Dni gorsze, niż dni Noego

autor: Marek Boczkowski

 

Temat tutaj przedstawiony nie jest nowy. Przewijał się on już wielokrotnie na różnego rodzaju portalach i forach dyskusyjnych poświęconych Świadkom Jehowy. Niemniej postanowiłem do niego wrócić, gdyż wciąż wywołuje żywe reakcje i zainteresowanie zarówno wśród samych Świadków Jehowy, jak i osób postronnych. Starałem się zgromadzić jak najwięcej danych i zebrać je w jedną, jak najbardziej rzetelną całość. Nie upieram się, że jest to obraz ostateczny i zupełnie wolny od domysłów, sądzę jednak, że warto go przedstawić szerszemu gronu osób. A zwłaszcza tym, którzy bezkrytycznie wierzą w kryształową czystość i moralność Organizacji.

Za motto niech posłużą nam dwie wypowiedzi opublikowane na łamach literatury Towarzystwa Strażnica:

*** Strażnica nr5 z 1986, s.11 ***

Chociaż brzmi to szokująco, ale nawet niektórym szerzej znanym w społeczności ludu Jehowy zdarzyło się popaść w czyny niemoralne, nie wyłączając homoseksualizmu, wymiany żon i napastowania dzieci.

*** Świadkowie Jehowy – głosiciele, 1995, s.187 ***

W I stuleciu niektórzy odeszli od wiary i zaczęli prowadzić rozwiązłe życie. (...) Zdarza się to również wśród Świadków Jehowy w XX wieku. Niestety, ostatnimi czasy trzeba było co roku wykluczać kilkadziesiąt tysięcy zatwardziałych grzeszników. W gronie tym znaleźli się także znani starsi.

Co ciekawe, w anglojęzycznych wydaniach tych materiałów w miejscu przetłumaczonym na polski "szerzej znani" czy "znani" pojawia się słowo "prominent", które znaczy "wybitny, wiodący, czołowy". Chodzi tutaj zatem o osoby z najwyższych szczebli organizacyjnej hierarchii teokratycznej. Kim oni byli? Czy wiadomo coś więcej o ich haniebnych wybrykach "nie wyłączając homoseksualizmu i napastowania dzieci"? Spróbujmy to ustalić. Poniżej sylwetki kilku z nich.

Ewart Charles Chitty

Ewart Charles Chitty

Członek Ciała Kierowniczego Ewart Chitty (ur. 11.02.1898) zrezygnował ze swojego stanowiska w roku 1979. Swoją teokratyczną "karierę" zaczynał w 1921 r., kiedy to wszedł w skład Londyńskiego Betel, wykonując prace biurowe. W roku 1929 Chitty został sekretarzem International Bible Students Association (IBSA; Brytyjski odpowiednik Watchtower Bible and Tract Society of New York, Inc.), co wskazuje, ze wszedł on w skład Zarządu Biura Oddziału w Anglii. Jego nazwisko z dopisaną funkcją sekretarza IBSA znalazło się na stronie tytułowej Rocznika IBSA – 1929. Niedługo potem został zamianowany sekretarzem-skarbnikiem IBSA i był nim aż do chwili powołania go do Ciała Kierowniczego w listopadzie 1974 roku. W 1938 roku z racji piastowanej funkcji w dwóch wydaniach Strażnicy z tego roku opublikowane zostało sprawozdania o udziale członków rodziny Betel w "rodzinnym" studium, które złożył na ręce J. F. Rutherforda (The Watchtower z 1 lipca 1938, s.208 oraz z 15 sierpnia 1938, s.256). Strażnica z 1 maja 2000, s.27 opisuje Ewarta Chitty’ego jako "brata sprawującego odpowiedzialną funkcję" w latach 1940-41 oraz donosi, iż został on na jakiś czas uwięziony "za neutralność".

Po swojej rezygnacji z członkostwa w Ciele Kierowniczym w 1979 r. Chitty pozostał w Brooklynie pracując w Dziale Korespondencji, co sugerowałoby, że nie ma przeciwko niemu żadnych zarzutów. W Awake! z 8 maja 1981 roku, s.10 zacytowano wypowiedź Chitty’ego odnośnie utraty przez ludzi miłości bliźniego oraz do Boga.

Najwyraźniej (co potwierdzają jego bliscy współpracownicy z Betel) w owym czasie Chitty mocno nadużywał alkoholu. I to zapewne przyczyniło się do wydalenia go z Brooklynu i przeniesienia na powrót do Londyńskiego Betel kilka lat później. Został tam wyznaczony do mało odpowiedzialnych zadań, niemniej był zamianowanym starszym w miejscowym zborze. Chitty zmarł 15 czerwca 1993 r.

Odnośnie zarzutów o homoseksualizm Chitty’ego informacje nie są jednoznaczne. Rzeczywiście, w opublikowanym w The Watchtower (15 lutego 1963, ss.118-120) życiorysie zawarł on pewne wzmianki mogące to potwierdzać. Chodzi np. o zdanie: "Od przeszło trzydziestu lat mam tego samego przyjaciela i współlokatora, brata Edgara Clay, którego historię mogliście już wcześniej przeczytać; lecz teraz dzielimy śliczny pokój w bardziej urokliwym domu z pięknym widokiem na południe, i z dodatkowym oknem, przez które widać pola, drzewa oraz zachodzące słońce w całej swojej chwale". Zastanawiająca jest tutaj ta wylewność, kiedy Chitty mówi o swoim przyjacielu, z którym mieszkał przez 30 lat.

Inne dwuznaczne słowa zawarł w zdaniu: "With an older brother and a boy friend I attended some talks being given by the Bible Students" ("Z pewnym starszym bratem i przyjacielem uczestniczyłem w kilku przemówieniach wygłaszanych przez Badaczy Pisma Świętego"). Chodzi tutaj o zwrot "boy friend", który w języku angielskim (brytyjskim) znaczy ni mniej, ni więcej, tylko chłopaka z którym "się chodzi". Czy to tylko lapsus językowy, czy nieumyślne wyznanie na temat swoich preferencji seksualnych, jakie przejawiał jeszcze przed chrztem? Trudno dzisiaj tego dociec, niemniej daje to myślenia.

Z drugiej strony, Betelczyk Peter Beschorner, który znał osobiście Chitty’ego jeszcze 10 lat przed powołaniem go do CK opisuje go jako człowieka skromnego, wyciszonego, serdecznego, uduchowionego, ale nie zniewieściałego. Beschorner nie wyklucza jego homoseksualnych skłonności, przyznaje jednak, że nigdy w londyńskim Betel nie było przeciw niemu tego typu zarzutów.

Podczas pobytu w Brooklynie Chitty wydawał się być zainteresowany dzieleniem pokoju z młodszymi mężczyznami. Istotą oskarżenia wniesionego przeciwko Chitty’emu było doniesienie do Ciała Kierowniczego złożone przez jego byłego 19-letniego współlokatora, a dotyczące jakiegoś rodzaju nieobyczajnych zachowań. (Dr Jerry Bergman w jednej ze swoich prac podaje pewną pogłoskę, jakoby młodzieniec ten w poczuciu ogromnej krzywdy i winy zabił się później skacząc z dachu biurowca WTS; niestety nie udało się tego zweryfikować). Ciało Kierownicze uznało, iż Chitty przejawiał homoseksualne skłonności – cokolwiek miało by to znaczyć – i poprosiło go o rezygnację. Sam Chitty rzekomo stanowczo temu zaprzeczał, jednak ugiął się pod wyraźnym stanowiskiem większości CK, ponieważ jedynym jego wyjściem było albo to, albo opuszczenie Betel w wieku 81 lat po spędzeniu tam 58 lat służby. Czyli droga donikąd. Takie rozwiązanie mogłoby wskazywać, że CK tak naprawdę nie dostrzegało w Chitty’m winy homoseksualności, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że pozostał on członkiem rodziny Betel w Brooklynie, a potem w Londynie.

Ale może tutaj wchodzić w grę jeszcze inne wyjaśnienie, mianowicie: Chitty wszedł w układ z CK odnośnie zachowania milczenia o wszystkim co wiedział w zamian za opiekę, jaką roztoczy nad nim Towarzystwo w jego wieku. I to wydaje się najbardziej prawdopodobne w powiązaniu z losami innych "niepokornych" pomazańców, których Towarzystwo na stare lata pozbawiło wszystkiego, np. Charles de Wilda (zmarł z głodu i ubóstwa na ławce w parku) czy Edward Dunlap (ledwo wiązał koniec z końcem próbując w wieku 69 lat utrzymać siebie i żonę).

O pozbawieniu Ewarta Chitty’ego członkostwa w Ciele Kierowniczym Świadkowie Jehowy dowiedzieli z ogólnikowego zdania w Roczniku ŚJ – 1980, s.258: "W ubiegłym roku Ewart C. Chitty zrezygnował". Nic więcej.

Leo Kincaid Greenlees

Leo Kincaid Greenlees

Członek Ciała Kierowniczego Leo K. Greenlees (ur. 6 czerwca 1911 r.) został zmuszony do rezygnacji i opuszczenia Betel w 1985 roku. Jego historia w Organizacji wyglądała następująco: Pięć lat przed wejściem w skład kanadyjskiego Betel (co nastąpiło w roku 1936) pełnił pełnoczasową służbę pionierską; wcześniej działał w rodzinnej Anglii. W Betel pełnił kilka odpowiedzialnych funkcji, m.in. był skarbnikiem Biura Oddziału oraz IBSA w Kanadzie. W 1964 został przeniesiony do Betel w Brooklynie, a w 1965 został wybrany na dyrektora nowojorskiej korporacji Towarzystwa (Yearbook – 1966, s.290; Yearbook – 1979, ss.135,136). Jako dyrektor Greenlees automatycznie stał się członkiem "ciała kierowniczego", które to grono oficjalnie zostało powołane do istnienia w roku 1971. Często przemawiał podczas rozdań dyplomów Szkoły Gilead, a także miał wykład w podsumowaniu dorocznego zebrania statutowego z okazji stulecia Strażnicy, które odbyło się na Three Rivers Stadium w Pittsburghu 6 października 1984 r. Strażnica z roku 1982 wspomina o nim jako członku Komitetu Nauczania w Ciele Kierowniczym (The Watchtower z 15 listopada 1982, s.27). Ostatnia wzmianka odnośnie Greenleesa pojawia się w publikacjach Towarzystwa w The Watchtower z 1 grudnia 1984 r., s.27, gdzie powiedziano o nim, iż rozdawał dyplomy podczas wrześniowego programu ukończenia Gilead.

Prawdopodobnie pod koniec roku 1984 Greenlees stanął przed resztą Ciała Kierowniczego, które oskarżyło go molestowanie 10-letniego chłopca. Z różnych prywatnych źródeł i wspomnień wynika, że doniesienie do Towarzystwa złożyli rodzice chłopca i to spowodowało wszczęcie działań przeciwko niemu. Greenlees był przyjacielem tej rodziny i często ich odwiedzał, a któregoś dnia rodzice przyłapali go na głaskaniu po kolanach i udach ich syna, co spowodowało ich gwałtowną reakcję.

Nie był to jedyny wypadek, gdyż Mark Palo, syn byłych Betelczyków, także publicznie oskarżył go o molestowanie. Kiedy Palo ośmielił się po latach zgłosić ten przypadek starszym, został nazwany kłamcą i zagrożono mu wykluczeniem za rozpowszechnianie tych informacji. Sprawa miała miejsce pod koniec lat 1960-tych. W nowojorskich zborach (do których należał Greenlees) głośno było też o kilku innych przypadkach "nieobyczajnego zachowania" Greenleesa, m.in. nagminnego przytulania, sadzania sobie na kolanach czy w końcu dwuznacznego dotykania chłopców w wieku 8-11 lat.

Inną szokującą historię opowiedział były członek Betel w Brooklynie, Dave Malone. Według niego wszyscy współlokatorzy Greenleesa (w Betel mieszka się w dwuosobowych pokojach) nie wytrzymywali z nim dłużej niż kilka miesięcy i zwykle opuszczali Betel raz na zawsze nie podając przyczyn. Jako członek Ciała Kierowniczego Greenlees niewątpliwie miał wpływ na dobór towarzystwa w swoim pokoju, a wybierał za każdym razem młodych mężczyzn w wieku 18-20 lat. Pomimo powszechnej w Betel zasady "nie pytaj, nie mów", tajemnicą poliszynela były homoseksualne skłonności Greenleesa, dlatego z reguły nie posiadał on bliskich przyjaciół. Dave Malone wspomina o pewnej rozmowie z innym Betelczykiem, który miał "szczęście" znać bliżej zarówno Greenleesa, jak i jego współlokatorów: "Powiedział, że ostatni współlokator Lea został wywalony z Betel, po tym jak upił on nowego młodego brata, zaciągnął do swojego pokoju i przeleciał go w tyłek. Tak, dokładnie tak powiedział: 'przeleciał go w tyłek'. Nie wiedziałem, czy się ze mnie nabija robiąc ze mnie głupka albo żebym padł w szoku na ziemię. Dlatego zapytałem go czy jego stary współlokator był gejem. Popatrzył na mnie lekko rozbawiony i zapytał: 'No a jak myślisz?'".

Podobnie wypowiedział się inny były Betelczyk, Jeff Schwehm. On także przyznał, że wśród rodziny Betel krążyły pogłoski o homoseksualnych skłonnościach Greenleesa i Chitty’ego.

Powiadamiając rodzinę Betel w Brooklynie o statusie Greenleesa członek Ciała Kierowniczego Martin Pötzinger powiedział: "Pragniemy poinformować rodzinę Betel, iż Leo Greenlees nie jest już członkiem rodziny Betel i sprawa została zamknięta". Enigmatyczne i dające do myślenia, prawda?

Jednak cała sprawa miała swój początek o wiele wcześniej. W roku 1936 J. F. Rutherford wyznaczył Leo Greenleesa na zastępcę nowo powołanego 'sługi oddziału' Percy’ego Chapmana (jego historia poniżej). Chapman zawsze przejawiał homoseksualne skłonności, z czym nawet specjalnie się nie krył. Nie stanowiło to większego problemu, gdyż niepisana wykładnia Strażnicy powiadała, że Biblia zakazuje "kłaść się z mężczyznami", a nie "kochać mężczyzn". Między tymi dwoma panami zawiązała się szczególnego rodzaju zażyłość, tym bardziej, że znali się jeszcze z czasów młodości z Anglii. Podejrzewano ich nawet o romantyczny związek. Kiedy nad Chapmanem zebrały się czarne chmury skandalu z kilkoma młodymi Betelczykami w roli głównej, został on pozbawiony niemal wszystkich przywilejów. Nadwyrężyło to również przyjaźń Leo i Percy’ego. Po zdegradowaniu Chapmana, Larry Dunn, który osobiście znał Greenleesa napisał: "Biedny Leo Greenlees, najbliższy towarzysz Percy’ego od trzech dekad (...) musiał znaleźć sobie nowego współlokatora do pokoju. Leo był człowiekiem pogodnym, ogólnie lubianym, z twardym szkockim akcentem oraz zdolnością elektryzującego przemawiania. Nie krył się on ze swoją homoseksualnością wobec kilku przystojnych młodych braci, których spotykał na ośrodkach letniskowych gdzie bywali Świadkowie Jehowy. (...) Spośród wszystkich chłopców z Betel upodobał sobie jednego o nazwisku Lorne Bridle, który był niezwykle przystojny i czarujący". Pomimo swoich dwuznacznych relacji z Chapmanem Greenlees został skarbnikiem WTS, a potem członkiem Ciała Kierowniczego.

Po opuszczeniu Betel Greenlees usługiwał jako pionier specjalny i jako starszy w jednym ze zborów w centrum Nowego Orleanu w Luizjanie. Był tam znany z ojcowskiego podejścia do innych i z wielkiej gorliwości w służbie polowej. Zmarł 17 lutego 1988 roku.

Co ciekawe, chłopiec, którego molestował Greenlees, kilka lat później (w 1991) złożył podanie o przyjęcie do Betel i zostało ono odrzucone. Przywódcy Strażnicy najprawdopodobniej obawiali się, że inni Betelczycy mogą usłyszeć od niego więcej szczegółów o "pogłoskach" dotyczących Greenleesa, dowiedziawszy się, iż jest on byłą ofiarą Greenleesa, a także mogli się obawiać reakcji samego zainteresowanego, który mógłby odkryć, że sprawiedliwości nie stało się zadość. Tym samym mógłby on doprowadzić do ujawnienia prawdy.

Percy Chapman

Percy Chapman

Percy Chapman był kolejnym "czołowym" członkiem Towarzystwa Strażnica oskarżonym o homoseksualizm. Padły nawet podejrzenia, że Chapman był kochankiem późniejszego członka Ciała Kierowniczego Leo Greenleesa. W roku 1959, kiedy do ówczesnego prezesa Towarzystwa Nathana Knorra doszły pogłoski o homoseksualnym skandalu z Chapmanem w roli głównej, nie zareagował on zbyt stanowczo, gdyż przeniósł on Chapmana na stanowisko portiera, ale jednak pozostawił go wśród rodziny Betel.

Chapman został w 1936 roku wyznaczony przez J. F. Rutherforda na "sługę Oddziału" po głośnym odstępstwie ówczesnego nadzorcy Waltera F. Saltera (The Watchtower z 1 maja 1937, s.141 oraz z 15 maja 1937, ss.159,160). Wcześniej był członkiem Betel w Londynie (Yearbook – 1979, ss.135). Wtedy też spotkał Leo Greenlessa, który został jego zastępcą i bliskim współpracownikiem. Osoby pamiętające go z tamtych czasów, piszą, że miał hipnotyzujący sposób przemawiania.

Co ciekawe, Chapman był żonaty. Jeden z byłych Świadków Jehowy z Toronto, Lawrence (Larry) Dunn, wspomina: "Percy był zdecydowanym przeciwnikiem małżeństwa i upewniał się, by żaden z 'chłopców Betel' nawet nie brał tego pod uwagę". Jak zatem doszło do tego, że Chapman sam wziął ślub? Zanim to wyjaśnimy warto najpierw zapoznać się z innymi okolicznościami całej sprawy.

Larry przytacza także wspomnienia o 'chłopcach Betel' z lat 1950.: "Wszyscy oni byli młodzi i przystojni, przyjmował ich Percy Chapman; stali się oni pewnego rodzaju elitarną grupą nazywaną nawet 'chłopcami Percy’ego', którzy towarzyszyli mu podczas wypadów do drogich restauracji i barów (...) W tamtym czasie Betel usytuowany był na Irwin Avenue w samym centrum dzielnicy gejów w Toronto. Nawet jedna z Sal Królestwa znajdowała się nad 'The Parkside', jednym z kilku barów dla gejów prosperujących w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych".

Pierwszy szok nastąpił podczas zgromadzenia okręgowego w Halifax w 1959 roku. Chapman jako nadzorca oddziału miał wygłosić przemówienie kluczowe, ale z nieznanych przyczyn zastąpił go w tym prezes WTS Nathan Knorr. Percy Chapman zniknął. Po jakimś czasie Betelczycy dowiedzieli się, że Chapman został pozbawiony przez Knorra wszystkich przywilejów, ale pozostał w Betel na stanowisku portiera.

Drugim szokiem było wspomniane zmuszenie Chapmana do małżeństwa. Percy zgodnie z zaleceniami Rutherforda był całkowicie przeciwny zawieraniu małżeństw i wobec młodych mężczyzn w Betel był pod tym względem surowy, przepytując każdego na wypadek, gdyby któryś brał to pod uwagę, a nawet wprowadził bardzo rygorystyczne zasady i wczesną ciszę nocną. Jeżeli brat chciał się spotykać z jakąś siostrą, to jedyną możliwością było pójście z nią na studium biblijne. Larry Dunn pisze: "Z moimi rodzicami zapoczątkowała w roku 1945 studium piękna młoda pionierka Joyce Randall, i każdego tygodnia towarzyszył jej nowy chłopak z Betel. Została później wysłana do Gilead i otrzymała przydział do Peru, w zupełne odludzie, gdzie znalazła sobie latynoskiego kochanka. Rzecz jasna została wykluczona i wróciła do domu w niesławie. Ale moja rodzina poznała wielu chłopaków z Betel". W związku z tym zrozumiałe jest, że ożenek Chapmana wywołał wielkie poruszenie. Możemy się jedynie domyślać, że Chapman zawarł z Knorrem jakieś swoiste porozumienie, że Chapman zrobi wszystko, żeby odsunąć od siebie zarzuty o homoseksualizm (a zawarcie małżeństwa było chyba najlepszym argumentem) w zamian za to, że Knor pozwoli zostać w Betel podstarzałemu Percy’emu.

James Penton w swojej książce Apocalypse Delayed: The Story of Jehovah's Witnesses pisze: "W rzeczywistości, Knorr, który wydawał się mieć obsesję na punkcie grzechów z zakresu seksualności, tak uporczywie podnosił wobec pracowników Biura Głównego kwestie homoseksualizmu i masturbacji, że niejeden zaczął się zastanawiać, czy on sam nie ma homoseksualnych skłonności" (s.225). To oczywiście spekulacje, jednak gdyby tak było, wyjaśniałoby to poniekąd, dlaczego nie zadziałał zdecydowanie w sprawie Chapmana (ex-ŚJ Bobbi Dugan sugeruje nawet, że go ochraniał) oraz dlaczego nie reagował na plotki o jego kochanku Leo Greenleesie, a nawet był jego mentorem w zaproszeniu do Ciała Kierowniczego.

Inni Betelczycy

Marzec roku 1969 był w Brooklyńskim Biurze Głównym istnym "dniem sądu". Wtedy to ówczesny prezes Towarzystwa, Nathan Knorr, postanowił rozprawić się z narastającymi pogłoskami i sygnałami, jakie do niego docierały o podejrzanych nocnych schadzkach w saunie, z której korzystali Betelczycy. Najwyraźniej nie było to pozbawione podstaw, gdyż w przeciągu kilku tygodni wykluczono za homoseksualne wybryki aż 43 członków Domu Betel.

Wydawało się, że sprawa została załatwiona definitywnie, jednak niektórzy "wymknęli się sprawiedliwości". Nie na długo, gdyż już dwa lata później, na przełomie lat 1971-1972, wytropiono i wykluczono kilkunastu kolejnych "miłośników sauny", tak iż ogólna liczba pozbawionych społeczności sięgnęła 60 osób. Wśród zamieszanych był też Leo Greenlees. Jednakże miał on więcej szczęścia od pozostałych. Larry Dunn nadmienia: "Zdołał ujść cało z tego polowania na czarownice w Brooklyńskim Betel, jakie miało miejsce na początku lat siedemdziesiątych, kiedy wykluczono dziesiątki chłopaków z Betel po ujawnieniu ich schadzek w środku nocy w saunie Brooklyńskiego Betel".

od lewej: Leo Greenless, W. Glen How, Nathan H. Knorr, Percy Chapman

(zdjęcie z kongresu w Montrealu w 1947 roku)

Podsumowanie

Nie sposób opisać tutaj wszystkich przypadków niemoralnego prowadzenia się "szerzej znanych starszych". Ale już chociażby ta krótka charakterystyka kilku z nich zajmujących swego czasu najwyższe stanowiska w Organizacji pokazuje skalę problemu. Rzecz jasna "czarne owce" znajdą się wszędzie, zastanawiające jest jednak podejście Ciała Kierowniczego do takich osób. Ludzi kwestionujących doktrynę Organizacji usuwa się z niej bezwzględnie (vide tzw. "sprawa Franza" z lat 1980-1981), natomiast homoseksualistów i pedofilów chroni się i przenosi na inne stanowiska. W roku 1980 amerykańskie wydanie Służby Królestwa doniosło:

*** Kingdom Ministry z sierpnia 1980, s.1 ***

Z ubolewaniem odnotowaliśmy w ostatnim czasie, iż pięciu członków rodziny Betel oraz kilka innych osób z okręgu Nowego Jorku zostało wykluczonych. Dopuścili się oni odstępstwa wobec organizacji i upowszechniali sekciarskie podziały w niektórych zborach ludu Bożego.

To rzeczywiście mogłoby być godne ubolewania, gdyby nie fakty, które zdecydowanie przeczą odstępstwu tych braci i tworzeniu przez nich sekciarskich podziałów. W powyższym ogłoszeniu Ciało Kierownicze miało zapewne na myśli Edwarda Dunlapa (sekretarza Szkoły Gilead i członka Działu Redakcyjnego), Crisa Sancheza (tłumacza hiszpańskiego PNŚ), Nestora Kuilana (pracownika Działu Tłumaczeń), René Vázqueza (członka Działu Służby) oraz ich żony. Wszystkich ich odsądzono od czci i wiary nazywając podczas przesłuchań komitetów sądowniczych "pijawkami", "rakiem toczącym organizację", "duchowymi cudzołożnikami", "umysłowo chorymi" i "zepsutymi do szpiku robakami". Jedynym ich grzechem była chęć uzyskania od CK odpowiedzi na niejasności związane z chronologią, paruzją Jezusa, a zwłaszcza wiarygodności roku 1914. Nie dowiedzieli się. Zostali wykluczeni ze społeczności. A po nich usunięto dziesiątki innych "odstępców" z Betel.

W tym kontekście nietrudno dostrzec hipokryzję Ciała Kierowniczego, które z zażenowaniem donosiło:

*** The Watchtower z 1 stycznia 1986, s.13 [Strażnica nr5 z 1986, s.11] ***

Chociaż brzmi to szokująco, ale nawet niektórym szerzej znanym w społeczności ludu Jehowy zdarzyło się popaść w czyny niemoralne, nie wyłączając homoseksualizmu, wymiany żon i napastowania dzieci.

Czy Ewarta Chitty’ego, Leo Greenleesa czy Percy’ego Chapmana potraktowano taką samą miarą surowości i stanowczości w "wyplenianiu zła" spośród Ludu Bożego? Nie. Dożyli oni swoich lat pod opiekuńczymi skrzydłami Matki Organizacji i tak naprawdę nigdy nie ponieśli konsekwencji swoich czynów. Ciało Kierownicze skutecznie dbało o ich komfort, a ich wynaturzenia do tej pory są skrywane za parasolem milczenia. Gdyby nie świadectwa wielu osób, które zechciały się w tym temacie wypowiedzieć, zapewne nigdy nie poznalibyśmy prawdziwej natury osób z czołówki najważniejszych Świadków Jehowy na świecie. Można jedynie mieć nadzieję, że Ciało Kierownicze "odrobiło lekcję" w tym temacie, wyciągnęło wnioski i nigdy więcej nie będziemy musieli pisać o podobnych sytuacjach.