Szklanka wina czyli rzecz o pomazańcach

autor: Marek Boczkowski

 

Każdej wiosny Świadkowie Jehowy obchodzą uroczystość upamiętnienia śmierci Jezusa. Czy pod jakimś względem Pamiątki u ŚJ są wyjątkowe? Tak. Z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, jako jedno z nielicznych ugrupowań religijnych, celebrują Ostatnią Wieczerzę tylko raz do roku. Po drugie, uznają ten dzień za jedyne święto, które powinni praktykować prawdziwi chrześcijanie. I po trzecie, ponad 98% obecnych na Pamiątce Świadków jest tylko "pełnymi szacunku obserwatorami", nie zaś aktywnymi uczestnikami.

W poniższym materiale zajmiemy się sprawą "spożywających pomazańców", a to z powodu zaskakujących danych statystycznych i pojawienia się w tym temacie "nowego światła", kiedy to przed Pamiątką z roku 2007 Towarzystwo Strażnica złamało pieczęć na liście dopuszczonych do tego święta osób.

Zgodnie z nauczaniem Świadków jedynie osoby powołane do nieba w ogólnej liczbie 144,000 (wybierane od roku 33 n.e. do czasów obecnych) mają prawo spożywać wtedy czerwone wino i niekwaszony chleb. Przyjmując tę liczbę dosłownie – a tak właśnie robią ŚJ – musimy tym samym uznać, że przez 19 stuleci (zanim na arenie świata pojawiło się Towarzystwo Strażnica) żyło na ziemi zaledwie niecałe 100,000 wiernych chrześcijan. Dla każdego zdrowo myślącego człowieka, taki pogląd wydaje się absurdalny. Ale tak właśnie naucza Strażnica:

*** Strażnica nr12 z 1967, s.12 ***

Przypowieść Jezusa o pszenicy i kąkolu, zapisana w trzynastym rozdziale Ewangelii według Mateusza, zdaje się wskazywać na to, że Jehowa miał na ziemi świadków również po czasach Chrystusa i aż do naszych dni. W tej przypowieści Jezus wskazał, że tak pszenica, jak i chwasty miały rosnąć pospołu aż do żniw, kiedy dopiero miało nastąpić ich rozdzielenie. W oparciu o tę przypowieść można przyjąć wniosek, że podczas całego tego okresu, od pierwszego siewu aż do żniw, istnieli prawdziwi chrześcijanie, inaczej mówiąc "pszenica", choćby nawet w pewnych okresach było ich zgoła niewielu. (…)

Wymienione okoliczności mogą posłużyć do sformułowania dwu wniosków: (1) że przez wszystkie stulecia, od dni Abla do naszych czasów, występowali ludzie, którzy tak ściśle trzymali się Słowa Bożego, że można ich uważać za świadków Boga, cieszących się Jego uznaniem; (2) że jednak musiało ich być mało. Zgadzałoby się to również z faktem, że ciało Chrystusowe składa się tylko z ograniczonej liczby członków, oraz z tym, że stosunkowo duża ich część pojawiła się w czasie siewu i w porze żniwa.

Stanowisko to zostało powtórzone 15 lat później:

*** Strażnica nr4 z 1982, s.16 ***

Przez 19 stuleci aktualne było tylko jedno powołanie, to znaczy niebiańskie, przy czym Jehowa bardzo starannie dobierał tych, którzy będą Mu służyć u boku Jego Syna, tworząc rząd Królestwa. Wprawdzie wielu zaproszono, ale tylko bardzo mało wybrano.

A także 6 lat temu:

*** Strażnica z 15 stycznia 2008, s.22 ***

W I wieku n.e. nie wybrano całego grona 144 000 namaszczonych chrześcijan. Powoływanie ich trwało przez okres apostolski, a potem najwyraźniej zostało spowolnione. Niemniej było kontynuowane przez kolejne stulecia aż do naszych czasów.

Czy jest prawdopodobne, że przez 1900 lat na ziemi nie znalazło się nawet 100,000 prawdziwych chrześcijan?

Według doktryny Towarzystwa Strażnica poprzez wszystkie wieki spośród ogółu chrześcijan miała być wybrana jedynie dosłowna i ograniczona liczba namaszczonych – 144,000. Jak zatem wyjaśnić fakt, że obecnie ponad 11,000 osób przyznaje się do tej nadziei? Jeżeli odejmiemy tę liczbę od liczby pomazańców z roku 1935, czyli od 52,465, to okazuje się, że od I do XIX wieku takich wybranych wiernych chrześcijan musiało być mniej niż 100,000. Czy to możliwe? A może Strażnica znowu pomyliła się w swoich obliczeniach, jak to już wielokrotnie bywało w przeszłości? Może większość z nowożytnych pomazańców nie okazała się godnymi tego przywileju i Ciało Kierownicze organizuje nowe wybory do grona "Szklanki Wina"? Bo przecież ciągle żywy wśród ŚJ jest taki pogląd:

*** Strażnica z 1 maja 2007, s.31 ***

Jeśli ktoś potem [po roku 1935] otrzymał powołanie niebiańskie, uważano, iż został wybrany w miejsce pomazańca, który okazał się niewierny.

A może Strażnica zalicza do tej grupy jakieś szczególnie wybitne jednostki? Może owa "pszenica" to ludzie o wyjątkowym zrozumieniu Pisma Świętego? To mogłoby tłumaczyć ich ograniczoną liczbę. Ale nie. Wszelkie te wątpliwości rozwiewa wypowiedź zamieszczona w dalszym fragmencie cytowanej wyżej Strażnicy:

*** Strażnica z 1 maja 2007, s.31 ***

Jednak prawdziwi chrześcijańscy pomazańcy nie domagają się szczególnych względów. Nie uważają, że skoro są pomazańcami, to posiedli wyjątkowe zrozumienie, lepsze nawet niż niektórzy bardzo doświadczeni członkowie wielkiej rzeszy. Nie utrzymują też, że na pewno mają większą od nich miarę ducha świętego. Nie oczekują specjalnego traktowania ani nie sugerują, że spożywanie emblematów stawia ich ponad starszymi zboru.

A zatem generalnie pomazańcy nie odznaczają się niczym specjalnym, co mogłoby mieć wpływ na ich wybór przez Jehowę. Można tym samym domniemywać, że także w przeciągu poprzednich 1900 lat ówcześni pomazańcy nie byli lepsi czy gorsi od pomazańców współczesnych. Na jakiej zatem podstawie Strażnica tak drastycznie zawęża liczbę prawdziwych chrześcijan z minionych wieków? Przede wszystkim dlatego (o czym już wspomniano), że traktują 144,000 z Księgi Objawienia dosłownie, a po drugie, muszą zrobić w tej liczbie miejsce dla siebie. I tu napotykamy swoisty paradoks: Im więcej jest pomazańców obecnie, tym mniej musiało ich być w minionych 19 stuleciach, ponieważ nie da się rozciągnąć niczym gumę od majtek ściśle określonej liczby 144,000. A symbolicznego jej pojmowania Strażnica do siebie nie dopuszcza.

Kwestia kolejna: Uprzednio Towarzystwo Strażnica utrzymywało, iż powoływanie do tego grona zostało zakończone w roku 1935, i w związku z tym liczba uczestników Pamiątki jest coraz mniejsza:

*** Strażnica nr18 z 1970, s.23 ***

Czy to znaczy, że mniej więcej od roku 1935 zmartwychwzbudzeni w niebie oraz zrodzeni z ducha członkowie ostatka przebywający jeszcze na ziemi stanowią razem pełną liczbę 144 000? Tak, stojące do dyspozycji dowody pozwalają wysunąć taki właśnie wniosek. Powszechne powoływanie do tej nadziei ustało.

*** Strażnica nr4 z 1982, s.16 ***

Z czasem ustalona, a więc ograniczona liczba 144 000 miała zostać osiągnięta. Od tej chwili już nikt więcej nie miał być namaszczony duchem świętym, co by mogło poświadczyć jego nadzieję niebiańską, chyba że w nader rzadkich wypadkach niewierność kogoś z jeszcze tu pozostałych "wybranych" wymagałaby zapełnienia wakującego miejsca.

*** Strażnica z 15 sierpnia 1996, s.31 ***

Wszystko wskazuje na to, że wskutek podeszłego wieku i nieprzewidzianych zdarzeń grono pomazańców żyjących na ziemi wciąż będzie się zmniejszać.

No dobrze, na takiej podbudowie przejdźmy teraz do sprawy zasadniczej: Co w kwestii zakończenia powoływania do nadziei niebiańskiej oraz „malejącej” liczby pomazańców ma do powiedzenia Strażnica obecnie?

Jak to zwykle z nauczaniem Ciała Kierowniczego bywa, jest ono zazwyczaj brutalnie weryfikowane przez czas i przytłaczające dowody przeczące wcześniejszym doktrynom, a dla odwrócenia uwagi zmiany zwane są "nowym światłem" od Jehowy. W tym wypadku owymi dowodami są statystyki z obecności na Pamiątce oraz wydarzenia dokonujące się w samym C.K.

W artykule opublikowanym w Strażnicy z 1 maja 2007 roku na ss. 30 i 31 napisano:

Zwłaszcza od roku 1966 wierzono, że powoływanie pomazańców dobiegło kresu w 1935 roku. Wydawało się to uzasadnione, gdyż od tamtego czasu niemal wszyscy ochrzczeni przyznawali, że mają nadzieję ziemską. Dlatego jeśli ktoś potem otrzymał powołanie niebiańskie, uważano, iż został wybrany w miejsce pomazańca, który okazał się niewierny. Nie ulega wątpliwości, że gdy jakiś pomazaniec bezpowrotnie odpada od prawdy, Jehowa wybiera na jego miejsce kogoś innego (Rzymian 11:17-22). Ale liczba prawdziwych pomazańców, którzy stają się nielojalni, zapewne jest znikoma. Z drugiej strony, jak czas pokazuje, niektórzy chrześcijanie ochrzczeni po roku 1935 otrzymali świadectwo ducha, że mają nadzieję niebiańską (Rzymian 8:16, 17). Najwyraźniej więc nie można ustalić konkretnej daty, kiedy Bóg przestanie powoływać chrześcijan do życia w niebie.

Nie było to do końca prawdą, gdyż w latach 1960-tych nauczano o okresie pomiędzy 1931 a 1935:

*** Życie wieczne w wolności synów Bożych, 1966, s.236 ***

Odbywające się po roku 1931 zgromadzanie ze wszystkich narodów ‘wielkiej rzeszy’ wskazuje, że dokonywane przez aniołów zgromadzanie ostatka ‘wybranych’, którzy mieli być popieczętowani, zakończyło się właściwie w roku 1931.

*** Strażnica nr8 z 1969, s.4 ***

Zgodnie z tym proroczym obrazem zbieranie pozostałych członków namaszczonego ostatka naśladowców Chrystusa dobiegło potem kresu w latach 1931-1935, przy czym wielu wówczas przyprowadzonych okazało większą gorliwość w służbie Jehowy i stosowaniu się do Jego wymagań, niż inni, już wcześniej zgromadzeni.

Ale pomijając to, w świetle propagowanych przez 45 lat poglądów, powyższe wyjaśnienie o wycofaniu się z ustalania jakiejkolwiek daty zakończenia powołania niebiańskiego jest bardzo zaskakujące. Ale tylko pozornie. Gdy w naszej analizie cofniemy się zaledwie rok wcześniej, do roku 2006, natkniemy się na następującą informację:

*** Strażnica z 15 marca 2006, s.26 ***

W środę 24 sierpnia 2005 roku rodziny Betel w USA i Kanadzie usłyszały ekscytujące ogłoszenie: za tydzień, 1 września, w skład Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy wejdzie dwóch nowych członków — Geoffrey W. Jackson i Anthony Morris.

Co takiego ciekawego jest w obu panach? Otóż mężczyźni ci zostali powołani do Ciała Kierowniczego mając ledwo ukończone 50 lat. Zatem w żaden sposób nie mogli zostać pomazańcami według uprzednio propagowanej nauki o zakończeniu powołania w roku 1935. Ale – jak na ironię – obecnie w Ciele Kierowniczym niemal wszyscy jego członkowie urodzili się po tej kluczowej dacie:

  • Gerrit Lösch – ur. 1941
  • Samuel F. Herd – ur. 1935
  • M. Stephen Lett - ur. 1949
  • Guy H. Pierce – ur. 1934
  • David H. Splane – ur. 1944
  • Geoffrey W. Jackson – ur. 1955
  • Anthony Morris – ur. 1950
  • Mark Sanderson – ur. 1965

Po śmierci Theodore Jaracza (1925-2010) oraz Johna E. Barra (1913-2010), którzy jeszcze kilka lat temu jako jedyni spośród wszystkich urzędujących obecnie członków Ciała Kierowniczego mieli według poprzedniej doktryny jakie takie prawo do legitymowania się "prawdziwym powołaniem", nie pozostał wśród nich nikt urodzony przed "zamknięciem drzwi do nieba", czyli rokiem 1935. Dlatego też ich wiek wywoływał konsternację, z którą należało coś zrobić. No i zrobiono.

*** Strażnica z 1 maja 2007, s.31 ***

Z drugiej strony, jak czas pokazuje, niektórzy chrześcijanie ochrzczeni po roku 1935 otrzymali świadectwo ducha, że mają nadzieję niebiańską. Najwyraźniej więc nie można ustalić konkretnej daty, kiedy Bóg przestanie powoływać chrześcijan do życia w niebie.

Wyjaśnienie to w zastanawiający sposób zbiegło się z pewnym fenomenem statystycznym: ogromnym wzrostem spożywających emblematy na Pamiątce. Jeszcze nie tak dawno wszystko układało się Ciału Kierowniczemu w logiczną całość – pomazańców ubywa, świat się kończy, a miliony z obecnie żyjących nigdy nie umrą. Ale upływ czasu zmusił "niewolnika" do weryfikacji dotychczasowych optymistycznych wizji. Przypomnijmy:

*** Strażnica z 15 sierpnia 1996, s.31 ***

Wszystko wskazuje na to, że wskutek podeszłego wieku i nieprzewidzianych zdarzeń grono pomazańców żyjących na ziemi wciąż będzie się zmniejszać.

W wydanej trzy i pół roku później Strażnicy, przedstawiono "sześć przekonujących dowodów, że żyjemy w dniach ostatnich". Jeden z nich brzmiał:

*** Strażnica z 15 stycznia 2000, s.13 ***

Po szóste, liczba prawdziwych namaszczonych duchem naśladowców Jezusa Chrystusa maleje, choć niektórzy najwidoczniej wciąż będą na ziemi, gdy wybuchnie wielki ucisk. Większość członków ostatka jest już w dość podeszłym wieku i z biegiem lat liczba tych, którzy naprawdę są namaszczeni duchem, topnieje.

Jednak te hurra-optymistyczne oczekiwania Ciała Kierowniczego spaliły na panewce. Statystyki z ostatnich lat z pewnością wylały kubeł zimnej wody na głowy autorów tych zapowiedzi. O ile do roku 2005 (kiedy sprawozdanie było najniższe od 50 lat) wydawało się, że liczba pomazańców faktycznie maleje (a przynajmniej nie wzrasta w jakiś niepokojący sposób), to lata kolejne przyniosły zastanawiające doniesienia o liczbie pomazańców, uczestniczących czynnie w Pamiątce:

  • 2005 – 8,524
  • 2006 – 8,758 (wzrost niewielki, bo "zaledwie" o 234 osoby)
  • 2007 – 9,105 (kolejny wzrost o 347 osób)
  • 2008 – 9,986 (wzrost o dalszych 881 pomazańców)
  • 2009 – 10,857 (przybyło 871 nowych)
  • 2010 – 11,202 (kolejnych 345 pomazańców)
  • 2011 - 11,824 (622 następnych namaszczonych)
  • 2012 - 12,604 (780 nowych pomazańców)
  • 2013 - 13,204 (600 kolejnych)

Jak widać z powyższego zestawienia, w przeciągu zaledwie 8 lat w Organizacji pojawiło się 4,680 nowych pomazańców! A biorąc pod uwagę statystyczny procent umieralności tej dość podeszłej wiekiem grupy, liczba nowych pomazańców z pewnością jest jeszcze wyższa.

Pamiętać tutaj trzeba, że w zborach Świadków Jehowy podczas Pamiątki nie wlicza się w "sprawozdanie o spożywających" osób postronnych i zainteresowanych czy wykluczonych, które mogłyby niejako "przypadkiem" zawyżyć te dane. Liczy się i odnotowuje wyłącznie ochrzczonych Świadków. Wskazywało by to na inną stronę zagadnienia – przez ostatnie lata mnóstwo Świadków stało niejako pomiędzy dwoma nadziejami, wahało się co do uczestnictwa w Pamiątce, a kiedy Towarzystwo dało ‘zielone światło’, odważyli się dać wyraz swoim przekonaniom. Utożsamili się poprzez to z grupą 144000, która ma nadzieję niebiańską.

Wracając do powyższych liczb widać jak na dłoni, że w przeciągu zaledwie jednego roku 2007 liczba pomazańców wzrosła o 3,8% w stosunku do roku poprzedniego, podczas gdy w tym samym okresie ogólna liczba członków Organizacji wzrosła o 3,1%. W roku kolejnym, 2008, nastąpił wzrost o następne 9,7%, podczas gdy liczba nowych Świadków podniosła się tylko o 2,1%, a w roku 2009 stosunek ten przedstawiał się +3,2% głosicieli wobec +9,6% namaszczonych.

Szokujące? Owszem. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że w roku 2013 osiągnięto szczytową od 50 lat liczbę pomazańców, która w roku 1961 wynosiła 13,284. Proponuję w tym miejscu zapoznać się ze statystykami z tego okresu:

  • 1960 - 13,911
  • 1961 - 13,284
  • 1962 - 12,714
  • 1963 - 12,292
  • 1964 - 11,550
  • 1965 - 11,550
  • 1966 - 11,266
  • 1967 - 10,981
  • 1968 - 10,619
  • 1969 - 10,368
  • 1970 - 10,500
  • 1971 - 10,384
  • 1972 - 10,350
  • 1973 - 10,523
  • 1974 - 10,723
  • 1975 - 10,550
  • 1976 - 10,187
  • 1977 - 10,080
  • 1978 - 9,762
  • 1979 - 9,727
  • 1980 - 9,564
  • 1981 - 9,601
  • 1982 - 9,529
  • 1983 - 9,292
  • 1984 - 9,081
  • 1985 - 9,051
  • 1986 - 8,927
  • 1987 - 8,808
  • 1988 - 8,685
  • 1989 - 8,734
  • 1990 - 8,869
  • 1991 - 8,850
  • 1992 - 8,683
  • 1993 - 8,693
  • 1994 - 8,617
  • 1995 - 8,645
  • 1996 - 8,757
  • 1997 - 8,795
  • 1998 - 8,756
  • 1999 - 8,755
  • 2000 - 8,661
  • 2001 - 8,730
  • 2002 - 8,760
  • 2003 - 8,585
  • 2004 - 8,570
  • 2005 - 8,524
  • 2006 - 8,758
  • 2007 - 9,105
  • 2008 - 9,986
  • 2009 - 10,857
  • 2010 - 11,202
  • 2011 - 11,824
  • 2012 - 12,604
  • 2013 - 13,204

Niestety, brakuje najnowszych statystyk z Polski, jednakże udało się odszukać kilka danych, które ukazują, że polscy pomazańcy nie odstają tak bardzo w tendencji wzrostowej od reszty świata (a w późniejszych latach jest ich z pewnością jeszcze więcej):

  • 1994 - 66
  • 1995 - 62
  • 1998 - 82
  • 1999 - 75
  • 2001 - 70
  • 2002 - 72
  • 2003 - 78
  • 2004 - 79

Kuriozalnie w związku z tym brzmi wypowiedź zamieszczona w jednej z nie tak dawno wydanej Strażnicy:

*** Strażnica z 15 lutego 2009, ss.27,28 ***

Z upływem lat grono pomazańców żyjących na ziemi zmniejszyło się, natomiast liczba drugich owiec wzrosła.

Jest to nieco niedokładne tłumaczenie, gdyż w wydaniu angielskim czytamy:

"The number of anointed ones on the earth has decreased over the decades", czyli "Liczba pomazańców żyjących na ziemi zmniejsza się od dziesięcioleci".

Ale czy naprawdę się zmniejsza? I kiedy? Przez ostatnie 40 lat? Czy może w 8 poprzednich latach? Raz jeszcze przyjrzyjmy się liczbom:

  • 2005 - 8,524
  • 2006 - 8,758
  • 2007 - 9,105
  • 2008 - 9,986
  • 2009 - 10,857
  • 2010 - 11,202
  • 2011 - 11,824
  • 2012 - 12,604
  • 2013 - 13,204

Kogo chce oszukać Ciało Kierownicze? Siebie? Nas? Bo przecież liczby nie kłamią.

A może istnieje jakieś inne wyjaśnienie tego wzrostu uczestników Pamiątki? Nasuwają się tutaj na myśl fragmenty kilku Strażnic, które próbowały tłumaczyć wzrost liczby pomazańców, wynoszący wówczas "jedynie" kilkadziesiąt osób:

*** Strażnica z 15 sierpnia 1996, s.31 ***

U niektórych być może była to reakcja emocjonalna na obciążenia fizyczne lub psychiczne. Uświadomili sobie jednak, iż w rzeczywistości nie zostali powołani do życia w niebie. Prosili więc Boga o miłosierdzie i wyrozumiałość.

*** Strażnica z 15 lutego 1998, s.22 ***

Mogłoby się zdarzyć, że ten czy ów pod wpływem wcześniejszych poglądów religijnych, silnych emocji spowodowanych śmiercią kogoś bliskiego, trudności życiowych lub przeświadczenia o dostępowaniu jakichś szczególnych błogosławieństw od Jehowy mylnie przypisze sobie powołanie niebiańskie.

*** Strażnica z 15 lutego 2003, s.20 ***

Mylne przeświadczenie o nadziei niebiańskiej może też wynikać z fałszywego poglądu religijnego, że wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba. Nie wolno więc ulegać takim dawnym wyobrażeniom ani innym czynnikom. Warto zadać sobie na przykład takie pytania: Czy nie zażywam leków wpływających na stan uczuciowy? Czy nie mam skłonności do przeżywania głębokich emocji, które mogę źle zinterpretować?

Ciało Kierownicze bez ogródek zatem zasugerowało, że przynajmniej część nowych pomazańców wcale pomazańcami nie jest i przypisano im nawet zaburzenia psychiczne! Tacy "obciążeni psychicznie" pomazańcy powinni bezzwłocznie zaprzestać spożywania chleba i wina, gdyż gdyby tego nie uczynili, zapewne zasłużyliby sobie na śmierć. Taki wniosek można wysnuć z innego fragmentu Strażnicy:

*** Strażnica z 15 lutego 2003, s.20 ***

A co z osobami, które go nie mają [absolutnego przekonania o namaszczeniu], lecz spożywają emblematy na Pamiątce? Skoro już wiedzą, że nigdy nie żywiły nadziei niebiańskiej, niewątpliwie usłuchają głosu sumienia i przestaną je przyjmować. Bóg nie patrzyłby z uznaniem na kogoś, kto twierdzi, że został powołany na niebiańskiego króla i kapłana, a wie, że w rzeczywistości jest inaczej. Gdy Korach z plemienia Lewiego zuchwale zabiegał o udział w kapłaństwie Aaronowym, Jehowa go uśmiercił. Jeśli chrześcijanin uświadomi sobie, że niesłusznie spożywał emblematy na Pamiątce, powinien tego zaprzestać i pokornie prosić Jehowę o przebaczenie.

Identycznie sprawa się miała w sierpniu 2011 roku, kiedy Ciało Kierownicze zapewne już dysponowało dokładnymi sprawozdaniami z Pamiątki, ale ogół Organizacji musiał na nie poczekać jeszcze kilka miesięcy. Wyprzedzając kolejne spekulacje, komentarze czy zdziwienie szeregowych Świadków, Centrala napisała:

*** Strażnica z 15 sierpnia 2011, s.22 ***

Liczba spożywających emblematy. Jest to liczba wszystkich ochrzczonych osób, które spożywały emblematy podczas Pamiątki. Czy jest to zatem liczba pomazańców żyjących jeszcze na ziemi? Niekoniecznie. Pewne czynniki - między innymi dawne przekonania religijne lub nawet zaburzenia psychiczne czy emocjonalne - mogą powodować, że ktoś błędnie uzna, iż ma powołanie niebiańskie. Dlatego nie da się ustalić dokładnej liczby pomazańców na ziemi; zresztą nie jest nam to potrzebne. Ciało Kierownicze nie prowadzi listy wszystkich osób spożywających emblematy.

Ostatnimi czasy do "zaburzeń psychicznych czy emecjonalnych" dorzucono sugestię, że nie wszyscy podający się za pomazańców są "rzeczywiście" lub "naprawdę" namaszczeni:

*** Strażnica z 15 stycznia 2012, s.7 ***

W pewnej przypowieści Jezus unaocznił, że począwszy od I wieku, na ziemi zawsze będą jacyś chrześcijanie naprawdę namaszczeni duchem świętym. Przyrównał ich do "pszenicy" rosnącej między "chwastami".

*** Strażnica z 15 sierpnia 2012, s.18 ***

Jak powiedział brat Splane, Jezus w jednej ze swych przypowieści wskazał, że od I wieku na ziemi zawsze będą jacyś chrześcijanie rzeczywiście namaszczeni duchem świętym, występujący w obronie prawdy.

Aluzja do ciągle rosnącej liczby pomazańców, którzy psują Strażnicy misternie ukutą doktrynę o zbliżającym się końcu, jest aż nazbyt czytelna: Nie wszyscy z podających się za braci Jezusa naprawdę i rzeczywiście są namaszczeni duchem świętym, wielu z nich zapewne ma zaburzenia psychiczne i spożywa emblematy niegodnie. Takich czeka surowa kara z ręki Jehowy.

Po takich pogróżkach i psychiatrycznej diagnozie wobec swoich nowych współkapłanów i współdziedziców w Królestwie Bożym, obecne Ciało Kierownicze zapewne chciałoby odciąć się od pojednawczego tonu z lat wcześniejszych:

*** Strażnica z 15 sierpnia 1996, s.31 ***

Nie ma więc potrzeby się niepokoić, jeśli ktoś zaczyna (…) spożywać emblematy. To naprawdę nie od nas zależy, czy jakaś osoba jest namaszczona duchem świętym i powołana do życia niebiańskiego, czy też nie.

Czy jednak naprawdę nie ma powodów do niepokoju, gdy nagle zaczyna spożywać emblematy blisko 4,700 osób więcej? I czy spadek liczby pomazańców nie był przypadkiem uważany jako jeden z głównych dowodów przekonujących o tym, że od roku 1914 żyjemy w dniach ostatnich? Przypomnijmy tę myśl:

*** Strażnica z 15 stycznia 2000, s.13 ***

Po szóste, liczba prawdziwych namaszczonych duchem naśladowców Jezusa Chrystusa maleje, choć niektórzy najwidoczniej wciąż będą na ziemi, gdy wybuchnie wielki ucisk. Większość członków ostatka jest już w dość podeszłym wieku i z biegiem lat liczba tych, którzy naprawdę są namaszczeni duchem, topnieje.

Aż się ciśnie tutaj na usta pytanie: Skoro jednak "liczba prawdziwych pomazańców" nie maleje, a z roku na rok rośnie, czy oznacza to, że jednak od 1914 roku nie żyjemy w dniach ostatnich? Czy ma to jakiś związek z kolejną zmianą nauki o "pokoleniu, które nie przeminie", jaką zaserwowano Świadkom w 2008 roku?

*** Strażnica z 15 lutego 2008, ss.23,24 ***

Ponieważ Jezus, wspominając im o "tym pokoleniu", nie dodał żadnego negatywnego określenia, apostołowie niewątpliwie zrozumieli, że w skład 'pokolenia, które nie przeminie, dopóki się to wszystko nie stanie', wejdą oni sami oraz inni uczniowie. (…)

Okres, w którym żyje "to pokolenie", najwyraźniej pokrywa się z okresem urzeczywistniania się pierwszej wizji z Księgi Objawienia (Obj. 1:10 do 3:22). Ten etap dnia Pańskiego trwa od roku 1914 aż do chwili, gdy ostatni z wiernych pomazańców umrze i zostanie wskrzeszony.

Tym oto sposobem Ciało Kierownicze odsunęło nadejście Armagedonu na "świętego Nigdy", bo z jednej strony "nie można ustalić, kiedy zakończy się powoływanie do nadziei niebiańskiej", a zatem jest ono ciągle w toku i – jak widzimy – grono to nieustannie rośnie liczebnie, a z drugiej strony "dzień Pański" ma zakończyć się śmiercią "ostatniego z wiernych pomazańców", co przy omawianym wzroście liczebnym i coraz młodszymi wiekiem pomazańcami może jeszcze sporo potrwać.

Jeszcze większego zamieszania narobiło skorygowanie "pokolenia pomazańców" w roku 2010:

*** Strażnica z 15 kwietnia 2010, s.10 ***

Jezus nie miał na myśli ludzi niegodziwych, lecz swoich uczniów, na których wkrótce został wylany duch święty. Namaszczeni naśladowcy Jezusa — zarówno ci z I wieku, jak też żyjący obecnie — mieli nie tylko dostrzec znak, ale również pojąć jego znaczenie, a mianowicie że Jezus jest "blisko, u drzwi".

Co to wyjaśnienie oznacza dla nas? Chociaż nie możemy wyliczyć długości trwania "tego pokolenia", powinniśmy pamiętać, że słowo "pokolenie" zazwyczaj odnosi się do ludzi w różnym wieku, których życie przypada na dany okres, oraz że okres ten nie trwa nazbyt długo i ma swój koniec (Wyjścia 1:6). Jak zatem rozumieć wypowiedź Jezusa o "tym pokoleniu"? Najwyraźniej chodziło mu o to, że życie pomazańców przebywających na ziemi, gdy w roku 1914 zaczął być widoczny znak, miało się częściowo pokrywać z życiem innych pomazańców, którzy zobaczą rozpoczęcie się wielkiego ucisku.

Polskie tłumaczenie zdania: "słowo 'pokolenie' zazwyczaj odnosi się do ludzi w różnym wieku, których życie przypada na dany okres" jest nie do końca poprawne, gdyż w angielskim oryginale czytamy:

"It usually refers to people of varying ages whose lives overlap during a particular time period",

czyli

"Odnosi się ono [słowo "pokolenie"] zazwyczaj do ludzi w różnym wieku, których życie zazębia się [lub: nakłada się na siebie; pokrywa się ze sobą] w danym okresie czasu".

Jest to o tyle istotne, gdyż we wcześniejszych wyjaśnieniach z roku 2008 zwrot "to pokolenie" odniesiono do pomazańców w ogólności - a więc wszystkich, którzy mogliby żyć nawet za 500 lat i była to furtka do odsunięcia Armagedonu na niesprecyzowaną przyszłość, aczkolwiek dość daleko w czasie.

Jak widzimy, nie trzeba było długo czekać na kolejne "uściślenie" gdyż teraz obowiązującą doktryną jest to, że wielki ucisk nastąpi najpóźniej jeszcze za życia tych nowych pomazańców, którzy znają i pamiętają pomazańców z roku 1914, czyli zapewne w przeciągu kolejnych 80 lat.

Dla ogółu Świadków Jehowy było to całkowicie nowe zrozumienie, chociaż po raz pierwszy zostało podane na dorocznym zgromadzeniu statutowym w dniu 1 października 2009 roku, przez najstarszego wówczas członka CK Johna Barra:

*** Strażnica z 15 czerwca 2010, s.5 ***

Brat Barr podkreślił, że owo zgromadzanie nie będzie trwać w nieskończoność. Nawiązał do Ewangelii według Mateusza 24:34: "To pokolenie na pewno nie przeminie, dopóki się to wszystko nie stanie". Dwukrotnie przeczytał następujące wyjaśnienie: "Jezusowi najwyraźniej chodziło o to, że życie pomazańców przebywających na ziemi, gdy w roku 1914 zaczął być widoczny znak, miało się częściowo pokrywać z życiem innych pomazańców, którzy zobaczą rozpoczęcie się wielkiego ucisku". Nie wiemy dokładnie, jak długo ma trwać "to pokolenie", ale składa się ono właśnie ze wspomnianych dwóch grup pomazańców. Chociaż chrześcijanie ci są w różnym wieku, obie grupy tworzące "to pokolenie" przez jakiś okres "dni ostatnich" żyją jednocześnie. To bardzo pokrzepiające, że grono młodszych pomazańców — żyjących przez pewien czas razem ze starszymi pomazańcami, którzy dostrzegli znak widoczny od roku 1914 — nie umrze przed nastaniem wielkiego ucisku.

W dalszym rozwoju tej nauki doczekaliśmy się kolejnego "uściślenia", mianowicie:

*** Strażnica z 15 stycznia 2014, s.31 ***

Jezus, podając szczegółowe proroctwo dotyczące zakończenia systemu rzeczy, powiedział: "To pokolenie na pewno nie przeminie, dopóki się to wszystko nie stanie" (odczytaj Mateusza 24:33-35). Rozumiemy, że "to pokolenie", o którym mówił Jezus, obejmuje dwie grupy namaszczonych chrześcijan. Pierwsza z nich żyła w roku 1914 i bez trudu rozpoznała wtedy znak obecności Chrystusa. W skład tej grupy nie wchodzili ci, którzy po prostu żyli w roku 1914, ale ci, którzy w owym roku albo wcześniej zostali namaszczeni duchem jako synowie Boży (Rzym. 8:14-17). Drugą grupę wchodzącą w skład "tego pokolenia" tworzą pomazańcy żyjący współcześnie z pierwszą grupą. Ale nie chodzi jedynie o zazębianie się okresów życia chrześcijan z obu tych grup, lecz raczej okresów ich namaszczenia — członkowie tej drugiej grupy zostali namaszczeni duchem świętym, gdy przynajmniej część członków pierwszej wciąż jeszcze przebywała na ziemi. Dlatego nie każdy z dzisiejszych pomazańców należy do "tego pokolenia", o którym mówił Jezus. Członkowie drugiej grupy posunęli się już w latach. A przecież słowa Jezusa zapisane w Ewangelii według Mateusza 24:34 upewniają nas, że przynajmniej część "tego pokolenia na pewno nie przeminie", aż ujrzy początek wielkiego ucisku. Powinno to wzmocnić w nas przekonanie, że już wkrótce Władca Królestwa Bożego przystąpi do zniszczenia niegodziwych i zaprowadzi sprawiedliwy nowy świat (2 Piotra 3:13).

Mamy tu do czynienia z tak pokrętną logiką, że aż ciężko to ogarnąć. Ciało Kierownicze podzieliło współczesnych pomazańców na trzy grupy:

  • 1. Ci, którzy w 1914 roku albo wcześniej zostali namaszczeni duchem jako synowie Boży;
  • 2. Pomazańcy żyjący współcześnie z pierwszą grupą, których okresy namaszczenia zazębiają się ze sobą; i
  • 3. Osoby powołane do niebiańskiej nadziei w latach ostatnich, kiedy nie żyją już pomazańcy z roku 1914.

Dwie pierwsze grupy pomazańców zaliczają się do "tego pokolenia", z którego druga doczeka Armagedonu (gdyż pierwsza wymarła). Trzecia nie wchodzi w skład "pokolenia", jednak i oni wspólnie z drugą grupą ujrzą początek wielkiego ucisku. Tym samym Ciało Kierownicze - pomimo wielu obiekcji - nie wyklucza tych nowych pomazańców w życia w niebie.

Wszystkie te ostatnie wyjaśnienia otworzyły wielu Świadkom swobodną drogę do wyznawania swojej nadziei, która wcześniej była w nich tłamszona przez naukę o definitywnym zamknięciu powołania niebiańskiego w roku 1935. I jak widać z omówionych tutaj sprawozdań, korzystają z tego pełnymi garściami oraz ochoczo i odważnie przyłączają się do tej elitarnej dotychczas klasy "Szklanki Wina".

Dzieje się tak wbrew doświadczeniom wszystkich nowych Świadków Jehowy wskazujących, że od samego początku w kwestii ich członkostwa nie daje się im możliwości wyboru nadziei, kierując uwagę wyłącznie na jedną – ziemską. Czyżby ta druga była zarezerwowana tylko dla "bardziej wiernych"? Rosnąca liczba pomazańców pokazuje jednak Ciału Kierowniczemu, że "nie z nami te numery".

Czy po tegorocznej Pamiątce "niewolnik" poczuje się zmuszony do dalszych ustępstw? Nie wiadomo. W tym roku zrewidowano nieco szkic wykładu Pamiątkowego, w którym na omówienie korzyści wynikających z ofiarnej śmierci Jezusa oraz wyjaśnienie, że spożywać mogą jedynie osoby objęte Nowym Przymierzem przewidziano 14 minut, natomiast na uzasadnienie, dlaczego pozostali ochrzczeni Świadkowie nie powinni spożywać emblematów wyznaczono zaledwie 10 minut, wliczając w to podawanie chleba i wina (wcześniej było to aż 21 minut!). Czy jest to stopniowe wycofywanie się z bezwględnego rozgraniczenia chrześcijan na spożywających i obserwatorów? Także trudno wyczuć. Jednak jedno jest pewne: członkowie Organizacji zaczynają pokazywać Ciału Kierowniczemu, że musi się ono z nimi liczyć i zdecydowanie odejść od totalitarnej formy narzucania swoim współbraciom własnego widzimisię o poglądach na więź z Jezusem, który sam ostrzegał:

Mateusza 23:13

"Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Zamykacie bowiem królestwo niebios przed ludźmi; bo sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą."