innych sprawach, także tematyka zmartwychwstania często stawała się przedmiotem mnóstwa spekulacji Towarzystwa Strażnica i jego Ciała Kierowniczego.

 

O ile co do samej formy, czy sposobu zmartwychwstania niebiańskiego Świadkowie Jehowy mają dość solidny materiał biblijny na poparcie swoich nauk, o tyle kontrowersje wzbudza zawsze ilość tych osób oraz daty, jakie się temu wydarzeniu przypisuje. U zarania ich działalności nauczano, iż istnieją dwie klasy niebiańskie: "maluczkie stadko" (144 000) oraz "wielka kompania" (11 840 000 osób), i że wszyscy oni będą wskrzeszani od 1878 roku (Dokonana Tajemnica, 1917, ss.119,120). Na przestrzeni kolejnych stu lat datowanie zmartwychwstania przez Strażnicę kilkakrotnie ulegało zmianom, co sprawiało komiczne wrażenie, iż już wzbudzeni do życia pomazańcy musieli powrócić do grobów i poczekać na kolejną datę ustaloną przez Ciało Kierownicze Świadków Jehowy. I ta wędrówka z ziemi do nieba, a potem znowu na ziemię i ponownie do nieba wydaje się nie mieć końca.

W poniższym artykule prześledzimy te zmiany, zapoznamy się z wysuwanymi przez Ciało Kierownicze argumentami (zawsze biblijnymi) oraz skonfrontujemy je z wypowiedziami Pisma Świętego.

Podłoże

Podstawą ustalania przez Świadków Jehowy (a wcześniej Badaczy Pisma Świętego) daty zmartwychwstania niebiańskiego była data paruzji Jezusa czyli jego powtórnego przyjścia bądź obecności. Co prawda, Świadkowie rozróżniają i niekiedy rozgraniczają te dwa terminy biblijne, jednak bardzo często są one u nich zbieżne. Kiedy już pozornie uda im się ową datę ustalić, to posiłkują się następującym fragmentem Biblii:

1 Tesaloniczan 4:14-17

Bo jeśli wierzymy, że Jezus umarł i znowu powstał, to tak samo tych, którzy zapadli w sen śmierci przez Jezusa Bóg przyprowadzi wraz z nim. Albowiem to mówimy wam na podstawie słowa Jehowy, że my, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu aż do obecności Pana, w żaden sposób nie wyprzedzimy tych, którzy zapadli w sen śmierci; ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi. Potem my, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu, będziemy wraz z nimi porwani w obłokach, aby spotkać Pana w powietrzu; i tak zawsze będziemy z Panem.

Istotny jest tutaj zwrot "aż do obecności Pana", gdyż stanowi klucz do wyliczanek serwowanych przez Towarzystwo Strażnica swoim zwolennikom. Jeżeli uda się obliczyć początek "obecności Pana", to bez trudu można wyliczyć czas, kiedy miało nastąpić powszechne zmartwychwstanie do nieba. I tak też czyniono.

*** The Watchtower z 15 kwietnia 1975, s.256 [Strażnica nr13 z 1976, s.24] ***

Tak więc Paweł w Liście 1 do Tesaloniczan 4:13-18 podawał w sumie następującą, dodającą otuchy wiadomość: Namaszczeni chrześcijanie, którzy umrą przed rozpoczęciem się obecności Pana, będą spali w śmierci. Kiedy ta oczekiwana obecność nastanie, będą wzbudzeni do życia niebiańskiego jako nieśmiertelne stworzenia duchowe.

Z grubsza rzecz biorąc, wszystko wyglądało logicznie i miało uzasadnienie biblijne. Jednak problemem było ustalenie daty obecności Pana i tego, czy była ona tożsama ze zstąpieniem Pana z nieba.

Zmartwychwstanie w 1875

W roku 1877 Charles Taze Russell wspólnie z Nelsonem H. Barbourem wydał książkę Three Worlds, and the Harvest of This World (Trzy światy i żniwo tego świata). Obiektywnie przyznać trzeba, iż w owym czasie Russell nie miał jeszcze dokładnie sprecyzowanych poglądów na różne szczegóły chrześcijańskiej doktryny, jednak w kwestii zmartwychwstania wyraził się dość stanowczo:

*** Three Worlds, and the Harvest of This World, 1877, s.108 ***

Zmartwychwstanie. Teraz zamierzamy wykazać, że czas był odpowiedni, i dlatego zmartwychwstanie rozpoczęło się wiosną 1875 roku. Nie chodzi o zmartwychwstanie ogromnej masy ludzkości, która będzie wskrzeszona w ciele, w ziemskim, zmysłowym czyli zwierzęcym ciele, lecz o zmartwychwstanie tych, u których "bywa wsiane ciało cielesne, a będzie wzbudzone ciało duchowne", i dlatego jest niewidzialne dla nas, jak aniołowie, albo jak sam Chrystus.

Na stronach 123 i 124 tejże książki Russell i Barbour podają nawet dokładny dzień rozpoczęcia się niebiańskiego zmartwychwstania, mianowicie 14 lutego 1875 roku.

Autorzy Trzech światów za pomocą skomplikowanych paraboli i wyliczeń uzasadniali czytelnikom, iż "wtóra obecność" Chrystusa rozpoczęła się w październiku 1874 roku i od tego czasu przez kolejne trzy i pół roku miała nastąpić "restytucja" i "żniwo", a punktem kulminacyjnym miało być "pochwycenie w obłoki" w 1878 r. żyjących jeszcze wiernych chrześcijan. W tymże właśnie okresie umiejscowili zmartwychwstanie niebiańskie.

Pamiętać należy, że pierwsze "klasy biblijne" Badaczy Pisma Świętego pod kierownictwem Russella powstały w 1870 roku (7 lat wcześniej, niż opublikowano książkę Trzy Światy), zatem z powodzeniem można przyjąć, iż pogląd na rok 1875 był wśród nich ogólnie akceptowany i nauczany.

Nawet po rozstaniu z Barbourem Russell i jego zwolennicy jeszcze przez wiele lat podtrzymywali powyższe zrozumienie. Na przykład w Strażnicy Syjońskiej z sierpnia 1880 roku na stronie 2 podano wiele argumentów, które wegług nich świadczyły o "restytucji", jaka dokonywała sie od roku 1875, a w wydanym w 1881 roku dodatku do Strażnicy zatytułowanym Pokarm dla myślących chrześcijan ponownie zwrócono uwagę na tzw. "dyspensacje" (czyli równoległości), w których pojawia się okres 1874-1878 jako "czas żniwa" w niemal identycznym ujęciu co w książce Three Worlds.

Zmartwychwstanie w 1878

Podczas mowy pogrzebowej, kiedy żegnano Charlesa Russella, jego najbliżsi współpracownicy dawali głęboki wyraz temu, że Russell jest już w niebie. Oto fragment wypowiedzi J. Rutherforda:

*** The Watch Tower z 1 grudnia 1916, s.374 [Strażnica z grudnia 1916, s.21] ***

Dziś wieczór widzimy milczące w śmierci ciało, które tak wiernie służyło, aż do końca. Lecz według słów apostoła Pawła on nie jest umarłym! "Oto tajemnicę wam powiadam: nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy przemienieni będziemy, w okamgnieniu." (1 Kor. 15:51,52.) Słowo Boże mówi nam, że zmartwychwstanie świętych miało nastąpić przy Wtórej Obecności Chrystusa, i przed ustanowieniem Królestwa Chrystusowego. Pismo święte także uczy, iż to się już stało, zatem nasz drogi Brat nie spoczywa w śmierci, lecz został odrazu przemieniony z ludzkiej do Boskiej natury i teraz jest nazawsze z Panem. Otrzymał chwalebną nagrodę, jako prawdziwy wierny sługa naszego Króla!

W chwili wypowiadania powyższych słów Rutherford i inni Badacze nie wierzyli już w zmartwychwstanie roku 1875, ale zgodnie z nowymi wyliczeniami Russella, których dokonał w 1911, uważali, że nastąpiło ono 3 lata później - w 1878 roku.

*** The Watch Tower z 1 listopada 1911, s.415 ***

Wciąż wierzymy, że od roku 1878 znajdujemy się w czasie oznaczonym w oświadczeniu: Błogosławieni są odtąd umarli, którzy umierają w Panu. Zaprawdę, mówi Duch, aby odpoczywali od prac swoich a uczynki ich idą za nimi. — Obj. 14:13.

Wszyscy musimy umrzeć, ale nie wszyscy zaśniemy. W wypadku tych, którzy żyć będą, w czasie wtórej obecności naszego Pana, nie będzie potrzeby zasypiać - chwila śmierci będzie dla nich chwilą przemiany i zmartwychwstania. — Ps. 82:7; 1 Kor. 15:51, 52.

Pogląd taki zasugerował on nieco wcześniej, w Strażnicy z 1 kwietnia 1911 r., co wywołało liczne komentarze od czytelników. Powyższy cytat jest tylko potwierdzeniem stanowiska, zaprezentowanego kilka miesięcy wcześniej. Tym samym Russell na 3 lata wrócił zmarłych pomazańców do grobów, żeby zmartwychwzbudzić ich ponownie w czasie, który sam uznał za odpowiedni i zgodny ze swoimi wyliczeniami.

W kolejnych latach Charles Russell (a wraz z nim ogół ówczesnych Świadków Jehowy) podtrzymywał pogląd o niebiańskim zmartwychwsaniu w 1878 roku. Np. w roku 1915 na pewnej konwencji odniósł się do myśli zawartych w Strażnicy z 15 lutego 1915, s.53. Nadmienia o tym jedna z publikacji Towarzystwa Strażnica:

*** Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania, 1917, s.249 ***

Według tego, jak rozumiemy Biblię, wszyscy śpiący święci Wieku Ewangelii już zmartwychpowstali i przeszli poza zasłonę, około wiosny 1878. Oczywiście rozumiemy to wiarą. Sądzimy, że są logiczne dowody aby tak wierzyć; jednak nie wierzymy, że Królestwo zostało już w zupełności ustanowione. Święci ci zostali uwielbieni o tyle, że mają teraz chwalebne ciała duchowe.

Przez kolejne 10 lat doktryna o niebiańskim zmartwychwstaniu w 1878 roku była kluczowa dla Towarzystwa Strażnica:

*** Dokonana Tajemnica, 1917, 1925, ss.70,139 ***

Narodzenie ciała Chrystusowego rozpoczęło się wprowadzeniem zmartwychwstania w roku 1878, zanim ucisk Chrześcijaństwa rozpoczął się w roku 1914. Podobnież narodzenie ciała będzie uzupełnione zanim nastąpi koniec ucisku na Chrześcijaństwo. (...)

Jak Chrystus został wzbudzony ze śmierci w R. P. 33, tak śpiący święci będą wzbudzeni w 1845 lat później, na wiosnę 1878 roku.

*** The Watch Tower z 1 lutego 1925, s.37 [Strażnica z 1 kwietnia 1925, s.101] ***

Jest wyrozumieniem poświęconych, że święci Pańscy którzy pomarli, z martwych powstali w roku 1878. Uwielbieni zostali wspólnie z ich Panem, i odtąd świecą się w chwale.

Także w Harfie Bożej, napisanej przez Rutherforda (zm. 1942), drugiego prezesa Towarzystwa Strażnica, książce wydawanej w latach 1921-1930 (a rozpowszechnianej aż do 1940 r.), choć nie wymieniono roku 1878, to jednak wskazano, że zmartwychwstanie odbyło się tuż po paruzji (obecności) Chrystusa w 1874 r.

*** Harfa Boża, 1921, ss.239,268 ***

Czas obecności naszego Pana datuje się od R. P. 1874, jak powyżej udowodniono. (...)

W tym czasie zatem należało się spodziewać zmartwychwstania świętych, którzy umarli przed wtórym przyjściem Pana. Tak też się stało. Święci Pańscy wzbudzeni z grobów, połączyli się z Panem, aby z Nim wiecznie przebywać. Zatem ci wierzący, którzy żyją w czasie obecności Pańskiej, po śmierci natychmiast bywają przemienieni z ludzkiej na duchowe istoty.

*** Harfa Boża, 1921, ss.303,304 ***

Od Zielonych Świąt do przyjścia Pańskiego, wszyscy święci, którzy umarli w Chrystusie, czekali w śnie śmierci powrotu Pańskiego. Ci, według słów Apostolskich, są pierwsi, których Chrystus zaszczycił zmartwychwstaniem. Według naszego wyrozumienia zatem, wkrótce po wtórem przyjściu Jezusa Chrystusa, podczas udzielania słów zachęty narodom świata, umarli w Chrystusie zostali wzbudzeni i połączeni z Panem Jezusem na powietrzu, aby z Nim być na wieki.

Argumentacja przedstawiona w Harfie Bożej jest oczywista – w roku 1874 nastąpiła paruzja Jezusa, a od 1878 zasiada on na królewskim tronie, to "w tym czasie" (lub krótko po nim) następuje niebiańskie zmartwychwstanie, tzn. "umarli w Chrystusie zostali wzbudzeni i połączeni z Panem Jezusem na powietrzu". Zgodnie z ówczesną interpretacją chronologicznych równoległości czasowych wydarzenie to nastąpiło nie później, niż w 1878 roku n.e. Tak uczono jeszcze w roku 1925:

*** The Watch Tower z 1 lutego 1925, s.37 [Strażnica z 1 kwietnia 1925, s.101] ***

Jest wyrozumieniem poświęconych, że święci Pańscy którzy pomarli, z martwych powstali w roku 1878. Uwielbieni zostali wspólnie z ich Panem, i odtąd świecą się w chwale.

Dowodem na takie rozumienie są opublikowane w późniejszych latach wypowiedzi:

*** Rocznik ŚJ – 1975, s.148 ***

Postęp w zrozumieniu Słowa Bożego pociągnął za sobą kilka innych zmian w chrześcijańskich zapatrywaniach. Według Granta Suitera druga połowa lat dwudziestych była pod tym względem nader znamienna. ‘Odnosiliśmy wówczas wrażenie, że nasze pojmowanie Pisma Świętego i zasad postępowania ciągle się zmienia. Na przykład w roku 1927 Strażnica podkreślała, że wierni członkowie ciała Chrystusowego pogrążeni w śmierci nie zostali wskrzeszeni w roku 1878 [jak kiedyś sądzono]’.

*** Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego, 1995, s.632 ***

Stąd też [ówcześni Świadkowie Jehowy] wysnuli jeszcze jeden wniosek - skoro chrzest i namaszczenie Jezusa jesienią 29 roku n.e. odpowiadają początkowi jego niewidzialnej obecności w roku 1874, to jego wjazd do Jeruzalem w charakterze Króla wiosną 33 roku n.e. wskazywałby, iż objął władzę jako Król w niebie na wiosnę roku 1878. Badacze spodziewali się otrzymać wówczas nagrodę niebiańską. Kiedy tak się nie stało, doszli do przekonania, że jeśli namaszczonym naśladowcom Jezusa ma przypaść razem z nim udział w Królestwie, więc musiało się wtedy rozpocząć zmartwychwstanie do życia duchowego dla tych, którzy zasnęli w śmierci.

Jak pokażemy to szerzej w dalszej części, nie ulega wątpliwości, że aż do roku 1927 Świadkowie Jehowy wierzyli, iż zmartwychwstanie niebiańskie rozpoczęło się w 1878 roku n.e., co oznacza, że przez niemal 50 lat trwali w fałszywym przekonaniu i nadziei.

Zmartwychwstanie w 1918

Chronologiczne spekulacje zapoczątkowane przez Charlesa Russella w kwestii zmartwychwstania zemściły się na nim samym. Dziesięć lat po jego śmierci i zajęciu swojego godnego miejsca w niebie, J.F. Rutherford na nowo przekalkulował "prorocze daty" i doszedł do wniosku, że jednak Russell i tysiące innych pomazańców nie szli do nieba od 1878 roku, lecz 50 lat później - od roku 1918. Russell musiał wrócić do grobu. Myśli te opublikował w 1927 roku:

*** The Watch Tower z 1 czerwca 1927, ss.163-168 [Strażnica z 1 lipca 1927, ss.198-201] ***

Widząc, że świątynia Pańska składa się z świętych tak z tych, którzy spali jak i z tych którzy nie spalili że Pan przyszedł do Swej świątyni w roku 1918, wobec tego, czy fakt jego przyjścia do świątyni wtym czasie nie ustala w przybliżeniu zmartwychwstania śpiących świętych? Pan przyszedł do swej świątyni przed czasem, zanim wielkie świadectwo było dane o imieniu Jehowy. Następnie, że świątynia Boża była zgromadzona razem w roku 1918 zaznaczyło się czasem zmartwychwstania śpiących świętych. (...)

Jeżeli przeto Pan przyszedł do Swej świątyni w roku 1918 w celu sądzenia i że sąd ten rozpoczął się najpierw nad świętymi to by było mocnym i przekonywującym argumentem, że wzbudzenie śpiących świętych miało miejsce w roku 1918 lub około tego czasu. (...)

Ten czas nie mógł się rozpocząć wcześniej, aż święci śpiący byli wzbudzeni i wtym czasie, jak dowody wykazują, Pan przyszedł do Swej świątyni w roku 1918 i że zmartwychwstanie świętych śpiących miało miejsce około tego czasu, zatem następuje, że odtąd lub po tym czasie, ci, którzy umierają w Panu, będą błogosławieni, ponieważ oni otrzymają momentalną przemianę ze stanu śmiertelności do stanu nie śmiertelności. (...)

W czasie, kiedy Pan przyszedł do Swej świątyni w roku 1918, uznał owego czasu tych, a ci po tym czasie trwając wiernie aż do śmierci, otrzymali koronę żywota i odtąd nastąpiła zmiana momentalna podczas której zostali przemienieni ze stanu śmiertelnego do nieśmiertelności. (...)

Zmartwychwstanie śpiących świętych miało miejsce w roku 1918.

Rutherford usiłował nadać swoim wyliczeniom pozory niepodważalnych faktów, zgodnych z biblijną chronologią i proroctwami, oznajmiając nawet, że jakieś "dowody wskazują" na słuszność przedstawionego podlądu, jednak jedynym "dowodem", na jaki był w stanie się powołać, były jego własne słowa ze Strażnicy:

*** The Watch Tower z 1 czerwca 1927, s.166 [Strażnica z 1 lipca 1927, s.198] ***

W STRAŻNICY z 15 lipca, 1926 roku, są podane dowody z Pisma Świętego, które udowodniają, że Pan przyszedł do Swej świątyni w roku 1918.

Ale i w tej Strażnicy z 1926 'podanymi dowodami udowadniającymi' znaczenie roku 1918 były jego własne wypowiedzi z wcześniejszych publikacji Towarzystwa Strażnica, dotyczące pewnych rzekomych równoległości czasowych pomiędzy rokiem 1914 a 1918. Mamy zatem do czynienia z osobliwym sposobem argumentacji, kiedy Sędzia Rutherford uznaje za dowody wcześniejsze wypowiedzi Sędziego Rutherforda, który powoływał się na samego siebie! Innymi słowy, Rutherford spreparował początkowo pewną teorię, którą potem stała się podłożem jego twierdzeń o znaczeniu lat 1914 i 1918, i do której się odwoływał, po czym cytując samego siebie uznaje to za niepodważalny dowód końcowych wniosków.

Taki sposób argumentacji przetrwał w Organizacji Świadków Jehowy przez dziesiątki lat:

*** The Watchtower z 15 października 1988, s.12 [Strażnica z 1 lutego 1989, s.12] ***

Z wyjaśnienia tego oraz ze wszelkich dostępnych dowodów wynika, że wierni pomazańcy, którzy pomarli, od roku 1918 dostępują zmartwychwstania i zajmują przyobiecane im miejsca w niebiańskim sanktuarium (1 Tesaloniczan 4:16; Objawienie 6:9-11).

*** Wspaniały finał Objawienia bliski!, 1988, 1993, s.103 ***

Wszystkie dowody wskazują na to, że owo zmartwychwstanie niebiańskie rozpoczęło się w roku 1918 — już po tym, jak Jezus w roku 1914 objął tron.

*** Strażnica z 1 maja 1993, s.13 ***

Apostoł Paweł zaznaczył, że namaszczeni chrześcijanie, którzy od dawna spali w grobach, mieli być pierwsi przywróceni do życia, aby się znaleźć u boku Chrystusa Jezusa w dziedzinie duchowej. Od lat przedstawia się dowody wskazujące na to, że najwyraźniej ma to miejsce od roku 1918.

Te "dowody" są niczym innym jak tylko powielaniem argumentów J.F. Rutherforda cytującego samego siebie na poparcie własnych poglądów. Późniejsi autorzy publikacji WTS w podobny sposób cytują wcześniejsze wydawnictwa Strażnicy, jako "dowody" popierające ich punkt widzenia. Niekiedy (aczkolwiek niezmiernie rzadko) próbowano wyjaśnić czytelnikom, na czym zasadza się wyliczenie roku 1918:

*** The Watchtower z 15 czerwca 1979, s.29 [Strażnica nr9 z 1980, s.15] ***

Duchowe zmartwychwstanie "umarłych w Jezusie", które nastąpiło wiosną 1918 roku — trzy i pół roku po objęciu tronu przez Chrystusa z chwilą zakończenia "czasów pogan" jesienią roku 1914 — odpowiadało zmartwychwstaniu samego Jezusa w dniu 16 Nisana 33 r. n.e., "w połowie tygodnia" (Dan. 9:27, NP).

Jak widać, Jehowa udostępnił Ciału Kierowniczemu "mnóstwo dowodów" na to, że zmartwychwstanie do życia w niebie rozpoczęło się w roku 1918 (tak jakoś na wiosnę) i od tej pory każdy "pomazaniec" związany z Towarzystwem Strażnica w chwili śmierci doznawał natychmiastowej przemiany i udawał się do nieba, żeby zasiąść na swoim tronie jako współkról i współkapłan Jezusa w rządzie Królestwa Bożego.

Takie zrozumienie trwało do roku 2003, zgodnie z wydanym wówczas Skorowidzem:

*** Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000, s.96 ***

1918, (...) rozpoczyna się zmartwychwstanie niebiańskie.

Ponieważ dane dotyczące ilości żyjących w roku 2002 pomazańców podawały, że było ich 8,760, więc odejmując tę cyfrę od ogólnej liczby pomazańców (czyli 144,000) wychodzi nam, że do roku 2002 w niebie zasiadało już 135,240 namaszczonych Świadków Jehowy. Całkiem spora liczba. Czekali oni już tam tylko na swoich pozostałych współbraci, by po skompletowaniu całego grona na rozkaz Jezusa roznieść ten system rzeczy w perzynę.

Ale Jehowa zmienił zdanie, co niezwłocznie wyjaśnił swoim ziemskim sługom za pośrednictwem Strażnicy, periodyku cieszącego się Jego osobistym błogosławieństwem.

Zmartwychwstanie w czasie Armagedonu

W roku 2003 pod pomazańcami zasiadającymi w niebie znowu zatrzęsły się trony. Za sprawą "nowego światła", które spłynęło wtedy na Lud Boży pomazańcy po 85 latach zajmowania ciepłych posadek w niebie na nowo musieli wrócić do swoich ziemskich grobów i poczekać na odpowiedniejszą chwilę objęcia panowania w niebie i nad ziemią. Nastąpiło to na skutek poniższej wypowiedzi:

*** Strażnica z 15 lutego 2003, s.13 ***

Jak długo grono chrześcijańskich pomazańców miało obchodzić Pamiątkę śmierci Chrystusa? "Aż on przybędzie" - napisał Paweł, najwidoczniej wskazując, że potrwa to do chwili, gdy Jezus podczas swej "obecności" przybędzie, by wskrzesić swych namaszczonych naśladowców do życia w niebie (1 Tesaloniczan 4:14-17).

Rok później opublikowano niemal identyczne zrozumienie czasu zmartwychwstania:

*** Strażnica z 15 marca 2004, s.7 ***

Pomazańcy mieli obchodzić rocznicę śmierci Jezusa "aż on przybędzie". Miało to trwać do chwili, gdy Jezus podczas swej "obecności" przybędzie, by wskrzesić namaszczonych naśladowców do życia w niebie (1 Tesaloniczan 4:14-17).

Ponieważ zdecydowana większość Świadków Jehowy nie dostrzegła wówczas żadnej zmiany w dotychczasowym rozumieniu (gdyż nie podano konkretnej daty, na które są wyczuleni), to "nowe światło" przeszło w zborach niemal niezauważalnie. Co ciekawe, osoby, które to jednak wychwyciły i zadawały przedstawicielom Biura Oddziału w Nadarzynie pytania odnośnie tych zmian, były ignorowane, sprawę spłycano do braku wnikliwości pytających, a w najlepszym wypadku obiecano to sprawdzić u źródła (czyli w Biurze Głównym) i dać odpowiedź, co nigdy nie nastąpiło.

Zasadniczy punkt powyższej argumentacji zasadzał się na tym, iż obchodzenie Pamiątki, ma trwać "do chwili, gdy Jezus podczas swej 'obecności' przybędzie, by wskrzesić namaszczonych naśladowców do życia w niebie". Logika podpowiada, że dopóki obchodzi się Pamiątkę, to Jezus jeszcze nie "przybył", a tym samym nie wskrzesił nikogo do życia w niebie. Jest to całkowicie zgodne z cytowanym w obu artykułach wersetem z 1 Tesaloniczan 4:14-17. Z drugiej jednak strony, wypowiedzi te stoją w zupełnej sprzeczności z publikowanymi przez poprzednie 85 lat "dowodami" o zmartwychwstaniu w roku 1918.

Aby właściwie pojąć zmianę doktryny o niebiańskim zmartwychwstaniu musimy zrozumieć, co dla Świadków Jehowy oznaczają pojęcia "obecność" i "przybycie (przyjście)" Jezusa. Otóż obecność (parousía) definiowana jest nie jako coś określającego "moment przyjścia, po którym zaraz następuje odejście, lecz oznacza obecność trwającą przez jakiś czas" (Wnikliwe poznawanie Pism, tom 2, s.214). Świadkowie datują jej początek na rok 1914 n.e. Będzie ona trwała do "przyjścia Syna Człowieczego w celu zniszczenia tego niegodziwego systemu" (Strażnica z 1.05.1999, s.22). "Paruzja Jezusa już trwa i niebawem osiągnie punkt kulminacyjny" (Strażnica z 1.05.1999, s.23). Owym "punktem kulminacyjnym" będzie Armagedon.

Przesłanie "nowego światła" było oczywiste: Od roku 1914 żyjemy w czasie obecności Jezusa i zgodnie z jego nakazem do czasu jego przyjścia w chwale obchodzimy Pamiątkę jego śmierci. Kiedy Jezus przyjdzie, wskrzesi namaszczonych naśladowców do życia w niebie. Inaczej nie da się tego rozumieć. Zresztą samo Towarzystwo Strażnica wyraźnie rozgranicza te dwa pojęcia:

*** Strażnica z 15 września 1998, s.16 ***

Jezus wykazał, że podczas swej "obecności" (po grecku parousía) przyjdzie w mocy i chwale. Na temat tego "przyjścia" (określanego formami greckiego słowa érchomai) oświadczył: "Potem ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, a potem wszystkie plemiona ziemi będą się uderzać, lamentując, i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach nieba z mocą oraz wielką chwałą. A od drzewa figowego jako przykładu nauczcie się tej rzeczy: Gdy tylko jego gałązka staje się miękka i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Podobnie też wy, gdy to wszystko ujrzycie, wiedzcie, że jest on [Chrystus] blisko, u drzwi. Dlatego czuwajcie, gdyż nie wiecie, którego dnia wasz Pan przyjdzie. (...) Okażcie się gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie" (Mateusza 24:30, 32, 33, 42, 44).

Jeszcze więcej światła odnośnie różnicy, przy jakiej obstają ŚJ na określenia pomiędzy "obecnością" (parousia), a "przyjściem" (erchomai) Jezusa Chrystusa rzuca artykuł "Przyjście Jezusa czy jego obecność" w Strażnicy z 15 sierpnia 1996 roku, strony 9-14. Główna myśl tego materiału jest następująca – obecność (parousia) Jezusa trwa od października 1914 roku i zakończy się jego przyjściem (erchomai) podczas Armagedonu, w którym unicestwi on między innymi "człowieka bezprawia" (czyli kler chrześcijaństwa) oraz resztę społeczeństwa podległego szatanowi.

Jeżeli więc Chrystus jeszcze nie "przybył", to nie mógł też "wskrzesić namaszczonych naśladowców do życia w niebie". A jeśli to nie nastąpiło, to CK po prostu lekką ręką ściągnęło 135,240 wyniesionych do nieba w latach 1918-2002 Świadków Jehowy (łącznie z apostołami) z powrotem do grobów.

Ale w tej na pozór beznadziejnej dla pomazańców sytuacji zajaśniało światełko w tunelu. Ciało Kierownicze chyba zdało sobie sprawę, że w razie śmierci kogokolwiek ze swojego grona będzie on musiał czekać na zmartwychwstanie do Armagedonu, a ten pogląd nie pasuje do ich aspiracji. Wrócono zatem do wcześniejszych poglądów.

Zmartwychwstanie w 1918 (możliwe, chociaż niepewne)

W 2007 roku Strażnica na nowo podejmuje temat niebiańskiego zmartwychwstania, jednak w zupełnie innym duchu - nie ma już żadnych "dowodów", nie ma sztywnego dogmatyzmu, a jedynie prawdopodobieństwo, możliwość i wewnętrzne przekonanie członków Ciała Kierowniczego, że rok 1918 jest tym właściwym. Pomazańcy przebywający w grobach mogli nabrać otuchy.

*** Strażnica z 1 stycznia 2007, s.28 ***

W tym miejscu warto rozważyć coś, co można uznać za biblijną analogię. Jezus Chrystus został namaszczony na przyszłego Władcę w Królestwie Bożym jesienią 29 roku n.e. Trzy i pół roku później, wiosną 33 roku, zmartwychwstał jako potężna osoba duchowa. Czy można zatem przyjąć, że skoro Jezus zasiadł na tronie jesienią 1914, to jego wierni namaszczeni naśladowcy zaczęli powstawać do życia trzy i pół roku później, wiosną 1918 roku? Istnieje taka możliwość. Chociaż nie znajduje bezpośredniego potwierdzenia w Biblii, pozostaje w zgodzie z wersetami wskazującymi, że pierwsze zmartwychwstanie zaczęło się odbywać wkrótce po rozpoczęciu się obecności Chrystusa.

Na przykład apostoł Paweł napisał: "My, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu aż do obecności Pana [nie zaś do końca jego obecności], w żaden sposób nie wyprzedzimy tych, którzy zapadli w sen śmierci; ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi. Potem my, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu, będziemy wraz z nimi porwani w obłokach, aby spotkać Pana w powietrzu; i tak zawsze będziemy z Panem" (1 Tesaloniczan 4:15-17). Tak więc namaszczeni chrześcijanie, którzy zmarli przed rozpoczęciem się obecności Chrystusa, zostali wskrzeszeni do życia w niebie wcześniej niż ci, którzy doczekali jej żywo. Oznacza to, że pierwsze zmartwychwstanie zaczęło się w początkowym okresie obecności Chrystusa i odbywa się w jej trakcie (1 Koryntian 15:23). Nie nastąpiło w jednym momencie, lecz jest rozłożone w czasie.

Ciało Kierownicze Świadków Jehowy po raz pierwszy od roku 1927 przyznało otwarcie, że ich wiara w zmartwychwstanie dokonujące się od 1918 r. jest "możliwością", a jednocześnie "nie znajduje bezpośredniego potwierdzenia w Biblii". To swoiste novum po tylu dziesięcioleciach upierania się przy "dowodach". "Dowody" zniknęły. "Istnieje taka możliwość". Pytanie do studium tego materiału brzmi: "Wyjaśnij, dlaczego wydaje się możliwe, że pierwsze zmartwychwstanie rozpoczęło się wiosną 1918 roku". U myślących Świadków przy analizie tego artykułu natychmiast zapaliła się w głowie czerwona lampka - "jak to 'możliwe', skoro przez 90 lat uczono nas, że są na to 'niepodważalne dowody'?" CK nie raczyło jednak rozwinąć swojego toku rozumowania. Popełniło jednak zasadniczy błąd, powołując się na fragment z 1 Tesaloniczan 4:15-17 i manipulując nim.

Autor omawianego artykułu ze Strażnicy już na początku cytowanego przez siebie wersetu narzuca czytelnikowi wyciągnięcie wniosków, które pasują do z góry założonej tezy o zmartwychwstaniu w 1918 - "My, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu aż do obecności Pana [nie zaś do końca jego obecności], w żaden sposób nie wyprzedzimy tych, którzy zapadli w sen śmierci". Jest to oczywiste nadużycie na tekście biblijnym, gdyż czytając ten fragment w całym kontekście nikt rozsądny i nie skażony dogmatyką Strażnicy nie doszedłby do takich konkluzji. Zwłaszcza czytając kluczowy kolejny werset.

Wydany przez WTS The Kingdom Interlinear Translation of the Greek Scriptures (Międzywierszowy Przekład Królestwa Pism Greckich) ukazuje nam sens wypowiedzi Pawła. W wersecie 16 czytamy, że Pan Jezus "zejdzie z nieba" (gr. katabesetai ap ouranon) i dopiero wtedy "zmarli w Chrystusie powstaną jako pierwsi". Czy Pan już "zszedł z nieba"? Nie. Towarzystwo Strażnica z uporem maniaka uczepiło się zwrotu "aż do obecności Pana", jednak zupełnie ignoruje kluczową wypowiedź o tym, że "sam Pan zstąpi z nieba" i dopiero WTEDY umarli "powstaną". Apostoł Paweł wyjaśnił, z czym się będzie wiązało "zstąpienie z nieba":

2 Tesaloniczan 1:6-8

Będzie to sprawiedliwe, że Bóg odpłaci uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciśnionym, da odpoczynek razem z nami w dniu objawienia, gdy Pan Jezus zstąpi z nieba w płomieniach ognia, z aniołami, zwiastunami swej mocy. Wymierzy On zapłatę tym, którzy nie chcą uznać Boga i nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa.

Żadne ze wspomnianych przez Pawła w obu listach do Tesaloniczan wydarzeń nie miało jeszcze miejsca, dlatego ŚJ wciąż obchodzą Pamiątkę jego śmierci. Owszem, wszystko to dzieje się w czasie obecności Chrystusa, ale nie - jak chce nam wmówić anonimowy autor artykułu w Strażnicy - na początku jego obecności. Teksty biblijne mówią coś WRĘCZ PRZECIWNEGO. Zmartwychwstanie do nieba powinno nastąpić w sposób opisany w Strażnicach z 2003 i 2004 roku, czyli W CHWILI ZSTĄPIENIA Jezusa z nieba, a nie w początkowym okresie jego obecności. Ale ten pogląd Towarzystwo Strażnica szybko odrzuciło.

W ostatnich latach Strażnica stara się nieco łagodzić swoje wcześniejsze poglądy o dezaktualizacji nauki o niebiańskim zmartwychwstaniu w roku 1918 i stara się sugerować, że chodzi tu raczej o dłuższy przedział czasowy: od 1918 do Armagedonu (coś na podobieństwo ich najnowszej nauki o "tym pokoleniu"). Między wierszami można wyczytać, że zmartwychwstanie faktycznie już się odbywa, a czas, w jakim ono następuje można objąć ramami czasowymi od początku obecności Chrystusa w 1914 roku do chwili jego przyjścia po śmierci ostatniego żyjącego pomazańca.

*** Strażnica z 15 lipca 2008, s.27 ***

[1 Koryntian] 11:26 — Jak często śmierć Jezusa ma być upamiętniana i do kiedy? W wersecie tym apostoł Paweł nie sugerował, iż śmierć Jezusa powinno się upamiętniać często. Greckie słowo oddane przez "ilekroć" dosłownie znaczy "ile razy", "jak często", "za każdym razem, kiedy". Apostoł chciał zatem powiedzieć, że pomazańcy ‛obwieszczają śmierć Pana’ za każdym razem, gdy co roku w dniu 14 Nisan spożywają emblematy podawane na Pamiątce. Czynią to, "aż on przybędzie", czyli aż ich przyjmie przez wskrzeszenie do życia w niebiosach (1 Tes. 4:14-17).

*** Strażnica z 15 marca 2010, s.27 ***

"Bo ilekroć jecie ten chleb i pijecie ten kielich, obwieszczacie śmierć Pana, aż on przybędzie" (1 Kor. 11:26). A kiedy Pan przybędzie? Wtedy, gdy przyjdzie zabrać ostatniego członka klasy oblubienicy do swego niebiańskiego domu (Jana 14:2, 3). Doroczne obchodzenie Wieczerzy Pańskiej nie ma więc trwać bez końca. ‛Pozostali z potomstwa niewiasty’ przebywający jeszcze na ziemi będą spożywać ten posiłek do chwili, gdy wszyscy z ich grona otrzymają nagrodę niebiańską (Obj. 12:17).

Jak widać, Strażnica w coraz bardziej wyważony sposób dobiera słowa i coraz bardziej unika wcześniejszej dogmatyki w temacie zmartwychwstania. Dowodem na to może też być zdanie z wydanego w roku 2013 Skorowidza:

*** Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2012, s.103 ***

1918: (...) prawdopodobnie rozpoczyna się zmartwychwstanie niebiańskie.

Najwyraźniej Ciało Kierownicze pogubiło się w ostatnich 10 latach w interpretacji czasu niebiańskiego zmartwychwstania i raz po raz podaje swoim zwolennikom informacje w stylu "na dwoje babka wróżyła". Brak jednolitej wykładni wprowadza zamieszanie w dogmatyce Organizacji i w umysłach głosicieli oraz skutkuje nieustannym rewidowaniem dotychczas wydanych publikacji.

Wnioski i podsumowanie

Od lutego 2003 roku Ciało Kierownicze Świadków Jehowy dyskretnie i niemal niedostrzegalnie dla swoich członków wprowadza zmianę poglądów na doktrynę o niebiańskim zmartwychwstaniu. To, na co wcześniej wskazywały "wszystkie dowody" nagle stanęło pod znakiem zapytania. Co więcej, bez zbędnych wyjaśnień i ceregieli Strażnica poinformowała swoich czytelników, że zmartwychwstanie do nieba to sprawa bliżej nieokreślonślonego czasu i możliwego rozwoju wydarzeń.

Możemy się zapewne spodziewać, że swoim starym zwyczajem Ciało Kierownicze w najbliższym czasie znowu całą winę zwali na niezdecydowanych Jehowę i Jezusa, którzy w niewytłumaczalny sposób zmieniają jasną i przejrzystą dotąd wykładnię Pisma na coś innego, ale z pewnością lepszego.

*** Strażnica z 1 sierpnia 2001, s.14 ***

Po pierwsze, skoro trzeba dbać o "jedność", dojrzały chrześcijanin musi być zjednoczony i całkowicie zgodny ze swymi współwyznawcami w kwestiach wiary i wiedzy. Jeśli chodzi o zrozumienie Biblii, nie będzie krzewił osobistych opinii czy poglądów ani się przy nich upierał. Wprost przeciwnie, odniesie się z bezgranicznym zaufaniem do prawdy objawionej przez Jehowę Boga za pośrednictwem Jego Syna, Jezusa Chrystusa, oraz "niewolnika wiernego i roztropnego". Regularnie korzystając z pokarmu duchowego, dostarczanego "we właściwym czasie" na łamach chrześcijańskich publikacji oraz na zebraniach i większych zgromadzeniach, przyczynimy się do ‘jedności w wierze i poznaniu’ z naszymi współwyznawcami (Mateusza 24:45).

Ocenie każdego czytelnika pozostawiam wnioski, czy w świetle przedstawionych tu dowodów można "z bezgranicznym zaufaniem" odnosić się do nauk "niewolnika wiernego i roztropnego". Ale warto przy tej okazji prześledzić materiał ze Strażnicy z 15 maja 1995 roku "Strugi światła – wielkie i małe", gdzie powołano się na około 30 z kilkuset tzw. "jaśniejszych świateł" i już wiemy, że za każdą zmianą poglądów WTS osobiście stoi sam Jehowa Bóg. Schemat ten nie zmienił się, o czym świadczy omawiany materiał.

W świetle powyższych cytatów ze Strażnic z lat 2003-2004 jeśli namaszczeni Świadkowie Jehowy nadal obchodzą Pamiątkę śmierci Chrystusa, to jego "przybycie" jeszcze nie nastąpiło. Strażnica odwołuje się tu do cytatu z 1 Koryntian 11:26: "Ilekroć jecie ten chleb i pijecie ten kielich, obwieszczacie śmierć Pana, aż on przybędzie". Pamiątkę powiązano zatem jednoznacznie z okresem oczekiwania na przybycie Jezusa. ŚJ mają ją obchodzić do Armagedonu. I obchodzą.

*** Strażnica z 15 grudnia 2013, s.22 ***

Dacie Paschy odpowiada data Wieczerzy Pańskiej, którą w roku 2014 będziemy obchodzić 14 kwietnia po zachodzie słońca. To wyjątkowy dzień dla prawdziwych chrześcijan oraz osób zainteresowanych.

Wszystkie (oprócz tych z lat 2002-2003) cytowane powyżej wypowiedzi "niewolnika wiernego i roztropnego" ukazują rozbieżności pomiędzy jednoznaczną wypowiedzią apostolską wypowiedzianą pod natchnieniem Ducha z 1 Tesaloniczan 4:14-17:

Bo jeśli wierzymy, że Jezus umarł i znowu powstał, to tak samo tych, którzy zapadli w sen śmierci przez Jezusa Bóg przyprowadzi wraz z nim. Albowiem to mówimy wam na podstawie słowa Jehowy, że my, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu aż do obecności Pana, w żaden sposób nie wyprzedzimy tych, którzy zapadli w sen śmierci; ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi. Potem my, żyjący, którzy pozostaniemy przy życiu, będziemy wraz z nimi porwani w obłokach, aby spotkać Pana w powietrzu; i tak zawsze będziemy z Panem.

a fałszywymi interpretacjami Ciała Kierowniczego, jakoby "przyjście Pana" miało kilka faz, a zmartwychwstanie miało bezpośredni związek z pierwszym jego przyjściem na duchową inspekcję w 1918 roku:

*** The Watchtower z 1 kwietnia 1982, s.22 [Strażnica nr20 z 1982, ss.8,9] ***

Pismo Święte łączy "pierwsze zmartwychwstanie" z "obecnością" (po grecku: parousia) Chrystusa (1 Kor. 15:23). Apostoł Paweł pisze: "Sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym zawołaniem, z głosem archanielskim i trąbą Bożą, i którzy zmarli w jedności z Chrystusem [począwszy od pierwszego stulecia aż do wejścia Chrystusa do świątyni duchowej w roku 1918], powstaną najpierw". Następnie Paweł oznajmia, że chrześcijanie namaszczeni duchem, którzy 'dożyją obecności Pana', a zatem umrą w okresie tej paruzji, zostaną natychmiast wzbudzeni i "uniesieni w obłoki na spotkanie Pana w powietrzu" (1 Tes. 4:14-17). Nie muszą oni spać w grobie, czekając na zmartwychwstanie. Od razu przy śmierci są "przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu" (1 Kor. 15:51,52, Nowy Przekład).

Apostolskie wypowiedzi o czasie zmartwychwstania są proste i jednoznaczne. Towarzystwo Strażnica doszukuje się w nich drugiego dna, symboliki, duchowego znaczenia itp. Tym samym od samego zarania swojej historii spekulacjami i rozbudzaniem bezpodstawnych nadziei wprowadza ono w błąd miliony ludzi na całym świecie. A co najgorsze (i jednocześnie najśmieszniejsze) pomazańcy Świadków Jehowy raz po raz teleportują się ze swych grobów do nieba i z powrotem, i czekają na odpowiedni czas przyjścia Pana Jezusa lub sprzyjające "nowe światło".